poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Rozdział dwudziesty drugi.


Justin's POV:

Siedziałem przed łazienką słysząc jej płacz, gdy nagle.. ucichł. 
-Selena, proszę, otwórz- powiedziałem i wstałem. Zapukałem w drzwi. Usłyszałem jakby jakiś przedmiot upadł na podłogę, przeturlał się i uderzył o drzwi. Wiedziałem, że nie chce ze mną rozmawiać, ale niech chociaż da mi znak życia.
- Kochanie, żyjesz?- ponownie zapukałem w drzwi. 
Poszedłem do kuchni i wyjąłem z szafki nóż. Wróciłem pod łazienkę i odkluczyłem nim drzwi. 
Rzuciłem nim o podłogę, na ten widok. Zobaczyłem Selene leżącą na podłodze. Była bardzo blada a z jej ust   leciała krew. Szybko do niej podbiegłem i zobaczyłem czy oddycha. Miała słabe tętno.
-Co ty zrobiłaś skarbie- Szybko wziąłem ją na ręce i pobiegłem do samochodu. 
- Wytrzymaj kochanie- pogłaskałem ją po głowie. 
Na miejscu byłem już po 5 minutach. Złamałem chyba wszystkie przepisy drogowe, ale nie obchodziło mnie to. Najważniejsza osoba w całym moim życiu właśnie umierała i to przeze mnie. To była tylko i wyłącznie moja wina. To przeze mnie próbowała się zabić. 
Wbiegłem do szpitala z Seleną na rękach. Lekarze obiecali mi, że się nią zajmą i wszystko będzie dobrze. 
Czekałem przed salą chyba z 3 godziny. Strasznie się denerwowałem. Nie chcieli mnie wpuścić do środka, ani nic powiedzieć. Byłem na skraju załamania nerwowego. Chciało mi się płakać, krzyczeć i wszystko naraz.  
Wyszedł lekarz i usiadł obok mnie. Westchnął głęboko i spojrzał na mnie.
- Żyje- po tych słowach wstałem i zlapałem się za tył głowy-Na szczęście- powtarzałem w myślach. 
- Mogę do niej wejść- spojrzałem się na lekarza.
-Tak, tylko... jest bardzo słaba, śpi.- wskazał palcem na pokój a ja do niego wszedłem. Zobaczyłem ją leżącą na łóżku. Była bardzo blada, ale wyglądała jak anioł. Przysunąłem krzesło obok jej łóżka i położyłem dłoń na jej policzku pocierając go palcem. Naprawdę bardzo ją kochałem.. to z Miley to.. to był błąd. 
- Jestem zwykłym skurwielem- powiedziałem do niej z nadzieją, że mnie słyszy. 
- Ale Cię kocham, rozumiesz? Przepraszam za wszystko. Wiem, że nie chcesz mnie znać. Ale nie pozwolę Ci odejść.. Nigdy. A wiesz dlaczego? Bo jestem zwykłym egoistą. Jeżeli odejdziesz, to nie dam sobie rady, wiem, że beze mnie może być Ci lepiej, ale ja bez Ciebie jestem nikim. Jestem wrakiem człowieka. Wybacz mi.- pocałowałem ją w naturalnie różowy policzek. 
Nie chciałem jej budzić. Teraz najlepszy jest dla niej odpoczynek. Poczekam aż sama się obudzi. Będę czekał, nawet jeśli miałoby to trwać wieczność. Dla niej jestem w stanie zrobić wszystko. Kocham ją. 

                                                             ***

Jeżeli nie pasuje wam to, że w tym opowiadaniu jest Miley, to go po prostu nie czytajcie, proste. 

Rozdział dwudziesty pierwszy.


Justin's POV:



Selena uśmiechnęła się do mnie uroczo, najwyraźniej nie wiedziała jeszcze, co mam zamiar jej powiedzieć. Przybliżyła się do mnie i położyła rękę na mojej szyi delikatnie pocierając ją palcem. Spojrzała się na nią i uśmiech zszedł jej z twarzy. Kolejna łza spłynęła mi po policzku. Wtedy nie miałem zamiaru powstrzymywać tego co czuję.


Selena's POV:


Zobaczyłam ślady czerwonej szminki na jego szyi. Odsunęłam szybko rękę, oddaliłam się o parę kroków. Nie wiedziałam co mam o tym wszystkim myśleć.
-Selena, nie odchodź.- chłopak  klęknął przede mną i złapał mnie mocno za rękę. Łzy napływały mi do oczu a twarz stała się czerwona, ale nie chciałam płakać. Pierwszy raz chciałam pokazać, że jestem twarda, że sobie poradzę. Lecz mimo wszystko, wiedziałam, że to nie prawda, i że nie dam rady.
- Justin, czy ty...?- nie chciałam dokończyć, nie dałabym rady powiedzieć tego o czym myślałam w tamtym momencie.
Rowdy wstał i mnie do siebie mocno przytulił. - Przepraszam skarbie, kocham cię, rozumiesz? Nikogo więcej, jesteś dla mnie najważniejsza- szepnął mi do ucha i położył rękę na tyle mojej głowy pocierając moje włosy.
Oderwałam się od niego i pobiegłam do łazienki. Nie wytrzymałam. Usiadłam w kącie i zaczęłam płakać.
-Dlaczego mi to robisz?- krzyknęłam przez łzy, wiedząc, że stoi pod drzwiami.
Nie usłyszałam odpowiedzi.
Nie miałam nikogo. Nie miałam gdzie iść, nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Nie chciałam żyć. Nigdy nie byłam aż w takim stanie, w jednym momencie wszystko się rozwaliło. Tysiąc myśli przychodziło mi do głowy. Słyszałam jak Justin mówi coś do mnie zza drzwi. Nie chciałam go słuchać. Wstałam i otarłam łzy, żeby coś zobaczyć. Otworzyłam szafkę, która znajdowała się nad zlewem i wyjęłam z niej pudełko. Otworzyłam je i wysypałam z niej niecałą garść tabletek. Spojrzałam na nie, z moich oczu ciągle płynęły łzy. Rozpłakałam się jeszcze bardziej.
- Mamo, tato, idę do was.... Wkrótce się zobaczymy - po tych słowach włożyłam tabletki do buzi i szybko połknęłam. Opadłam na ścianę a następnie na podłogę. Zamknęłam oczy, i pozwoliłam sobie powoli umierać.

niedziela, 28 kwietnia 2013

Rozdział dwudziesty.

Usiadłem na kanapie i wpatrywałem się w Miley. Stanęła przede mną i spojrzała mi w oczy kładąc rękę na swoim biodrze.
-Chcesz coś do picia?- wskazała palcem na butelki wina stojące na stole. Spojrzałem się na nie i po chwili zastanowienia powiedziałem- Tak
Dziewczyna nalała mi i sobie czerwonego wina i podała mi. Usiadła obok mnie.
-Dzięki, że mi wczoraj pomogłaś shawty.- położyłem dłoń na tyle jej głowy i pociągnąłem delikatnie za końcówki włosów. Miley przegryzła wargę i pocałowała mnie w policzek zostawiając na nim ślad swojej czerwonej szminki. Uśmiechnąłem się zadziornie i napiłem się wina.
Wiedziałem, że jak tylko kiwnąłbym palcem, byłaby moja.
Wypiliśmy całą butelkę wina i zastanawialiśmy się co dalej możemy robić.

Miley's POV:

Justin był taki seksowny. Bardzo żałowałam, że się wtedy rozstaliśmy, ale nie chciałam wtedy o tym myśleć.
Wstałam z kanapy udając się do łazienki. Pomalowałam usta szminką i wyszłam. Przed nią stał Justin. Spojrzałam się na niego a on złapał mnie za biodro i popchnął na ścianę, która znajdowała się za mną. Złapałam go za tył głowy i mocno przysunęłam do siebie. Zaczął całować mnie po szyi co sprawiło, że odchyliłam głowę w tył.
-Justin- wyszeptałam a on przegryzł delikatnie moją skórę, a następnie wślizgnął dłonie pod moją spódniczkę i położył dłonie na pośladkach ściskając je. Wpił się w moje usta i włożył swój język do mojej buzi. Chwycił za końcówkę mojej koszulki i podniósł ją delikatnie po czym spojrzał mi w oczy pytając o pozwolenie.
Kiwnęłam głową na ,,tak'' a on pociągnął ją do góry i zdjął. Zmierzył mnie wzrokiem i oblizał usta. Złapałam go za rękę i poprowadziłam do sypialni. Popchnęłam go na łóżko i zdjęłam mu koszulkę. Zaczęłam schodzić coraz niżej, kiedy Justin obrócił nas i teraz to on wisiał nade mną. Pocałował mnie w dekolt i rozpiął mój stanik. Rzucił go w bok po czym spojrzał mi w oczy. Nasze usta otarły się o siebie. Poczułam jego gorący oddech na mojej szyi. Zaczął sunąć po niej ustami, a następnie w kierunku piersi. Wplotłam mu palce we włosy stanowczo pociągając, a z moich ust zaczęły wydobywać się coraz głośniejsze jęki. Zjechał pocałunkami na mój brzuch a gdy na niego spojrzałam doszedł do moich majtek. Zdjął je a już po chwili moja kobiecość była widoczna dla jego pełnych pożądania oczu. Rowdy zdjął sobie spodnie i bokserki po czym powoli we mnie wszedł. Oboje zaczerpnęliśmy powietrza. Nasze oddechy przyspieszyły i stawały się coraz cięższe. Chłopak poruszał się we mnie coraz szybciej
-Tęskniłam skarbie- powiedziałam i poczułam, że jestem już blisko. Justin mnie pocałował po czym oparł o siebie nasze czoła nie przestając ruszać biodrami, aż wreszcie oboje doszliśmy. Opadliśmy na łóżko, pocałowałam go czule w usta. Zamknęłam oczy aby odpocząć, gdy nagle po pokoju rozległ się dźwięk telefonu. Chłopak natychmiast wstał i odebrał
-Halo?
-Cześć skarbie, kiedy będziesz?- powiedziała Selena
- Już wracam- wydusił z siebie szybko i się rozłączył.
Zaczął się ubierać a ja obserwowałam go z dokładnością
Miley, muszę lecieć. P-przepraszam. Zadzwonię potem.- pocałował mnie i wyszedł

Justin's POV:

Wyszedłem z jej domu i kopnąłem oponę od mojego auta
-Kurwa co ja zrobiłem.- chwyciłem się za włosy ciągnąc za ich końce. Wsiadłem do auta i ruszyłem do domu.
po kilku minutach byłem już na miejscu. Wszedłem do kuchni i ujrzałem jej piękną, naturalną twarz. Stała przy kuchence i robiła coś do jedzenia.
- Już jesteś.. Tęskniłam- powiedziała i zaczęła zbliżać się w moim kierunku. Z moich oczu popłynęła łza, którą natychmiast wytarłem dłonią.
-Selena, znienawidzisz mnie. -wydusiłem

                                                       ***

Jelena czy Jiley? Co wolicie? Jak wam się podobało? Komentujcie <3

sobota, 27 kwietnia 2013

Rozdział dziewiętnasty.

Selena's POV:

Dotarliśmy na miejsce. Wyszłam z samochodu i poczułam oddech Justina na swojej szyi. Obróciłam się w jego stronę i spojrzałam mu w oczy. Położył dłonie na moich biodrach i przysunął usta do moich uszu
- Przepraszam, to moja wina- pocałował mnie w policzek. Oblizałam usta i oparłam głowę na jego ramieniu. Chłopak wziął mnie na ręce i zaniósł do domu. Weszliśmy do sypialni i położył mnie na łóżku.
-Jest już późno, powinnaś odpocząć.- powiedział a następnie oblizał usta. Uśmiechnęłam się delikatnie i poszłam się wykąpać. Weszłam do łazienki zdjęłam bluzkę i spodnie, byłam na samej bieliźnie, gdy poczułam na sobie czyiś dotyk. Podskoczyłam z zaskoczenia i odwróciłam się
-Justin, przestraszyłam się- odetchnęłam z ulgą, że był to on, a nie ktoś inny. Chłopak zaśmiał się i przyciągnął do siebie łapiąc za moje biodro. Przejechał mnie wzrokiem i oblizał usta po czym przegryzł je delikatnie.
- Jesteś piękna. - położyłam rękę na jego klatce piersiowej i przejechałam nią w dół zatrzymując się na podbrzuszu. Rowdy położył ręce na moich pośladkach i delikatnie je ścisnął, co sprawiło, że cicho jęknęłam. Chłopak uniósł kącik ust ciągle patrząc mi w oczy. Wtuliłam się w niego, dzisiaj nie miałam ochoty na nic więcej, byłam zmęczona dzisiejszym dniem. Justin zrozumiał to i objął mnie mocno.
-Kochanie..- powiedziałam
-Tak?
- Chciałabym się umyć. Rowdy zaśmiał się i puścił mnie z objęć. Chciał już wychodzić kiedy odwrócił się w moją stronę i puścił mi oczko. Zaśmiałam się
- Idź już - machnęłam ręką a chłopa wyszedł.
Wykąpałam się, wyszłam z łazienki owinięta ręcznikiem i ubrałam koszulę nocną. Justin czekał już na mnie leżąc w łóżku. Położyłam się obok niego kładąc głowę na jego klatce piersiowej.
- Dobranoc- powiedziałam i zamknęłam oczy. Przed zaśnięciem myślałam o Miley. Widać było, jak na niego patrzyła i, że jeszcze coś do niego czuła.

Obudziłam się. Nie otwierając jeszcze oczu obróciłam się na drugą stronę i poczułam, że nie ma obok mnie Justina. Otworzyłam oczy i moje przeczucia się potwierdziły. Wstałam i weszłam do kuchni. Zobaczyłam karteczkę, na której było napisane : Jestem u Miley, wrócę niedługo.
Westchnęłam i usiadłam na krześle.

Justin's POV:

Wstałem, jak Selena jeszcze spała. Umyłem twarz i zęby, ubrałem się, zjadłem coś i zadzwoniłem do Miley, że wpadnę. Pocałowałem Selene delikatnie w policzek i wyszedłem zakluczając za sobą drzwi.
Wszedłem do auta i ruszyłem.
Jak byłem już na miejscu zapukałem do dużych drzwi. Otworzyła mi Miley ubrana w spódniczkę i szpilki. Oblizałem usta i pocałowałem ją w policzek na powitanie na co ona uśmiechnęła się uroczo.

piątek, 26 kwietnia 2013

Rozdział osiemnasty

Justina's POV:

Jedną ręką trzymałem kierownice a drugą wyjąłem telefon z kieszeni spodni. Wykręciłem numer i usłyszałem głos dziewczyny.
-Musisz mi pomóc- powiedziałem patrząc na drogę.
-Gdzie i kiedy?- powiedziała szybko
- Podjadę po Ciebie, wychodź za 5 minut- rozłączyłem się i skręciłem w prawo. Zahamowałem przy dużym domu i otworzyłem okno wdychając świeże powietrze. Usłyszałem trzask drzwi i kroki. Dziewczyna weszła do samochodu a ja natychmiast ruszyłem.
-Masz broń?- zerknąłem na nią kątem oka
-Pewnie, że mam, nie jestem głupia. Gdzie jedziemy? Czyżby Lucas?- spojrzała się na mnie 
- Zgadłaś- wjechałem na prostą drogę i dodałem gazu

Selena's POV:

Jechaliśmy już długo. Denerwowałam się ale nie chciałam tego pokazać. 
- Ale z Ciebie skurwiel- powiedziałam i patrzałam się na niego. Nie odpowiedział.
Po jakimś czasie zatrzymaliśmy się przy dużym domu. Lucas wyszedł z auta po czym podszedł do niego z mojej strony, otworzył drzwi złapał mnie za rękę i pociągnął mocno w swoją stronę co sprawiło, że wypadłam z auta i upadłam na ziemię. Naparł na mnie kolanem i związał mi ręce a następnie kazał mi wstać. Zrobiłam to co kazał. Popchnął mnie mówiąc, żebym szła przed siebie. Weszliśmy do domu a on popchnął mnie na łózko i przywiązał do niego. Poszedł gdzieś na chwilę. Postanowiłam wykorzystać sytuację i próbowałam się wydostać. Wierciłam się na wszystkie strony co sprawiło, że moje nadgarstki były całe od krwi. Wszedł Lucas. Podszedł do mnie i próbował mnie pocałować, ale ja odsunęłam głowę w bok nie pozwalając mu na tu. Chwycił dłonią moje policzki i odwrócił moją głowę w jego stronę spojrzałam się w jego oczy ale natychmiast je zamknęłam. On pocałował mnie w usta po czym puścił moją głowę z objęć. Wytarłam usta o ramię i uniosłam wzrok aby na niego spojrzeć. Zdjął koszulkę a następnie zaczął całować mnie w szyję. 
-Zostaw mnie- powiedziałam cicho a z moich oczu zaczęły płynąć łzy.  Zacisnęłam powieki a on zaczął się śmiać.
- Nikt Ci nie pomoże- szepnął mi do ucha a ja odwróciłam głowę w bok. Zobaczyłam, że w pomieszczeniu, w którym się znajduję, są drugie drzwi. Wpatrywałam się w nie i zauważyłam, że zaczynają się powoli otwierać. Była to dziewczyna o blond włosach. Pokazała mi palcem, że mam być cicho.
Nagle główne drzwi otworzyły się szeroko i wszedł przez nie Justin trzymając broń w rękach
- Cześć Lucas- zadrwił na co Lucas wstał szybko i spojrzał się na chłopaka. Odwrócił się w jego stronę a w tym czasie dziewczyna podeszła do niego przykładając mu broń do głowy.
- Rusz się a odstrzelę ci głowe- powiedziała dziewczyna. 
Justin odwiązał mnie i kopnął Lucasa w brzuch co sprawiło, że upadł na podłogę jęcząc z bólu. 
-Widzę, że noga wyzdrowiała- Justin patrzał się na nogę Lucasa a następnie strzelił w nią z broni. Chłopak krzyknął z bólu. 
-Myślałeś, że Ci to wyjdzie?- zaśmiał się po czym przyłożył spluwę do skroni Lucasa. 
-Zabiję Cię. To są Twoje ostatnie chwile, rozumiesz?
Po chwili Justin wstał i strzelił w klatkę piersiową Lucasa. Wziął mnie na ręce i ruszyliśmy do samochodu, za nami ruszyła dziewczyna. Wsiadłam na miejsce pasażera. Odjechaliśmy kawałek po czym Rowdy nacisnął guzik i dom Lucasa uniósł się w powietrze. Zaczął płonąć. Emocje tłumiły się we mnie, nie pozwalałam im wyjść na zewnątrz.
-Dziękuję- powiedziałam cicho i obejrzałam się za siebie patrząc na dziewczyne.
-Skarbie nic ci nie jest?- zapytał patrząc mi w oczy.
-Nie.. 
Przegryzłam wargę. 
-Jestem Miley- dziewczyna odezwała się podając mi dłoń. 
- A ja Selena- uśmiechnęłam się delikatnie unosząc kąciki ust. 
Podjechaliśmy pod duży, piękny dom. Miley pożegnała się ze mną i podeszła do Justina , pocałowała go w policzek i wyszła z samochodu. Odjechaliśmy od jej domu i ruszyliśmy przed siebie.
-Kto to był?- powiedziałam szybko.
- Miley Cyrus, moja była dziewczyna i teraźniejsza przyjaciółka.
Oblizałam usta i wpatrywałam się w drogę. 


                                                                  ***

Po prostu komentujcie

czwartek, 25 kwietnia 2013

Rozdział siedemnasty.

Selena's POV:

Potarł się o mnie delikatnie na co jęknęłam cicho. Oblizałam usta i. położyłam rękę na tyle jego głowy przyciągając do siebie. Podniosłam wzrok aby spojrzeć mu w oczy. Justin przegryzł delikatnie wargę i odsunął się ode mnie. Uniosłam brew zastanawiając się czemu to przerwał i obrócił głowę w bok.
- Co się stało?- powiedziałam patrząc na niego
- Czekaj tu - Justin ruszył przed siebie rozglądając się co jakiś czas. Wzruszyłam ramionami i oparłam się o ścianę.
Usłyszałam, że ktoś biegnie. Odwróciłam się, zobaczyłam biegnącego w moją stronę Justina. Natychmiast wstałam, a chłopak złapał mnie za rękę i pociągną co sprawiło, że oboje leżeliśmy skuleni na podłodze. Usłyszałam strzały i dźwięk rozbijanych szyb. Zakryłam ręką głowę i zacisnęłam powieki. 
Gdy dźwięk strzałów ucichł oboje wstaliśmy i rozejrzeliśmy się dookoła. Szyby były porozbijane a szkło leżało na podłodze.
- Zabije skurwysyna- powiedział Justin zaciskając szczękę ze złości. Od razu na myśl przyszedł mi Lucas. Nienawidziłam go najbardziej na świecie i nie miałabym nic przeciwko jakby nie żył. 
- Poczekaj tu chwilę- chłopak wszedł po schodach do góry i zaczął szukać czegoś w pokoju. 
Usłyszałam szelest, i odwróciłam się, kiedy ktoś przyłożył mi rękę do ust, tak, że nie mogłam się odezwać. 
- Odezwiesz się suko, a cię zabije- kiedy usłyszałam ten głos ciarki przeszły mi po całym ciele. Wiedziałam kto to był. Wyszliśmy z domu i wepchnął mnie do auta i szybko odjechał. 
- Nie wyjdzie ci to- powiedziałam wściekła na co on się zaśmiał i spojrzał się na mnie. 
- Zamknij się suko. 


Justin's POV:

Wszedłem na górę i otworzyłem szafkę szukając pistoletu, kiedy nagle usłyszałem cichy jęk. Wyjąłem pistolet i powoli zszedłem po schodach na dół. Rozejrzałem się w poszukiwaniu Seleny
Sel!- krzyknąłem, gdy usłyszałem pisk opon. Wybiegłem na zewnątrz i zobaczyłem odjeżdżający samochód, z daleka mogłem zauważyć, że był to samochód Lucasa
- Kurwa mać- krzyknąłem i kopnąłem kamyk.
Wsiadłem szybko do samochodu i ruszyłem.

                                                                  ***

Godzinę pisałam ten rozdział, nie miałam na niego pomysły. Dzięki Jowitka za pomoc. ( wyczujcie tu sarkazm) haha nie no kc

komentujcie <3

poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Rozdział szesnasty.

