wtorek, 9 kwietnia 2013

Rozdział piąty.

Justin's POV:

Zobaczysz- odwróciłem delikatnie głowę i uniosłem kącik ust widząc jak przewraca oczami. Resztę jazdy przesiedzieliśmy cicho. Kiedy w końcu byliśmy na miejscu, odpiąłem pasy, wyszedłem z samochodu, Selena zrobiła to samo. Spojrzałem się w górę i zobaczyłem blok średniej wysokości. Nikt już tam nie mieszkał, był troche zniszczony. Złapałem Selene za rękę i poprowadziłem na dach budynku. Byłem już tu dzisiaj i wszystko przygotowałem. 
Jeju, Justin- powiedziała Selena- pięknie tu. 
No nie?- powiedziałem podziwiając widoki. Jesteś głodna?
Nawet nie wiesz jak, nie mogłam zjeść lunchu w szkole, nie zdążyłam, bo moja przyjaciółka opowiadała mi o..- nie dokończyła, zamiast tego delikatnie się zaczerwieniła i spuściła wzrok. Widziałem jak bawiła się palcami. 
O?- spojrzałem się na nią, widząc, że nie chce powiedzieć, usiadłem na koc.- No dobra. Wyjąłem telefon i zadzwoniłem do restauracji, zamówiłem spaghetti.
Selena's POV:

Nikt nigdy nie zrobił mi takiej niespodzianki. Nie spodziewałam się tego, zwłaszcza od chłopaka, którego prawie w ogóle nie znałam. Usiadłam na kocu, i wpatrywałam się w chłopaka, który właśnie chował telefon do kieszeni. Podniósł wzrok i zauważył jak się na niego patrzę, szybko spojrzałam się na coś innego. Chłopak się zaśmiał. Justin, przerwał niezręczną ciszę pytaniem: -Czemu wczoraj płakałaś?- przeczesał włosy dłonią patrząc się na mnie. -Nie płakałam..- odwróciłam wzrok okłamując sama siebie. Płakałaś, przecież widziałem..- pokiwał głową i westchnął. Przybliżył się do mnie bardzo blisko, jego usta były na wysokości mojego ucha. -Powiedz- wyszeptał. Przeszły mnie ciarki. Natychmiast się poddałam. Moja mama.. umarła.- kiedy usłyszał moje słowa, momentalnie się odsunął.- Przepraszam, ja..- przerwałam mu
Nic się nie stało- uśmiechnęłam się delikatnie. Justin oblizał usta- Poczekaj tu chwilę- wstał i zszedł na starych schodach na dół. Po chwili wrócił i położył na stoliku dwa talerze ze spaghetti. Uśmiechnęłam się w ramach przygotowania i zaczęłam jeść. Po zjedzeniu, jeszcze chwilę siedzieliśmy na kocu w ciszy.
Justin..- powiedziałam mimowolnie-Hm?- To Ty jesteś ten Rowdy?- Justin zamknął oczy i westchnął głęboko. 
Tak-uprzedzając moje kolejne pytanie, kontynuował- Przyjechałem tu, żeby wyluzować, oderwać się od prawdziwego życia, od paparazzi, fanek biegających za mną. To strasznie męczące.
Rozumiem- powiedziałam i przybliżyłam się do niego. Chłopak znowu się zaśmiał i objął mnie ramieniem. 
To co, idziemy?- spojrzał się na mnie. 
Tak, wstałam, i chciałam już wziąć w rękę talerze- Zostaw to, potem posprzątam. - złapał mnie za ramie i oboje weszliśmy do auta. Mógłbyś się tu zatrzymać? Mieszkam za rogiem- powiedziałam przegryzając policzek. Chłopak się zatrzymał, i wyszedł razem ze mną z auta. 
To cześć- powiedziałam patrząc mu w oczy. Dziękuję, za dzisiejszy dzień- uśmiechnęłam się
Justin chwycił mnie jedną ręką za brodę, i podniósł ją delikatnie do góry, tak abym patrzyła mu w oczy.
Spotkamy się jeszcze?- spytał
Jasne- Bieber uniósł delikatnie moją brodę, sugerując abym stanęła na palcach, kiedy to zrobiłam pocałował mnie czule w usta, czułam się jak w niebie, nie umiem opisać tego słowami. Po zakończonym pocałunku, uśmiechnięta odwróciłam się i wróciłam do domu. Przywitałam się z tatą, wytłumaczyłam mu, ze nie jestem głodna, bo zjadłam na stołówce. Tak odruchowo wyjęłam telefon i zobaczyłam 10 nieodebranych połączeń Kurwa-powiedziałam do siebie.

                                                         ***
Zostałam zmuszona do napisania kolejnego rodziału, pomimo, że nie miałam weny. Kc Wercia i Jowitka <3

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz