poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Rozdział trzeci.

Selena's POV:

Przywitałam się z tatą. 
Cześć córeczko, gdzie się podziewałaś?- spojrzał na mnie surowym wzrokiem.
Pocałowałam go w policzek na powitanie i usiadłam obok niego. Zaczęłam się bawić palcami patrząc na nie.
Nie wiem, zresztą nieważne. Jestem zmęczona, idę spać. Chciałam już wstać, gdy tata złapał mnie za rękę i to sprawiło, że usiadłam z powrotem. 
Kochanie, wiesz, że sobie poradzimy, prawda? Kocham Cię.- patrzył na mnie tak troskliwie. 
Tak tato, wiem. - wstałam i weszłam po schodach do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i westchnęłam. Spojrzałam na zegarek 00:57 a ja miałam na 8 do szkoły. Zajebiście- powiedziałam pod nosem. Wstałam z łóżka, podeszłam do niewielkiej szafy i wyjęłam z niej pidżamę, udałam się do łazienki. Odkręciłam korek i zaczęła z niego lecieć woda prosto do wanny. Spięłam włosy w byle jaki kok, zdjęłam z siebie ubrania i sprawdziłam temperaturę wody- była idealna. Weszłam do niej i usiadłam. Skuliłam się obejmując rękami kolana i kładąc na nich głowę. Zamknęłam oczy i pomyślałam o dzisiejszym dnie. Znowu. Z moich oczu zaczął spływać słony płyn. Wyobrażałam sobie wspólne chwile przeżyte z mamą. Nie zdążyłam się nawet z nią pożegnać. Tak bardzo chciałam wtedy nie żyć, tak po prostu umrzeć i być z mamą w niebie. Uspokój się- powiedziałam do siebie. Na pewno mama nie chciałaby żebym teraz płakała. Otarłam łzy, wzięłam w rękę gąbkę, nasączyłam ją wodą i mydłem, zaczęłam pocierać ciało. Robiłam to tak mocno, mając nadzieję na zmycie wspomnień z całego dzisiejszego dnia. Moja skóra była cała czerwona. Wstałam, wytarłam ciało ręcznikiem i ubrałam pidżamę. Umyłam dokładnie twarz i zmyłam resztki makijażu. Wyszłam z łazienki i położyłam się w łóżku. Owinęłam się kocem i zamknęłam oczy. 


Justin's POV:

Wracając przeklinałem swoje życie. Po chuj ja w ogóle do niej podszedłem? Jak to jest możliwe, że Lucas mnie znalazł? Powtarzałem w myślach. Wszedłem do domu, zakluczyłem za sobą drzwi i nalałem sobie szklankę wody, poszedłem do swojego pokoju. Tylko w swoim domu miałem spokój.i. Dopijając wodę położyłem szklankę na stoliku. Usiadłem na dużej czarno białej kanapie, i włożyłem ręce do kieszeni. Wyjąłem z nich telefon i napisałem wiadomość. Wysłałem ją, poszedłem się myć i położyłem się spać. 

Selena's POV:

Obudził mnie dźwięk telefonu. Ułożyłam brwi w jedną linię i sięgnęłam ręką po telefon. Dostałam wiadomość od nieznanego mi numeru. Otworzyłam ją i zobaczyłam: Dobranoc, jeszcze raz przepraszam- Justin. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Odłożyłam telefon i poszłam dalej spać. 
W pokoju było już jasno, słońce rozświetlało między innymi moje łóżka. Mimowolnie otworzyłam oczy i spojrzałam na duży zegar wiszący na ścianie. Wpatrywałam się w niego chwile, bo nie mogłam uwierzyć co widzę. 7:52 Kurwa!- Powiedziałam i zerwałam się z łóżka. Pobiegłam do toalety umyłam zęby i twarz, wyjęłam z szafy czarne legginsy, czarny top, bordową bluzę i czystą bielizne. Szybko się w to przebrałam, i nałożyłam na twarz delikatny makijaż. Na szczęście szkoła nie była daleko mojego domu, jakieś 5 minut drogi. Ubrałam biało bordowe air maxy, założyłam torbę na ramię uczesałam wlosy i poszłam zobaczyć do pokoju taty, nie było go już, pewnie poszedł do pracy. Wyszłam z domu, i ruszyłam w stronę szkoły. Na telefonie zobaczyłam, że jest już 8:15. Przyspieszyłam. Weszłam do klasy.
P-przepraszam za spóźnienie.- powiedziałam niewinnie, patrząc się w podłogę.
Nic się nie stało Sel- pani profesor zazwyczaj nie była dla mnie taka miła, pewnie już dowiedziała się o śmierci mojej matki. Usiadłam do swojej ławki i wyjęłam potrzebne mi rzeczy. Obróciłam głowę w bok i zauważyłam, że moja przyjaciółka Mejsi patrzy się na mnie uśmiechnięta. Pomachałam jej i próbowałam skupić się na lekcji. 
Dzwonek- najmilszy dźwięk dla uszu. Spakowałam rzeczy, założyłam torbę na ramię i wstałam szybko, zobaczyłam przed sobą koleżanke. 
Jezu Mejs, nie strasz mnie. - obie wyszłyśmy z klasy udając się na stołówkę
Sel..- wiedziałam o czym chce rozmawiać więc jej przerwałam
Mejsi, nie wspominaj o tym, proszę.- oblizałam usta i odgarnęłam kosmyk włosów za ucho. A ona przegryzła wargę i kontynuowała
Dobrze, więc.. co tam u Ciebie?
A jak może być Mejs? Wczoraj poznałam całkiem miłego chłopaka, i mnie uratował, ale nieważne. - usiadłyśmy przy stole. 
Jakiego chlopaka?- Mejsi wpatrywała się we mnie z ciekawością.
Ma na imię- sekunda ciszy- Justin Bieber. Przyjaciółka wytrzeszczyła oczy i nie mogła wydobyć z siebie słowa.
J-justin B-b-bieber?- powiedziała zaskoczona.
                                                             ***
Dziękuję za przeczytanie :)

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz