czwartek, 30 maja 2013

Rozdział trzydziesty czwarty.



Selena's POV:

Otworzyłam oczy i zobaczyłam, że w pokoju jest już jasno. Justin leżał obok mnie, uśmiechnęłam się na jego widok i chwyciłam w rękę telefon, aby sprawdzić, która jest godzina. 11:30. Odłożyłam go z powrotem na miejsce i cicho wstałam z łóżka starając się nie obudzić Justina. Nałożyłam na siebie luźną bluzkę, która należała do niego i poszłam do łazienki.

Wzięłam szybki prysznic, umyłam zęby i uczesałam włosy. Wyszłam z niej i zobaczyłam Justina siedzącego na łóżku.
- Cześć księżniczko- powiedział i otworzył ramiona pokazując żebym do niego podeszła.
- Hej- usiadłam mu okrakiem na kolanach a następnie pocałowałam delikatnie jego policzek.
- Gdzieś się wybierasz?- chłopak zmarszczył czoło patrząc w moje oczy.
- Mam mature ustną z angielskiego- westchnęłam.
- Poradzisz sobie- przybliżył swoją twarz do mojej i otarł swój nos o mój.
Wstałam z jego kolan i otworzyłam dużą szafę. Postanowiłam, że ubiorę granatową sukienkę. Wyjęłam z niej również czystą bieliznę i ponownie udałam się do łazienki.
Przed wejściem do niej puściłam Justinowi oczko na co on się zaśmiał.
Ubrałam się i nałożyłam na twarz delikatny makijaż. Kiedy wyszłam z łazienki, chłopak był już ubrany. Miał na sobie białe spodnie i białą bluzkę. Doskonale wyglądał w bieli. Uśmiechnęłam się do niego i chwyciłam czarną torebkę.
- Chyba muszę już wychodzić. - powiedziałam i wyszłam na korytarz.
- Podwiozę Cię- złapał mnie za biodra i obrócił w swoją stronę. Automatycznie położyłam mu rękę na policzku a on zadziornie się uśmiechnął. Przybliżył się do mojej twarzy i pocałował mnie w usta. Odwzajemniłam pocałunek.

Ubrałam buty na małym obcasie, a Justin białe supry. Wsiedliśmy do auta, zapięłam pasy i poczułam rękę Justina na moim kolanie. Przez moje ciało przeszedł dreszcz, zawsze tak na mnie działał.
Uśmiechnęłam się do niego. Kiedy byliśmy już na miejscu, chciałam już wysiąść z auta, kiedy chłopak złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął delikatnie do siebie.
- Powodzenia kotku, będę tu na Ciebie czekał.- pocałowałam go w usta i wysiadłam z samochodu. Z daleka zobaczyłam Mejsi i Harrego. Harry już mnie zauważył i zaczął do mnie machać. Podeszłam do nich bliżej.
- Cześć piękna- powiedział Harry i pocałował mnie w policzek na powitanie.
- Cześć- Mejsi zrobiła to samo.
- Długo już czekacie?- zapytałam się patrząc raz na Mejsi raz na Harrego.
- Nie- odpowiedziała Mejs.- Z kim przyjechałaś?- Mejsi dyskretnie wskazała palcem na auto stojące za mną.
- Nie uwierzycie- przypomniało mi się, że nikt oprócz mnie nie wie, że Justin tak na prawdę żyje i miewa się conajmniej dobrze. Widząc, że nie chcą zgadywać, postanowiłam kontynuować.- Justin.- kiedy im to powiedziałam byli zdziwieni, a Harry.. no powiedzmy, że wściekły.
- Jak to Justin?!- Harry postanowił się odezwać jako pierwszy.
- Później wam opowiem, chodźcie.- chwyciłam Mejsi za rękę i pociągnęłam w stronę budynku.


Justin's POV:

Czekałem w aucie dobrą godzinę, aż w końcu zauważyłem Selene wychodzącą z dużego budynku razem z jakąś dziewczyną. Pożegnały się a Selena szła powoli w moją stronę. Wysiadłem z auta i oparłem się o nie. Wiedziałem, że muszę powiedzieć Selenie coś, co na pewno jej nie ucieszy.
- I jak Ci poszło?- zapytałem, kiedy dziewczyna była już niedaleko mnie.
- Dobrze.- zawiesiła ręce na mojej szyi i wpatrywała się w moje oczy.
Ludzie dookoła nas wpatrywali się we mnie ze zdziwieniem, w końcu każdy myślał, że umarłem.
Jedną rękę położyłem na plecach Seleny a drugą na jej biodrze.
- Grzeczna dziewczynka.- uśmiechnąłem się łobuzersko na co ona się zaśmiała.
- Jedziemy do domu?- zapytała.
Otworzyłem drzwi od auta i pozwoliłem jej aby weszła. Usiadłem na miejsce kierowcy i ruszyłem przed siebie.
- Skarbie..- zacząłem.
- Hm?- obróciła głowę w moją stronę.
- Muszę Ci coś powiedzieć.


***
KOMENTUJCIE NO!

środa, 29 maja 2013

Rozdział trzydziesty trzeci.



Selena's POV:

Justin zaśmiał się- Skarbie, ale ja Ci na to nie pozwolę.- złapał mnie za brodę i uniósł ją lekko sprawiając, że przymusowo spojrzałam mu w oczy. I wszystko wróciło. Przez te 2 lata na prawdę pragnęłam go dotknąć, poczuć jak mnie całuje, poczuć jego wzrok przenikający mnie. Wcale się nie zmienił. Może trochę inaczej wyglądał, ale był takim samym człowiekiem. Był strasznie uparty.
- Za bardzo mnie skrzywdziłeś- szepnęłam i zamknęłam oczy z których ciągle lały się łzy.http://media.tumblr.com/a5582802c943c426563a2ec8e76f68d7/tumblr_inline_mnify3ulfK1qz4rgp.gif
- Przecież mówiłem, że nigdy cie nie opuszczę. To była tylko taka przymusowa przerwa.- próbował się tłumaczyć a ja milczałam.
Spójrz na mnie- powiedział poważnym tonem. Nie chciałam na niego ponownie spojrzeć, bo wiem, że wtedy bym mu uległa.
- No spójrz.- odruchowo otworzyłam oczy i przywitał mnie poważny wzrok Justina.
- Kochasz mnie.- jego oczy błyszczały się patrząc na mnie- Ja też Cię kocham. Przepraszam za wszystko. Wyobrażam sobie co musiałaś czuć, myśląc, że..- zrobił pauzę- że nie żyję. Ale uwierz, że mi też było ciężko. Czułem kurewski ból, wiedząc, że nie mogę Ci dać żadnego znaku życia.- puścił moją brodę i położył obie ręce na biodrach sprawiając, że przybliżyłam się do niego. Justin zbliżył do mnie twarz, i widząc, że się nie odsuwam otarł swoje usta o moje a następnie pocałował. Cudownie było poczuć niesamowity smak jego ust, ten sam, który czułam przed jego zniknięciem. Ten sam, dzięki któremu czułam się bezpiecznie, który sprawiał, że byłam szczęśliwa.

Kochałam go. KOCHAŁAM. Ale to uczucie nadal we mnie jest, robi się coraz silniejsze i mówiąc, że już do niego nic nie czuję kłamałam. Oszukiwałam siebie i Justina.
Kiedy sobie to uświadomiłam odwzajemniłam pocałunek. Chłopak uśmiechnął się i przytulił mocno.
- Jesteś moja. - wiedział jak reaguje na te słowa, wypowiedziane z jego ust. Przez moje ciało przeszedł miły dreszcz. Otarłam ręką łzę spływającą z mojego policzka.- Kocham Cię- powiedziałam opierając głowę na jego ramieniu. Justin pogłaskał mnie po włosach i wziął głęboki oddech.

Justin's POV:

Wziąłem głęboki oddech, jej włosy pachniały wanilią, jak zawsze. Tęskniłem za nią, i czekałem na ten dzień bardzo długo. Złapałem ją za rękę a drugą poprawiłem jej włosy, aby nie opadały jej na twarz. Była taka piękna. Stanowczo wyładniała przez te 2 lata.
- Obiecaj, że już nigdy mnie nie zostawisz- spojrzała mi w oczy.
- Obiecuję.- oblizałem usta i potarłem kciukiem jej policzek.
Zobaczyłem uśmiech na twarzy Seleny, co sprawiło, że bardzo się ucieszyłem.
- Cieszę się, że wróciłeś- zrobiła pauzę, ale wiedziałem, że chce kontynuować, więc jej nie przerywałem- w końcu będę szczęśliwa.- złapałem za jej uda i uniosłem, a ona automatycznie owinęła nogi wokół mojej talii i zawiesiła ręce na mojej szyi.
- Gdzie byłaś?- powiedziałem, patrząc, że ma na sobie sukienkę.
- Na domówce z Mejsi.- odpowiedziała patrząc mi w oczy.
- Pewnie jesteś zmęczona co?
- Trochę- zmarszczyła czoło a ja zaniosłem ją do sypialni i położyłem na łóżku. Pocałowałem ją delikatnie w szyję i usiadłem obok niej.
- Idę się kąpać- wstała z łóżka i ruszyła w stronę łazienki.
- Mogę Ci potowarzyszyć!- powiedziałem głośno, a ona zaśmiała się a na jej policzkach pojawiły się rumieńce. Uśmiechnąłem się łobuzersko a ona weszła do łazienki.

W domu niewiele się zmieniło. Cieszyłem się, że Selena się nie wyprowadziła i po mojej ,,śmierci'' została u mnie.
Gdyby zdecydowała się odejść ode mnie, nie wytrzymałbym. Kocham ją ponad wszystko, pomimo tego, że nie rozmawiałem z nią 2 lata. Była cudowną dziewczyną, nie umiem opisać jak bardzo ją kocham.
Poszedłem do innej łazienki i wziąłem szybki prysznic. Przebrałem się w luźny dres i wróciłem do sypialni.
Po kilkunastu minutach Selena wyszła z łazienki w samej bieliźnie. Gwizdnąłem a jej policzki ponownie się zaczerwieniły.
- Przestań, zapomniałam wziąć czegoś do ubrania- powiedziała i szybko podeszła do szafy. Zaśmiałem się i podszedłem do niej. Położyłem rękę na jej gorących plecach a ona wygięła się w łuk czując mój dotyk na jej ciele.
Chwyciła w ręce luźną bluzkę i zakryła się nią. Dziwiłem się, że wciąż się mnie wstydziła. Odwróciła się do mnie przodem, chciała wejść z powrotem do łazienki ale jej na to nie pozwoliłem. Chwyciłem ją za nadgarstek i zmierzyłem wzrokiem.
- Nie wstydź się, jesteś piękna- chwyciłem koszulkę, którą trzymała w rękach i rzuciłem na podłogę.
- Teraz lepiej.- pociągnąłem ją w stronę łóżka i oboje się na nim położyliśmy. Objąłem ją ręką i przybliżyłem do siebie, Selena położyła głowę na mojej klatce piersiowej. Jeszcze chwile pobawiłem się jej długimi ciemno brązowymi włosami i oboje zasnęliśmy.



                                                                           ***

nie wiem po co to pisze

poniedziałek, 27 maja 2013

Rozdział trzydziesty drugi.

2 lata później. 



Właśnie skończyłam malować usta przeźroczystym błyszczykiem. Założyłam luźny dres i czarny top. Usiadłam na kanapie i chwyciłam w rękę zeszyt. Jutro miałam zdawać ustną maturę z angielskiego, więc musiałam się trochę pouczyć. Po 2- godzinnej nauce wstałam, i odłożyłam zeszyt na stolik przede mną. Moją uwagę przykuło zdjęcie, które również na nim leżało. Wzięłam je do ręki i przejechałam palcem po twarzy Justina. Na fotografii był on i ja całująca go w policzek. Nie dawałam sobie rady z jego śmiercią. Co tydzień chodziłam do psychologa, a moim oparciem była głównie przyjaciółka Mejsi. Łza spłynęła mi po policzku, ale natychmiast ją wytarłam i odłożyłam zdjęcie na miejsce. Zadzwonił do mnie telefon, odebrałam i usłyszałam delikatny głos przyjaciółki.
- Sel, co powiesz na to, żeby iść dzisiaj na domówkę do Harrego?- powiedziała szybko, było słychać podekscytowanie w jej głosie.
- W sumie, to możemy iść, maturę mamy dopiero na 12:30.- wzruszyłam ramionami i omówiłam wszystko dokładnie z Mejsi. Umówiłyśmy się, że przyjedzie po mnie za półtorej godziny. Odłożyłam telefon i szybko pobiegłam do łazienki wziąć prysznic. 

Uczesałam moje długie, ciemno-brązowe włosy i ubrana w luźny szlafrok podeszłam do szafy. Zaczęłam z niej wyciągać różne ciuchy, nie mogłam się zdecydować co mogę ubrać na imprezę. W końcu wybrałam czarną sukienkę, sięgającą niedaleko przed kolana. Położyłam ją na krześle, aby się nie pogniotła i poszłam wysuszyć włosy, a następnie wyprostować. Ubrałam sukienkę, czarne buty na koturnach i pomalowałam twarz podkładem, tuszem do rzęs i zrobiłam kreski eyelinerem. Ponownie pomalowałam usta błyszczykiem i wyperfumowałam się kilka razy.

Wyszłam przed dom, Mejsi już tam na mnie czekała siedząc w aucie. Weszłam do niego i przywitałam się z nią całując delikatnie jej policzek.
- Ładnie wyglądasz- zmierzyła mnie wzrokiem a ja uśmiechnęłam się do niej szeroko. 
Od czasu śmierci Rowdiego, nie chodziłam na imprezy, może czasami zdarzały się jakieś urodziny, czy coś. Po prostu nie miałam na nic ochoty. Często próbował się do mnie zbliżyć właśnie Harry Styles, ale ja myślałam tylko o Justinie, i nie mogłam sobie uświadomić tego, że on nie żyje, i już nigdy do mnie nie wróci. Chciałabym się w końcu wyluzować. Nie wiem czy dam radę. Wysiadłam z auta, pod domem było słychać głośną muzykę, weszłyśmy na podwórko i zaczęłyśmy witać się z ludźmi. Nasz kolega podał nam drinki i powiedział, żebyśmy się dobrze bawiły. Odesłałam mu szeroki uśmiech i napiłam się. Potańczyłyśmy trochę aż w końcu postanowiłam, że pójdę do toalety się odświeżyć .Powiedziałam Mejs, że zaraz wrócę i poszłam na wyższe piętro w poszukiwaniu toalety. Otworzyłam duże drzwi i weszłam do nie wielkego pomieszczenia. Podeszłam do lustra i wzięłam głęboki oddech. Poprawiłam usta błyszczykiem umyłam ręce i wyszłam z toalety. Zatrzymałam się na chwilę niedaleko jakiegoś pokoju, bo zauważyłam podchodzącego do mnie Harrego. 
- Cześć, jak się bawisz piękna?- jego duże zielone oczy mierzyły mnie powoli wzrokiem od dołu do góry.
- Dobrze, ale zaraz muszę lecieć, muszę jutro wcześniej wstać- postanowiłam skłamać, po prostu nie miałam ochoty już tam być. I tak za dużo wypiłam. 
Chłopak zaśmiał się do mnie łobuzersko i przybliżył, jego klatka piersiowa dotykała mojej, jedną ręką złapał mocno mój nadgarstek a on przybliżył usta do mojego ucha. Jęknęłam cicho z bólu a mu najwyraźniej się to spodobało i złapał mnie jeszcze mocniej. 
- Widzimy się jutro- powiedział i odszedł ode mnie nie odwracając się po drodze.
Chwyciłam ręką swój czerwony nadgarstek a na mojej twarzy wymalował się grymas.
- Dupek- powiedziałam pod nosem i ruszyłam w stronę Mejsi.


- Mejs, ja już idę, zmęczona jestem- pocałowałam ją w policzek a ona zrobiła smutną minę.
- Odwieźć Cię?- powiedziała przymrużając oczy, widać, że wypiła już sporo
- Serio? W takim stanie? Dam sobie radę, pa- pokiwałam jej i pożegnałam się z ludźmi. Do domu miałam jakieś 15 minut, więc nawet nie zauważyłam kiedy byłam już przy bramie. Chciałam już odkluczać drzwi, gdy mój telefon zabrzęczał. Wyjęłam go z torebki i na wyświetlaczu pojawił mi się obcy numer
Bądź gotowa jutro o 21, wpadnę po ciebie. H xx- mogłam domyśleć się, że jest to Harry. Wywróciłam oczami i włożyłam klucz do zamka, odkluczyłam drzwi i weszłam do środka. Położyłam torebkę na ziemi, zdjęłam buty i weszłam do salonu. Przywitała mnie tylko ciemność. Szukałam dłonią włącznika światła. Kiedy już znalazłam, oparłam się o niego delikatnie co sprawiło, że w pokoju rozbłysło światło. Obróciłam się o 180 stopni i nie mogłam uwierzyć własnym oczom.
- Cześć..- usłyszałam znajomy głos a z moich oczu natychmiast zaczęły wylewać się łzy.
- Justin?- krzyknęłam głośno. Może alkohol szumiał mi w głowie i miałam tylko takie przywidzenia? Albo był to duch?
Chłopak wstał z kanapy i przybliżył się do mnie. Odsunęłam się o krok nie wierząc własnym oczom. Zamknęłam je na chwilę po czym z powrotem otworzyłam, upewniając się, że jest to prawda.
Powoli zaczęłam się do niego przybliżać i położyłam rękę na jego ramieniu. Wyglądał troche inaczej, ale nadal był bardzo przystojny. Włosy miał ułożone do góry, a mięśnie były większe. 
- Skarbie, to ja. - położył rękę na moim policzku i potarł go delikatnie kciukiem.
Opadłam na podłogę i zaczęłam płakać, co sprawiło, ze czarne od makijażu łzy wypełniły całą moją twarz.
- Dlaczego mi to zrobiłeś? Wiesz jak się czułam? Chodzę do psychologa, nie mogę spać po nocach. I wiesz co?- pokazałam mu mój nadgarstek od prawej ręki.- Patrz!- wskazałam palcem na zagojone cięcia na nadgarstku. - To twoja wina! Tylko twoja! Dlaczego mnie zostawiłeś z tym wszystkim samą? Gdzie uciekłeś jak cię potrzebowałam? Obiecałeś, że wrócisz, obiecałeś!- krzyczałam cała zalana łzami.
Justin chwycił mój nadgarstek i pocałował rany, które się na nim znajdowały. 
- Czemu to zrobiłaś? Nie rozumiesz, że gdybym dał ci jakikolwiek znak, że żyję, to znaleźli by cię i zabili?- jego ton się uniósł i zaczął mówić głośniej.
- Kto do cholery by mnie zabił?- już krzyczałam, teraz mogłam powiedzieć wszystko co gromadziłam w sobie przez te 2 lata
- Lucas! On żył! Wcale go nie zabiłem.. A teraz jesteśmy bezpieczni- przybliżył się o krok a ja ani drgnęłam.
- Justin, ochronił byś mnie- płakałam tak mocno, że cały obraz przede mną był zamazany. 
- Właśnie w taki sposób próbowałem Cię chronić skarbie..- złapał mnie za rękę i ścisnął ją delikatnie.- Kochasz mnie jeszcze?- pociągnął mnie delikatnie za dłoń co sprawiło, że przybliżyłam się do niego na tyle, że nasze twarze dzieliło zaledwie kilka centymetrów. 
Oparłam głowę o jego ramię. Nie miałam siły się odezwaćł. Puściłam jego dłoń i wtuliłam się w niego. Poczułam jego zapach. Ten sam zapach, który śnił mi się po nocach, który czułam dwa lata temu. 
- Cholernie wypiękniałaś- powiedział do mnie i położył obie dłonie na moich plecach. 
Pocałował mnie w policzek a ja odsunęłam się od niego.
- Gdzie mam się wyprowadzić?- powiedziałam starając się nie patrzeć mu w oczy. Otarłam ręką łzy a on po chwili ciszy odpowiedział mi
- Nie masz się nigdzie wyprowadzać, będziemy mieszkać tu razem, jak kiedyś.
- Justin, nie rozumiesz, że ja już nie mogę z Tobą być? Nie wiesz co czułam przez te cholerne dwa lata. Nie wiesz co się ze mną działo, w jakim byłam stanie. Moje serce rozerwało się na kawałki, nie mam już go. Nie umiem Cię pokochać na nowo.- patrzałam się na moje dłonie, które teraz stały się tak bardzo interesujące. 
Chłopak stał jak wryty, chciałam już odejść kiedy on złapał mnie mocno za rękę.
- Skarbie, przepraszam. Mogłem jakoś to załatwić, wiem.. ale bałem się o Ciebie, nie rozumiesz? Bałem się, cholernie się bałem, że Ci coś zrobią. Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu, nie możęsz teraz odejść, po tym wszystkim co razem.. przeszliśmy.   - jego klatka piersiowa unosiła się w górę i w  dół w szybkim tempie..
- Muszę

http://25.media.tumblr.com/07b4a591ceaa11f7d503efd207f3cd39/tumblr_mm4x72bh8P1qm3541o1_500.gif

                                                          ***
I jak?
SORY ZA LITERÓWKI, PISAŁAM SZYBKO

poniedziałek, 20 maja 2013

Rozdział trzydziesty pierwszy.



Selena's POV:

Siedziałam tak na zimnym chodniku z ponad godzinę. Płakałam tak bardzo, że trudno mi było złapać oddech. Przechodziło obok mnie pełno ludzi, a NIKT nie podszedł, nie zapytał się czy pomóc.. Zadzwonił do mnie telefon. Z nadzieją, że to Justiin szybko wyjęłam go z kieszni i odebrałam.
- Tak?- powiedziałam próbując się uspokoić
- Sel, gdzie jesteś? Czemu nie było Cię na pierwszej lekcji?- zapytała Mejsi
- Justin nie żyje- zaczęłam płakać jej do telefonu.
- Jak to nie żyje? Gdzie jesteś?
- Nie wiem- zaczęłam się rozglądać, gdy zobaczyłam tabliczkę.- przystanek autobusowy niedaleko Stratford.
- Jadę do Ciebie, czekaj tam na mnie, nigdzie się nie ruszaj...... - po tych słowach, natychmiast się rozłączyła.
Położyłam telefon obok i oparłam głowę o kolana. W mojej głowie kumulowało się tysiące myśli. Nadal nie wierzyłam w to, co się dzieję.
- Najważniejsza osoba w moim życiu nie żyje.- mówiłam sama do siebie a ludzie patrzyli się na mnie jak na idiotkę.
Wstałam z chodnika. Nie wiedziałam gdzie mam iść, byłam w totalnej rozsypce. Przed oczami miałam te wszystkie miłe chwile przeżyte z Justinem. Jego uśmiech, karmelowe oczy. Jak uratował mi życie.
Podjechało do mnie auto, wysiadła z niego Mejsi. Podeszła do mnie szybko i przytuliła mocno. Zaczęłam płakać jej w ramiona.
- Został zamordowany- szlochałam
- Wiem skarbie- głaskała mnie po włosach- Nie myśl, teraz o tym, będzie dobrze, jestem z Tobą.- wzięła mnie pod rękę i zaprowadziła do samochodu. Usiadłam na miejsce pasażera. Mejsi podała mi chusteczki. Wytarłam się nimi i wzięłam głęboki oddech.
Pojechałyśmy do jej domu, podała mi wodę, i inne ubrania, po tamte miałam całe przemoczone od łez. Przebrałam się i z trudem powstrzymywałam łzy.
- Sel, będzie dobrze. Pomogę Ci, nie jesteś sama. Zapomnisz o tym..- położyła rękę na moim ramieniu.
- Nie..- przerwałam jej- Nie chcę o nim zapomnieć.. ]. Bo wiesz co? Jeśli kochałeś to NIGDY nie zapomnisz.


                                                                     ***

Tak dla jasności, to nie koniec bloga.

Rozdział trzydziesty.



Selena's POV:

Zamknęłam za sobą drzwi i udałam się do pokoju. Ubrałam czarne spodnie, luźny sweter i chwyciłam telefon w rękę. Wybrałam numer i zadzwoniłam pod niego.
- Halo?- powiedziała osoba po drugiej stronie telefonu
- Hej Mejs, tu Selena- powiedziałam niepewnie.
- Selena?! Czemu się nie odzywałaś?! Wiesz jak się martwiłam? Gdzie jesteś?- słychać było, że jest zdenerwowana.
- Jestem u Justina. Wybacz, ale ostatnio w moim życiu działo się bardzo dużo rzeczy i nie miałam czasu.- westchnęłam i wsłuchiwałam się w reakcję Mejs.
- Mogłaś chociaż zadzwonić- cicho odparła
- Wiem, przepraszam. - przewróciłam oczami- Masz teraz czas?- zapytałam
- A no..mam, a co?
- Chciałabyś do mnie przyjechać? Justina nie ma, wyjechał na parę dni.- wzruszyłam ramionami.
- No okej.. będę za 30 minut.
- Justin mieszka w Stratford na ul..- chciałam kontynuować, ale Mejsi mi przerwała- Wiem gdzie mieszka Justin Bieber- dodała nacisk na dwa ostatnie słowa. Zaśmiałam się.
- Dobra, to czekam- odłożyłam telefon i poszłam do kuchni. Zaczęłam szperać w szafce w poszukiwaniu popcornu. Kiedy już znalazłam, wyjęłam go i włożyłam do mikrofali. Jak już był gotowy wyjęłam go ostrożnie i wsypałam do miski, którą położyłam na stole. Usiadłam na kanapie i ponownie chwyciłam telefon, zadzwoniłam do Justina.
- Tak?- usłyszałam jego głos, który zawsze sprawiał, że czułam się bezpiecznie.
- Tęsknie- powiedziałam szepcząc.
Chłopak zaśmiał się - Ja też.- uśmiechnęłam się i rozłączyłam. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Podeszłam do nich i otworzyłam szeroko.
- Cześć- przybliżyłam się do Mejs i przytuliłam ją mocno.
- Boże, jak tu ładnie- powiedziała zdziwiona po czym odwzajemniła mój uścisk. Zaśmiałam się i obie usiadłyśmy na kanapie.
- Idziesz jutro do szkoły?- zapytała patrząc na mnie.
- No..- westchnęłam w rezygnacją patrząc w dół. Mejsi uśmiechnęła się i wzięła popcorn.
- Jak radzisz sobie z..- przerwała na chwilę- no wiesz.. twój tata, mama- uśmiech zszedł mi z twarzy, spojrzałam się na dziewczynę i zaczęłam mówić.
-  Jest dobrze, dzięki Justinowi jeszcze żyje.
- Jak to?- zapytała zaskoczona.
- Nieważne..- wymusiłam uśmiech na twarzy.- Chcesz coś do picia?- zapytałam
- Nie, dzięki.- oparła się o kanapę.
- Mejs..- spojrzałam się na podłogę- Czy my nadal jesteśmy przyjaciółkami?
- Pewnie, że tak!- powiedziała, jakby była to najbardziej oczywista rzecz. Uśmiechnęłam się i przytuliłam ją do siebie.

Przez następne 2 godziny rozmawiałyśmy praktycznie o wszystkim.
- Sel, muszę już lecieć- wstała i udała się do drzwi. Poszłam za nią.
- Widzimy się jutro w szkole. Cześć- przytuliłam ją na pożegnanie. Mejsi wyszła z mojego domu a ja udałam się do łazienki. Wzięłam prysznic, przebrałam się w luźną bluzkę. Spakowałam książki do torby, nastawiłam budzik na 6:30 i położyłam się do łóżka.

______________________________________

Usłyszałam irytujący dźwięk budzika, przesunęłam palcem po ekranie telefonu i natychmiast go wyłączyłam. - Boże- powiedziałam w myślach i wstałam z łóżka. Poszłam do łazienki, umyłam twarz, zęby. Otworzyłam okno i wzięłam głęboki oddech. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej krótkie spodenki, i bluzkę na ramiączkach. Ubrałam się i nałożyłam na twarz delikatny makijaż. Sprawdziłam godzinę, była 6:54. Szybko uczesałam włosy, zjadłam śniadanie, założyłam buty i wyszłam z domu zakluczając za sobą drzwi. Szybkim krokiem udałam się na przystanek autobusowy, kiedy tam dotarłam autobus już był na miejscu. Powiedziałam kierowcy gdzie chcę jechać, zapłaciłam mu i usiadłam jak najbliżej wyjścia. Oparłam głowę o szybę wpatrując się w drogę. Postanowiłam skupić się na wiadomościach, które były przekazywane przez radio. Nagle usłyszałam :
Dzisiaj rano, około godziny 5 został zamordowany człowiek. Nazywał się Justin Bieber, był najbardziej znanym piosenkarzem na świecie. Zabójca nie został znaleziony, wciąż trwają poszukiwania. 
Zamarłam.
- Co?- powiedziałam cicho- Jak to?
Byłam cała roztrzęsiona, nie wiedziałam co się przed chwilą wydarzyło.Szybko podeszłam do kierowcy:
- Niech pan się zatrzyma
- Słucham?
- Niech pan się zatrzyma!!- powiedziałam głośno a do moich oczu zaczęło napływać coraz więcej łez. Wyszłam z autobusu i trzęsącymi dłońmi wyjęłam z kieszeni telefon. Zadzwoniłam do Justina. Usłyszałam tylko: Zostaw wiadomość po usłyszeniu sygnału. Dzwoniłam do niego chyba ze 100 razy, ciągle to samo. Usiadłam w kącie i zaczęłam płakać
- Justin gdzie jesteś?- krzyczałam z całych sił
- To nie mogło się stać, to to niemożliwe- powtarzałam sobie.


niedziela, 19 maja 2013

Rozdział dwudziesty dziewiąty.



Justin's POV:

Objąłem Selene w talii i przyciągnąłem ją do siebie. Spojrzałem jej w oczy a na mojej twarzy pojawił się szeroki uśmiech. Chciałem ją pocałować, gdy poczułem wibrację w kieszeni. Wyjąłem z niej telefon, na wyświetlaczu było napisane : Scooter dzwoni. Przesunąłem palcem po ekranie i odebrałem
-Justin, pakuj się.- powiedział Scooter, w jego głosie było słychać zdenerwowanie.
-Co do kurwy?- zapytałem
- Lucas żyje.- w tym momencie serce przestało mi bić. Stałem jak skamieniały i patrzyłem się przed siebie.
- Jak to?- wydusiłem z siebie- Przecież nie dość, że go postrzeliłem to wyniosłem w powietrze jego dom.
- Postrzelenie to za mało Bieber, a z domu zdążył uciec. Wieczorem będę pod twoim domem. Pożegnaj się z tą twoją dziewczyną, bo długo się nie zobaczycie, a i najlepiej to do momentu jak po Ciebie przyjadę, nie wychodźcie nigdzie. - odłożyłem słuchawkę i kopnąłem w róg łóżka. Złapałem się za końce włosów ciągnąc za nie.
- Co się stało?- powiedziała Selena.
- Nic skarbie, po prostu muszę wyjechać na parę dni- podszedłem do niej i pocałowałem ją w szyję, wiedziałem, że uwielbia jak to robię.
- Dlaczego?- zapytała i oblizała wargi.- zastanawiałem się co mam jej powiedzieć.
- Muszę załatwić różne sprawy związane z karierą- pogłaskałem ją po głowie- Nic poważnego. - Selena westchnęła i oddaliła się ode mnie o jeden krok
- Dobrze, więc pomogę Ci się pakować- uśmiechnęła się i chwyciła walizke.
- Mamy czas- ponownie do niej podszedłem i chwyciłem ją za biodro. Zawiesiła ręce na mojej szyi a ja złapałem ją za pośladki i uniosłem do góry. Selena oplotła nogi wokół mojej talii i oparła głowę na moim ramieniu.
- Będę tęsknić- pocałowałem ją delikatnie w policzek.
- Wytrzymasz- szepnęła mi do ucha po czym delikatnie je przegryzła.
Podszedłem do łóżka i położyłem na nim Selene. Zacząłem ją muskać po szyi na co ona jęczała cicho.
-Dobra kotku, teraz to już muszę się pakować- zaśmiałem się i podałem jej rękę.
Spakowałem najpotrzebniejsze rzeczy i ubrałem się w czarne spodnie, fioletowe supry i białą bluzkę. Wyjrzałem zza okna i zobaczyłem samochód Scootera stojący przed domem. Westchnąłem i spojrzałem się w stronę Seleny.
- Muszę lecieć.- podszedłem do niej bardzo blisko i pocałowałem ją w usta, nasze języki walczyły o dominację.
- Uważaj na siebie- położyła rękę na mojej klatce piersiowej i przejechała nią w dół o kilka centymetrów- Ty też- powiedziałem cicho
Wyszedłem z domu i ponownie odwróciłem się w jej stronę, aby spojrzeć na nią jeszcze raz. Wiedziałem, że szybko się nie zobaczymy. Pomachałem jej i wsiadłem do auta.

                                           
                                                                       ***
no, komentujcie

wtorek, 14 maja 2013

Rozdział dwudziesty ósmy.


Selena's POV:

Otworzyłam oczy i  zobaczyłam Justina wpatrującego się we mnie. Położył dłoń na moim policzku
- Dzień dobry piękna. Kocham Cię. - położyłam się na boku przodem do niego i podparłam łokieć na poduszce i głowę na dłoni patrząc mu w oczy.
- Chodź bliżej- objął mnie i przyciągnął do siebie po czym pocałował w czoło- Bardzo Cię kocham- powiedział. Przysunęłam się blisko niego i uśmiechnęłam pod nosem
- Ciekawe czy wiesz, że ja Ciebie też
- Wiem- szepnął i zaczął bawić się moimi włosami- Moja.
Poczułam dziwne uczucie w brzuchu i zaśmiałam się zawstydzona- Jejku, wiesz, że uwielbiam jak tak mówisz
- Wiem- zaśmiał się- Co dzisiaj robimy?
- A co nam wolno? Wszystko. To róbmy wszystko-  wzruszyłam ramionami i jedną ręką potarłam oko. Chłopak zaśmiał się.
- Justin, mam pytanie.- przerwałam ciszę
- Hm?
- Czemu wybrałeś akurat mnie? Przecież możesz mieć każdą modelkę,piękną i bogatą piosenkarkę czy aktorkę- spojrzałam się na niego.
- Jesteś piękniejsza niż one- szepnął mi do ucha.
Zaczerwieniam się lekko i pchnęłam go ręką w klatkę piersiową- Błagam Cię, jejku...Justin, co ty ze mną robisz
-No co ty kotku..- zaśmiał się- Mówię samą prawdę.
Również się zaśmiałam i oparłam głowę na poduszce.
Rowdy wstał z łóżka i wyszedł z sypialni zamykając za sobą drzwi. Zrzuciłam z siebie kołdrę i podeszłam do szafki. Rozebrałam się i chciałam ubrać bielizne, kiedy nagle wszedł Justin.
- Mm skarbie, ale widoki- poruszył brwiami
- Ej!- krzyknęłam chwyciłam kołdrę i się nią okryłam robiąc się cała czerwona- No co chcesz?
- Przyszedłem popatrzeć na moją dziewczynę a Ty zasłaniasz takie piękne widoki- podszedł do mnie i objął mnie w pasie- Wstydź się
- Nie nauczyli mojego faceta pukać- zaśmiałam się
- Już widziałem Cię nago więc czego się wstydzisz?
- Po prostu mnie zaskoczyłeś skarbie- powiedziałam i wtuliłam się w jego tors
- Nie masz czego się wstydzić- pocałował mnie delikatnie w usta
Zaśmiałam się oblizałam usta i spojrzałam mu w oczy- Więc co chciałeś?
- Nie pamiętam- zaśmiał się
- Rozumiem- powiedziałam i wyciągnęłam jedną rękę za ciebie by poszukać w szafce czegoś do ubrania
- Nie ubierasz się- zapał mnie za obie ręce i pokazał mi język.
- Tylko bielizna- zaśmiałam się cicho i ścisnęłam jego dłonie.
- Dooobra- powiedział przedłużając i odsunął się ode mnie. Poruszyłam ustami i wyciągnęłam czystą bieliznę z szafki, stanęłam przed Tobą owinięta kołdrą.- Panu dziękujemy- zaśmiałam się.
- Nigdzie się nie wybieram i Ty też nie- zrobił smutną minę
- Ale chcę się przebrać.
- Nie zostawiaj mnie samego. - Przegryzłam wargę, odsunęłam się od niego, zrzuciłam kołdrę i szybko ubrałam bieliznę- Gotowa.- uśmiechnęłam się. Justin również się uśmiechnął i usiadł na krześle, podeszłam do niego i usiadłam na jego kolanach okrakiem.
Chłopak podniósł głowę, żeby spojrzeć mi w oczy- Tęskniłem- powiedział
- Przecież byłam kilka metrów dalej.- pocałowałam go w policzek
Justin zaśmiał się i przytulił mnie mocno. Spojrzałam mu w oczy po czym zerknęłam na jego usta i pocałowałam je delikatnie
- Kocham jak mnie tak całujesz- oblizał usta i uśmiechnął się.
Uśmiechnęłam się pod nosem, wstałam i zaczęłam rozglądać się po pokoju
- Co robisz?- zapytał obserwując dokładnie każdy mój ruch
- Szukam..- zastanowiłam się chwilę- Twojej koszulki i mojego telefonu
- Po co?- wstał i podszedł do mnie
- Koszulkę sobie ubiorę, bo na nic innego nie mam ochoty a telefon.. po prostu..- zaśmiałam się
- Telefon Ci nie potrzebny- objął mnie od tyłu- A koszulka tym bardziej
- Niech Ci będzie- zawiesiłam ręce na jego szyi patrząc mu głęboko w oczy
- Bardzo, bardzo Cię kocham- powiedziałam i przybliżyłam się do niego, nasze twarze dzieliło zaledwie kilka centymetrów.




                                                ***

Jeżeli chcecie, żebym każdemu z osobna podziękowała za komentarz, to po prostu podajcie w nim link do swojego aska albo twittera :)

niedziela, 12 maja 2013

Rozdział dwudziesty siódmy.


Selena's POV:

Podczas powrotu do domu całkowicie zepsuł mi się humor, i myślałam tylko o tym, żeby wziąć prysznic i położyć się spać. Przed oczami miałam zapłakaną Miley. Czy to przeze mnie ich związek się rozpadł? Miałam wyrzuty sumienia, ale Justin jest tylko mój i nie zamierzam się nim z nikim dzielić. I tak naprawdę to słyszałam co Miley mówiła do Justina i to było bardzo szczere. Ufam mu, ale i tak w głębi serca boję się. Boję się, że pewnego dnia powie mi, że woli ją, że przy niej czuje się bardziej szczęśliwy. Nawet nie zorientowałam się, że płaczę. Stałam pod prysznicem a krople wody mieszały się z łzami. Wiem, że powinnam wiedzieć o tym, że dla niego jestem najważniejsza, i że mnie kocha, bo ciągle mi to powtarza, ale mimo to i tak gdzieś w środku bałam się. Jak stracę Justina to zawali się mój cały świat, nie będę miała dla kogo żyć. Już raz próbowałam się zabić, bo straciłam wiarę i nadzieję. Teraz powróciło to uczucie, bo nie byłam pewna, że Rowdy nigdy mnie nie zostawi. Ale chciałam być silna.

Justin's POV:

Siedząc na łóżku uśmiechałem się sam do siebie. Wstałem i podszedłem do drzwi od łazienki. Położyłem rękę na klamce i już chciałem wejść, gdy usłyszałem szloch. Uśmiech zszedł mi z twarzy.
Natychmiast nacisnąłem na klamkę i popchnąłem delikatnie drzwi sprawiając, że szeroko się otworzyły. Zobaczyłem zapłakaną Selene. Siedziała skulona pod prysznicem. Szybko do niego wszedłem i objąłem ją mocno.
- Skarbie, co się dzieje?- potarłem jej ramie
- Obiecaj, że nigdy mnie nie zostawisz- powiedziała trochę niewyraźnie, nadal płakała.
- Co Ci w ogóle przyszło do głowy? Kocham Cię i tylko Cię.- pocałowałem ją w policzek a ona podniosła głowę i spojrzała mi w oczy
- Justin boję się. Wiem, że byłeś szczęśliwy z Miley a ja to zepsułam. Proszę Cię, nie opuszczaj mnie, jesteś najważniejszą osobą w moim życiu i kocham Cię nad życie.- przytuliła się do mnie swoim mokrym od wody ciałem.
- Kochanie- potarłem jej mokre włosy- Miley to przeszłość, i Ty nie zepsułaś naszego związku tylko ona. Nie opuszczę Cię, będę przy Tobie już na zawsze- pocałowałem ją w czoło a następnie chwyciłem ją za rękę.
- Wstawaj- powiedziałem i pociągnąłem ją ostrożnie a ona się podniosła. Chwyciłem szlafrok i podałem go Selenie.
- Załóż skarbie, nie chcę żebyś zachorowała.- kiedy zrobiła to o co ją prosiłem, przytuliłem ją mocno.
- Bo byłbyś zmuszony się mną zajmować- zaśmiała się
- Nie, wtedy byś mnie zaraziła i byśmy całe dnie spędzali chorzy w łóżku
- Kocham Cię- dziewczyna przybliżyła się do mnie a ja położyłem ręce na jej biodrach.
- Ja Ciebie też kotku- oblizałem usta po czym pocałowałem ją.
- Idę się ubrać- uwolniła się z mojego uścisku i wyszła z łazienki zamykając za sobą drzwi. Wziąłem szybki prysznic, ubrałem na siebie dresy i koszulkę i wyszedłem z łazienki. Zobaczyłem Selene leżącą w łóżku.
- Czekam tu na Ciebie- uśmiechnęła się a ja podbiegłem do niej i zacząłem ją łaskotać
- Justin!- krzyknęła i zaczęła się śmiać.
Po chwili położyłem się obok niej i objąłem ją jedną ręką na co ona się do mnie przesunęła kładąc głowę na mojej klatce piersiowej. Pocałowałem ją w głowę
- Dobranoc- powiedziałem i zamknąłem oczy.
- Dobranoc skarbie- Selena zrobiła to samo.


                                                                 ***

Komentujcie <3

piątek, 10 maja 2013

Rozdział dwudziesty szósty.


Justin's POV:

Miałem zamiar zaprowadzić Selene do baru i zamówić jakiegoś drinka, gdy zobaczyłem, jak siedzą przy nim dwie znane mi osoby. Od razu je poznałem i podbiegłem do nich. Selena wiedząc, że biegne do znajomych, została przy stolikach i czekała na mnie.
- Siema Jaden!- uderzyłem go lekko w plecy na co on się odwrócił
- O Cześć- uśmiechnął się szeroko
- Cześć Vanesso- uniosłem brew
- Hej Bieber- zaśmiała się i położyła dłoń na moim ramieniu, oparła się o nie i pocałowała mnie w policzek na powitanie.
 Jesteś sam?-  Jaden zaczął się rozglądać.
- Nie, jestem z dziewczyną- odwróciłem wzrok na Selene i ją zawołałem. Kiedy do nas podeszła, objąłem ją w talii i przyciągnąłem do siebie.
- Przywitajcie moją księżniczkę- Selena oblizała usta a jej policzki zaczęły się czerwienić.
- Jestem Selena- podała rękę do Jadena i dziewczyny siedzącej obok niego.
- Ja jestem Jaden a to..- spojrzał się na dziewczynę obok niego- moja dziewczyna Vanessa.
- Ooo, w końcu jesteście razem- zaśmiałem się i popatrzyłem na nich. Jaden objął Vanessę ręką i również się zaśmiał.
Odwróciłem się w stronę Seleny.
- To co? Zamawiamy drinki i idziemy usiąść.- uśmiechnąłem się i puściłem do niej oczko
- Wpadnijcie do nas kiedyś, wiesz gdzie mieszkam- powiedziałem i podszedłem bliżej baru, zamówiłem drinki i oboje usiedliśmy.
- Skąd ich znasz?- zapytała po jakimś czasie.
- Jesteś strasznie ciekawska skarbie.- uniosłem kącik ust - długa historia- napiłem się i przysunąłem się bliżej mojej dziewczyny.
,,Mojej dziewczyny'' jak to piękne brzmi- pomyślałem.
- Jesteś moja- pocałowałem ją w szyję przegryzając delikatnie skórę.
- Mówiłeś to już dzisiaj- zaśmiała się- Tak jestem tylko Twoja skarbie- ułożyła usta w linię.
- Idziemy zatańczyć?- dziewczyna uniosła brew pytając mnie o to.
Dopiłem drinka i wstałem. Złapałem ją za rękę i pociągnąłem za sobą na parkiet. Położyłem obie dłonie na jej biodrach a ona na moim karku. Przybliżyłem ją do siebie tak blisko, że nasze usta dzieliło zaledwie kilka centymetrów.
- Kocham Cię- szepnąłem w jej usta a ona uśmiechnęła się i oparła głowę na moim ramieniu a następnie pocałowała moją szyję.
Zza ramion Seleny zauważyłem z daleka Jadena i Van. Pomachałem im jedną ręką i ponownie położyłem rękę na Selenie, tym razem trochę niżej.
- Wracajmy do domu- dziewczyna spojrzała na mnie niewinnie i zapała za rękę delikatnie ją ściskając.
- Czego sobie życzysz- uśmiechnąłem się łobuzersko i wziąłem ją na ręce.
- Justin!- zaśmiała się
- Jesteś moją księżniczką, należy Ci się to. Powinienem tak robić codziennie.- pocałowałem ją w policzek i zaniosłem do auta.
- Tak bardzo Cię kocham- położyła dłoń na moim policzku a następnie musnęła mnie w usta.
- Wiem kotku.
Oboje wsiedliśmy do auta i ruszyłem w stronę domu.
- Podobało Ci się?- zapytałem.
- Było wspaniale- położyła rękę na moim kolanie i ścisnęła je cały czas się uśmiechając.
- Jesteś zmęczona?- zapytałem po jakimś czasie zerkając na dziewczynę.
- Tak sobie- wzruszyła ramionami a ja zaparkowałem w garażu. Wysiedliśmy z auta, podszedłem do Seleny i złapałem ją za rękę, weszliśmy do domu.
- Idę się kąpać- dziewczyna rozpuściła koka wchodząc po schodach do góry.
- To dobrze się składa, bo ja też.- zaśmiałem się i pobiegłem za nią.
Kiedy wszedłem do łazienki, Selena była w trakcie zdejmowania sukienki.
- Skarbie, pomóż mi rozpiąć zamek- odgarnęła włosy na bok, aby mi nie przeszkadzały.
Podszedłem do niej powoli i chwyciłem za zamek, powoli go rozpinając. Kiedy był całkowicie rozpięty pocałowałem dziewczynę w plecy a ona odwróciła się do mnie przodem.
Odsunąłem ramiączka od sukienki co sprawiło, że spadła na podłogę.
Oblizałem usta widząc Selene w samej bieliźnie.
- Justin, chciałabym się wykąpać- oznajmiła po czym się zaśmiała.
- No okej, już idę. - wydąłem usta i wyszedłem z łazienki zamykając za sobą drzwi. Usiadłem na łóżku i uśmiechnąłem się, myśląc o moim skarbie.. Selenie.


