poniedziałek, 23 grudnia 2013

Rozdział 58



Justin's POV:

Kiedy Selena stanęła naprzeciwko nas, serce stanęło mi w gardle. Kurwa, co ja mam teraz jej powiedzieć?- pomyślałem
- Wypierdalaj!- krzyknąłem do chłopaka
- Justin, uspokój się- cicho powiedziała Selena. Bała się. Znowu się mnie bała.
Rzuciłem groźne spojrzenie, na co chłopak wyszedł z mojego domu.
- Kochanie..- zaczęła powoli do mnie podchodząc- O co chodzi?- chwyciła moją rękę i delikatnie potarła kciukiem kostki.
- Nieważne! Nie wtrącaj się w nie swoje sprawy, nie musisz o wszystkim wiedzieć!- krzyknąłem zdenerwowany i wyrwałem moją rękę z jej uścisku.
- O czym on nie miał mi mówić?- kontynuowała
Uspokoiłem  się troche. Usiadłem na kanapie i zastanawiałem się jak mam jej to powiedzieć.
- Skarbie..- zacząłem
- Mów- pospieszyła mnie
- Wiesz, że nie mogę znieść tego jak ktoś cię krzywdzi.. a ty prawie umarłaś- ścisnąłem powieki wspominając to zdarzenie- I to wszystko było przez tego skurwiela.. ale go już nie ma. Już nic ci nie zrobi.- w końcu to z siebie wydusiłem
- Justin.. zabiłeś go?- zapytała i cofnęła się ode mnie o krok
- Kurwa mać, dziwisz mi się? O mało co cie nie straciłem i to właśnie przez niego. Skąd wiesz, czy by nie chciał zrobić ci coś jeszcze raz? Tym razem gorszego
- Przecież byś mnie ochronił!- krzyknęła
- Właśnie cie ochroniłem..
Selena usiadła obok mnie i zastanawiała się nad czymś.
- A jak policja się dowie?- zapytała- Wiesz, że ci tego nie wybaczę, jak będziesz musiał iść siedzieć? 
- Wiem.. poradzę sobie, nikt się nie dowie. Przepraszam, ale za bardzo Cię kocham, żeby dać takiemu dupkowi żyć- objąłem ją ramieniem 

Rozdział 57



Justin's POV:

-Kurwa- powiedziałem do siebie jak byłem już w łazience. Umyłem rękę, która była od krwi i ponownie poszedłem do Seleny. Siedziała na szpitalnym łóżku i przyglądała się mi. Jej małe stópki spoczywały na podłodze. Uśmiechnęła się do mnie, przesunęła trochę i wskazała na miejsce obok niej, sugerując abym usiadł.https://24.media.tumblr.com/1a52f5078c7e55a2ee2cad136260dbb6/tumblr_mxxg6oOudJ1qm3541o1_500.gif
Zaśmiałem się- Jesteś taka słodka- usiadłem obok niej i położyłem rękę na jej kolanie.

Tydzień później:

Selena's POV:

W końcu mogłam wyjść z tej dziury. Puścili mnie szybciej, bo już nie musiałam brać antybiotyku. Chciałam zrobić niespodziankę Justinowi. Szybko się spakowałam, przebrałam w dresowe spodnie i zwykły biały top. Zawiązałam sznurówki u białych conversów i zamówiłam taksówkę. Pożegnałam się z moim lekarzem i wyszłam przed szpital. Usiadłam na ławkę i obserwowałam życie zabieganych ludzi. Było po 15 i ludzie wracali z pracy. Mało ludzi miało uśmiech na twarzy. Na większości z nich widziałam złość, zdenerwowanie, zmęczenie. Ciekawe, dlaczego?
Wsiadłam do taksówki, która w maksymalnym tempie podjechała pod drzwi szpitala.
Justin codziennie przyjeżdżał do mnie i sprawdzał jak się czuję i czy wszystko jest w porządku. Był strasznie nadopiekuńczy. Dzisiaj nie mógł przyjechać, nie wiem dlaczego. Bardzo go kocham- pomyślałam i uśmiechnęłam się do siebie. Nie wiem jak to się stało, ale byłam już na miejscu. Przed domem Justina. Wyszłam z taksówki, pan taksówkarz pomógł mi wyjąć walizki z bagażnika.
-Dziękuję bardzo, do widzenia- pożegnałam się
Podeszłam pod drzwi i chciałam już wchodzić, ale usłyszałam krzyki. Zmarszczyłam czoło i przyłożyłam ucho do drzwi, żeby coś usłyszeć. Słyszałam głos Justina i obcego chłopaka. Po cichu weszłam do środka- drzwi były otwarte. Odłożyłam walizki najdelikatniej jak umiałam.
- Kurwa mać tylko spróbuj, znajde cie wszędzie i zabije rozumiesz?!- usłyszałam Justina. Przestraszyłam się i cofnęłam o krok.
- Przecież już ci mówiłem, że nic jej nie powiem!
W tym momencie domyśliłam się, że chodzi o mnie. Czego miał mi nie mówić?
Weszłam szybko do salonu, gdzie stał Justin i jakiś facet.
- Justin o co tu chodzi?- powiedziałam cicho
- Co ty tu robisz?- zapytał szybko. Byl  najwyraźniej zdziwiony
- Myślałam, że mieszkam...wypuścili mnie szybciej. o co tu chodzi?- powtórzyłam pytanie. Spojrzałam się na obcego chłopaka. Był najwyraźniej przestraszony i zdesperowany. Oboje nie wiedzieli co mają powiedzieć.
- Wkopałeś się stary- wydusił z siebie ten facet
- Zamknij ryj- powiedział Justin przez zaciśniętą szczękę


                                                                    ***

Dzisiaj chyba dodam jeszcze jeden rozdział. Chciałam was przeprosić, że przez prawie całe wakacje nie dodałam ani jednego rozdziału. Teraz regularnie będę dodawała rozdziały i starała się, żeby były jak najlepsze