Selena ciągle płakała. Patrząc na jej smutną twarz, położyłem rękę na jej policzku, ale ona natychmiast się wyrwała. Złapałem ją za rękę i mocno uścisnąłem
-Cholera skarbie, przecież nic takiego się nie stało- przewróciłem oczami i westchnąłem głęboko.
- Nie stało?!- krzyknęła- Mówisz mi, że nigdy mnie nie zostawisz, że jesteś ze mną, wychodzę, nie ma mnie zaledwie parę minut, a ty już flirtujesz sobie z jakąś pierwszą lepszą dziewczyną!- wytarła ręką łze, która spływała jej po policzku. - Czemu akurat teraz, jak wszystko mi się wali i nie mam się do kogo zwrócić?Czemu mi to robisz do cholery? - kolejne łzy spływały jej jedna po drugiej.-Myślisz sobie, że jak jesteś Rowdy, to możesz ranić kogo popadnie?- nie wiedziałem co mam powiedzieć. Otworzyłem buzię chcąc się obronić, ale po chwili ją zamknąłem. Nie wiedziałem co powiedzieć, wiedziałem, że ma rację
.- Przepraszam.- wydusiłem z siebie i wstałem z piasku, zaraz po mnie zrobiła do Selena.
-Nie Justin, nie. Przez Ciebie umarł mój tata. Tak, przez Ciebie. To Ty kazałeś mi wyjechać, i obiecałeś, że nic mu nie będzie.
-Dzięki mnie jeszcze żyjesz- uśmiechnąłem się złośliwie, na co ona parsknęła śmiechem. Złapałem się za włosy, ciągnąc za ich końce. Odchyliłem głowę do tyłu.
- Wiesz co, w tej chwili wolałabym nie żyć.- odwróciła się tyłem do mnie i kierowała się przed siebie szybkim krokiem. Podbiegłem do niej, chwyciłem za ramię, co sprawiło, że się zatrzymała i spojrzała na mnie.
- Posłuchaj mnie- powiedziałem szybko, nie pozwalając jej dojść do słowa.
- Pozwolę Ci odejść- kontynuowałem. Pozwolę, ale najpierw patrząc mi prosto w oczy, wykrzycz, że nic dla Ciebie nie znaczę. Wykrzycz, że nawet to, kiedy wtulałaś się we mnie było nieporozumieniem. Pozwolę Ci odejść. Pozwolę jeśli mi udowodnisz, że postępujesz zgodnie z sercem, że nie stawiasz się mu na przeciw ze względu na swoją chorą dumę, tym samym odbierając mi szansę na szczęście... Kocham Cię. Nie rozumiesz tego? Przepraszam. Już nigdy nie chcę spędzać dni bez Ciebie. Jeżeli to wszystko się kiedyś skończy, to nigdy już nie będę tym samym człowiekiem co teraz, bez Ciebie nie dam rady. Jesteś osobą, która mnie uszczęśliwia. Dzięki Tobie zapomniałem, że jestem ,,Rowdy''. Dzięki Tobie mogę być naprawdę szczęśliwy. Proszę, nie odbieraj mi tego- potarłem kciukiem jej policzek patrząc się jej w oczy.
***
Jednak nie jest gorąco, w następnym może będzie :D Komentujcie <3
- Pozwolę Ci odejść- kontynuowałem. Pozwolę, ale najpierw patrząc mi prosto w oczy, wykrzycz, że nic dla Ciebie nie znaczę. Wykrzycz, że nawet to, kiedy wtulałaś się we mnie było nieporozumieniem. Pozwolę Ci odejść. Pozwolę jeśli mi udowodnisz, że postępujesz zgodnie z sercem, że nie stawiasz się mu na przeciw ze względu na swoją chorą dumę, tym samym odbierając mi szansę na szczęście... Kocham Cię. Nie rozumiesz tego? Przepraszam. Już nigdy nie chcę spędzać dni bez Ciebie. Jeżeli to wszystko się kiedyś skończy, to nigdy już nie będę tym samym człowiekiem co teraz, bez Ciebie nie dam rady. Jesteś osobą, która mnie uszczęśliwia. Dzięki Tobie zapomniałem, że jestem ,,Rowdy''. Dzięki Tobie mogę być naprawdę szczęśliwy. Proszę, nie odbieraj mi tego- potarłem kciukiem jej policzek patrząc się jej w oczy.
***
Jednak nie jest gorąco, w następnym może będzie :D Komentujcie <3
Kc tak w chuj mocno!:***
OdpowiedzUsuńJa to wydrukuje i zrobie ksiazke ;****
OdpowiedzUsuń