                                                                        ***

Zdążyłam przed 00:00!
Komentujcie, tweetujcie, wysyłajcie ludziom, dziękuję <3

Rozdział dwudziesty piąty.


Justin's POV:

Pocałowałem Selene w policzek
- Ubierz coś seksownego, zabieram Cię gdzieś.- szepnąłem jej do ucha i ponownie pocałowałem jej policzek, a następnie potarłem go kciukiem.
- Brzmi ciekawie- dziewczyna uniosła brwi, wstała z moich kolan i weszła do łazienki.

Selena's POV:

Ułożyłam sobie włosy za pomocą prostownicy, ubrałam sukienkę i buty na koturnach. Poprawiłam makijaż i usłyszałam jak drzwi od łazienki otwierają się powoli. Obróciłam się i zobaczyłam Justina, który mierzył mnie wzrokiem.
- O kurwa - powiedział  przegryzł delikatnie swoją wargę.
- Co? Coś nie tak? - odwróciłam się od niego i przejrzałam się w lustrze.- Przebrać się?
- Żartujesz? Wyglądasz w chuj seksownie- Rowdy oblizał usta.
- To samo można powiedzieć o Tobie, już się boję, że jak gdzieś pójdziemy, to mi Cię zwiną jeszcze sprzed nosa- zaśmiałam się cicho patrząc na Justina.
- Nie ma takiej opcji- podszedł do mnie i objął mnie w talii- Jesteś tylko moja.- szepnął mi do ucha.
- A Ty jesteś tylko mój, to chyba proste.- zaśmiałam się.
- Możemy jechać?
- Możemy- powiedziałam, i popatrzyłam w lustro- Ale musiałbyś mnie puścić, skarbie- chłopak mnie puścił i zaśmiał się.
- Chodź, o tej porze się już tam rozkręca
- My mamy swoje własne wejścia, bez nas się nie zacznie- zażartowałam i wyszłam z łazienki.- A tak w ogóle, to gdzie jedziemy?- zapytałam
- Prawda.- poszedł za mną - Do klubu, jakiś koncert i zajebista impreza w jednym.
- No to nie mogę się doczekać- uśmiechnęłam się, zgasiłam za sobą światło i poszłam na korytarz. Justin wziął klucz od auta po czym wyszedł przed dom.
- Poczekaj na mnie kochanie- krzyknęłam niewinnie i poszłam szybkim krokiem w stronę auta.
- Okej, jestem- pocałowałam go w usta na co on już setny raz zmierzył mnie wzrokiem, podszedł do mnie i popchnął ostrożnie na auto. Jedną ręką chwycił mnie za biodro i przycisnął swoje usta do moich.
- Jesteś urocza- uśmiechnął się i podszedł do auta od drugiej strony. Moje policzki zaczerwieniły się, oboje wsiedliśmy do samochodu, chłopak go odpalił i ruszyliśmy przed siebie. Popatrzyłam na niego z szerokim uśmiechem na twarzy, bo wiedziałam, że chłopak, który siedzi obok mnie bardzo wiele dla mnie znaczy.
- Kochanie, jaki ty jesteś śmieszny- powiedziałam
- Co?- spytał- Czemu śmieszny?
- Taki jesteś, nie wiem.. śmieszny, kochany taki.. seksowny, uroczy, wszystko jedno kocham Cię.- Justin zaczął się śmiać i wjechał na parking.- Oh Selena, Selena- wysiedliśmy z auta.
- Kochasz mnie, wiem.- podeszłam do niego i położyłam głowę na jego ramieniu. Wdychałam zapach jego pięknych perfum.
- Najbardziej na świecie- objął mnie jedną ręką po czym poszedł w stronę wejścia do klubu- Chodź- powiedział
- Idziesz sobie, nie poczekasz na mnie, a mnie ktoś w każdej chwili może porwać.- powiedziałam próbując biec za nim w wysokich butach,.
- Jestem cały czas przy Tobie kotku- złapał mnie za rękę i oboje weszliśmy do klubu.
- Lubię jak mówisz do mnie kotku- (dlaczego ja to powiedziałam) schowałam głowę w dół a moje policzki stały się czerwone
- Postaram mówić się tak do Ciebie częściej- poruszył brwiami i weszliśmy do środka.- Kotku- uśmiechnęłam się i pocałowałam go w policzek.

                                                          ***

Kolejnego rozdziału można się spodziewać jeszcze dzisiaj! Mam dobry humor :D Powiedzcie jak wam się podobało. Od teraz zawsze na koniec rozdziału będę dodawała jakieś zdj.


środa, 8 maja 2013

Rozdział dwudziesty czwarty.



Justin's POV:

Miley była cała zapłakana a ja nie wiedziałem co mam powiedzieć. Nie miałem pojęcia co o tym myśleć. Było mi jej żal. Otworzyłem usta i chciałem już coś powiedzieć, gdy poczułem dotyk ręki na swoim ramieniu
- Justin, wszystko w porządku?- powiedziała Selena patrząc na mnie i Miley na zmianę. Miley szybko wytarła rękawem łzy i wymusiła uśmiech.
-Ja już pójdę, cześć- cicho westchnęła i odeszła przed siebie.
Odwróciłem się przodem do Seleny a ona spojrzała mi w oczy.
- Co się dzieje?- jej oczy błyszczały w świetle słońca.
- Nic skarbie - pocałowałem jej usta i uśmiechnąłem się do niej.
Usłyszałem parkowanie samochodu, odwróciłem się i zobaczyłem faceta trzymającego w ręce karton z pizzą.
- Dzień Dobry- podał mi pizze a ja wyjąłem z kieszeni pieniądze i podałem mu.
- Dzięki- ja i Selena weszliśmy do domu. Położyłem pizze na stole, a dziewczyna wyjęła talerzyki i szklanki. Wlała do niech pepsi i położyła to wszystko na stole. Zaczęliśmy jeść. Po jakimś czasie Selena powiedziała :
- Czemu Miley płakała?- oblizała usta i spojrzała się na mnie.
Westchnąłem głęboko.
- Nie odpuścisz prawda? Jesteś bardzo uparta- chwyciłem kawałek pizzy
- Nie, nie odpuszczę.
- Dobra, powiem Ci..Miley chce do mnie wrócić- powiedziałem niepewnie
- Tak myślałam - zgarnęła kosmyk włosów za ucho i oparła się o kanape.
Widziałem, że się martwi i obawia. Oblizałem usta i wstałem z fotelu a następnie usiadłem obok niej. Chwyciłem ją za brodę, zmuszając ją, żeby na mnie spojrzała.
- Kochanie, nie masz się o co martwić. Nigdy Cię nie skrzywdzę, obiecuje. - potarłem delikatnie swoje wargi o jej.
- Jestem tylko twój- szepnąłem jej w usta i musnąłem je delikatnie. Chwyciłem Selena za biodra, sprawiając, że usiadła na mnie okrakiem. Położyła ręce na moich ramionach a ja przyciągnąłem ją do siebie jeszcze bliżej.
- Kocham Cię- położyłem rękę na jej policzku i potarłem go kciukiem
- Ja Ciebie też - uśmiechnęła się i przegryzła usta. Pocałowałem ją czule

                                                                 ***

Tak na szybko, nie miałam pomysłu ale następne będą lepsze :*

sobota, 4 maja 2013

Rozdział dwudziesty trzeci.


Selena's POV:

Obudziłam się i poczułam straszny ból głowy. Syknęłam z bólu i przekręciłam się na bok. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Justina siedzącego na krześle, patrzącego się na mnie. Zmieniłam pozycję na siedzącą i popatrzałam się na chłopaka, po chwili mocno go do siebie przytuliłam. Nie chciałam się kłócić, nie tego teraz potrzebowałam. Rowdy objął mnie i przycisnął do siebie jeszcze mocniej.
- Kocham Cię, nie rób tego więcej.- pocałował mój policzek i spojrzał mi głęboko w oczy.
Oblizałam wargi i usiadłam mu na kolanach.
- Kochanie..- przerwałam aby popatrzeć na niego- Dlaczego.. dlaczego ty i - wciągnęłam powietrze- Miley.. nie jesteście już razem? To znaczy.. dlaczego zerwaliście?- oblizałam usta i przegryzłam je.
- Nie chce o tym mówić..- odwrócił wzrok
- Proszę- złapałam go za rękę i delikatnie ją ścisnęłam patrząc mu w oczy.
Justin westchnął.
-Nie skarbie, nie możesz wiedzieć o wszystkim, to nie pora.- przytulił mnie ponownie a ja zamknęłam oczy będąc w jego objęciach. Widać było, że on i Miley bardzo się kiedyś kochali, więc chciałam się dowiedzieć, dlaczego ze sobą zerwali. Na samą myśl, że mogłabym stracić Justina przez nią, do oczu napłynęły mi łzy.
- Kocham Cię- powiedziałam patrząc na niego
- Ja Ciebie też skarbie. - przybliżył się do mnie powoli i pocałował namiętnie w usta. Odwzajemniłam pocałunek a on pogładził mnie palcem po policzku.
- Okej, wracajmy do domu.- wstałam i spojrzałam się w lustro, które znajdowało się niedaleko mnie. Byłam bardzo blada i miałam podkrążone oczy. Wydęłam usta i westchnęłam. Złapałam chłopaka za rękę i wyszliśmy z sali, a następnie udaliśmy się w stronę recepcjonistki.
- Bezpieczniej by było gdyby pani tu trochę jeszcze została.- powiedziała recepcjonista uśmiechając się do mnie. Zaśmiałam się cicho.
- Nie wytrzymałabym.- spojrzałam na chłopaka stojącego obok mnie, który trzymał mnie za rękę. - Nie wytrzymałabym bez niego- uśmiechnęłam się.
- Dobrze, więc ma tu Pani receptę, proszę kupić te leki a częstotliwość zażywania będzie zapisana na ulotkach.
- Dziękuję- uśmiechnęłam się szeroko i razem z Justinem wyszliśmy ze szpitala. Wsiadłam do auta na miejsce pasażera. Zastanawiałam się, czemu chłopak jeszcze nie wszedł do auta, wyjrzałam przez okno i zobaczyłam go, stał z papierosem w ręku. Westchnęłam i oparłam się o siedzenie. Po chwili do samochodu wszedł Justin. Ruszyliśmy przed siebie. Całą drogę byliśmy cicho, po drodze wstąpiliśmy jeszcze do apteki i kupiliśmy leki, które teraz będę musiała zażywać przez jakiś czas.
Dojechaliśmy na miejsce, wysiedliśmy i weszliśmy do domu. Opadłam na kanapę a chłopak stanął nade mną i pocałował mnie w usta.
- Jesteś głodna?
- Nawet nie wiesz jak.- zaśmiałam się, przypominając sobie jak Justin mówił mi, że zawsze jestem głodna.
Chłopak najwyraźniej też sobie o tym przypomniał, bo również się zaśmiał.
- Na co masz ochotę?- po krótkim zastanowieniu odpowiedziałam- Na pizzę.- uśmiechnęłam się szeroko ukazując przy tym szereg białych zębów.
- A więc zamawiamy pizzę. - uniósł kącik ust, chwycił za telefon i wybrał numer.
Ja w tym czasie włączyłam telewizor i zaczęłam coś oglądać. Po krótkiej chwili usiadł koło mnie Justin i objął jedną ręką.
- Będą niedługo. - pocałował mój policzek, uśmiechnęłam się.
- Jesteś piękna- szepnął mi do ucha. Zaczerwieniłam się a on to zauważył i zaśmiał się cicho.
- Kocham jak się rumienisz.- odwróciłam głowę w jego stronę i chciałam go pocałować, gdy usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
- Już pizza? Tak szybko?- chłopak wstał i podszedl do drzwi.


Justin's POV:

Otworzyłem drzwi.
- Cześć- powiedziała Miley, która stała przede mną.- Cześć..- odpowiedziałem jej i spojrzałem się na ziemię.
- Wiedziałam, że się nie ucieszysz- dziewczyna oblizała usta i spojrzała mi w oczy.- Po prostu spodziewałem się kogoś innego. - wzruszyłem ramionami.
- Mogę szczerze powiedzieć- zaczęła mówić Miley- byłeś w mojej pamięci od kiedy się dziś obudziłam. Patrzę na nasze zdjęcie cały ten czas, te wspomnienia się ożywiają i nie mam nic przeciwko. Pamiętam kiedy się całowaliśmy, wciąż czuję to na moich wargach.-Łzy zaczęły spływać jej po policzkach, jedna za drugą.- Chwile, w których tańczyłeś ze mną bez żadnej muzyki. Pamiętam te zwyczajne sprawy, pamiętam aż do łez. Lecz chciałabym zapomnieć jedną rzecz.. wspomnieniem, o którym chcę zapomnieć... jest pożegnanie. Wstałam tego ranka i zagrałam naszą piosenkę, i mimo łez śpiewałam dalej. Podniosłam telefon i potem go odłożyłam, bo wiem..... marnuję swój czas.

                                                         ***

Nowy wygląd bloga.. jak wam się podoba?
Proszę, komentujcie, bo wtedy wiem, że mam to dla kogo pisać.