Po długiej podróży zatrzymaliśmy się koło mojego domu. Nie chciałam tam wchodzić, ale musiałam. Wyszłam z auta i zamknęłam drzwi. Zaraz po mnie zrobił to Justin. Scooter otworzył okno w aucie:
-To ja jadę, tam stoi twoje auto Justin- wskazał palcem na duże, białe auto, które stało niedaleko mojego domu. Weszłam po paru schodach i przejechałam palcem po poręczy, stanęłam przed drzwiami i nacisnęłam klamkę, co sprawiło, że drzwi się otworzyły. Popchnęłam je lekko i weszłam do środka. Wszystkie wspomnienia tak nagle wróciły. Przed oczami pokazywały mi się miłe sytuację przeżyte z mamą i tatą. Bardzo ich kochałam, i mocno mi ich brakowało. Zacisnęłam usta i łza poleciała mi po policzku. Justin stał za mną z rękami schowanymi w kieszeniach od swoich czarnych spodni. Weszłam po schodach, słysząc za mną kroki Rowdiego. Weszłam do swojego pokoju i wszystko wyglądało tak, jak przed moim wyjazdem. Otworzyłam szafę i pakowałam wszystko co się da do wielkiej walizki. Jak skończyłam, to wstałam z podłogi, zamknęłam walizkę i odwróciłam się twarzą do chłopaka. Siedział na łóżku przyglądając się temu co robię. 
- Możemy już iść?- oblizałam usta patrząc na Justina.
Pewnie, chodźmy skarbie- podszedł do mnie, wziął ode mnie walizkę i zeszliśmy na dół. Podeszłam jeszcze do stolika, na którym było zdjęcie. Wzięłam je do ręki. Byłam na nim ja, mój tata, mama, i babcia, która też już nie żyła. Schowałam je do torebki i oboje wyszliśmy z domu udając się do auta. Justin schował walizki do bagażnika a ja usiadłam na miejscu pasażera i zapięłam pasy. Po chwili, Rowdy zrobił to samo i nacisnął gaz. Żegnając wzrokiem mój dom poleciała mi łza, a za nią kolejne. Bawiłam się palcami i schowałam głowę w dół zakrywając się włosami. Chłopak zerknął na mnie kątem oka i położył dłoń na moim kolanie i delikatnie je ścisnął.
-Będzie dobrze, razem damy radę. 
Uśmiechnęłam się przez łzy i otarłam je chusteczką. Spojrzałam się w okno i zauważyłam, że mijamy dom Justina. Spojrzałam się na niego zdziwiona na co on się zaśmiał.
-Gdzie jedziemy?- powiedziałam patrząc na kierownice. 
- Do mojego prawdziwego domu.- ciągle patrzał na drogę zaciskając dłonie na kierownicy.
Wzruszyłam ramionami i cierpliwie czekałam aż dojedziemy.
Nim się obejrzałam chłopak wjechał do dużego garażu. Wysiedliśmy z auta i wyszliśmy. Złapał mnie za rękę i poprowadził przed siebie. 
- Musimy wejść tyłem.- otworzył duże drewniane drzwi i pozwolił abym weszła do środka. Wtedy zaparło mi dech w piersiach. Dom był taki duży i ślicznie ozdobiony. Podszedł do nas jakiś pan i podał mi rękę
-Witajcie. - przywitał się na co ja się uśmiechnęłam.
- Możesz wziąć nasze bagaże? Są w bagażniku- Justin rzucił mu kluczyki na co on wyszedł z mieszkania.
-U góry jest nasza sypialnia. Jest tam też łazienka, pokój gościnny, salonik i mała kuchnia a na dole są dwie łazienki salon i duża kuchnia.- zaśmiał się.- Przyzwyczaisz się- podszedł do mnie i pocałował mnie w czoło. Po krótkiej chwili wszedł lokaj z naszymi bagażami i zaniósł je do naszej sypialni.
- Możesz zrobić sobie dzisiaj wolne- uśmiechnął się chłopak mówiąc do lokaja. 
Dzięki- powiedział, wziął kurtke i wyszedł.
Justin spojrzał się na mnie, popchnął delikatnie na ścianę i położył dłonie po bokach mojej głowy, co sprawiało, że nie mogłam się wydostać. Patrzył mi w oczy a po chwili zaczął całować w usta. Zmierzwiłam jego włosy a on złapał mnie jedną ręką za biodro. 
- Kocham cię- szepnął mi w usta i ponownie je pocałował.

                                                                 ***

Dzięki za przeczytanie, proszę o komentarze :*

niedziela, 21 kwietnia 2013

Rozdział piętnasty.

Selena's POV:

Obudził mnie ból, który poczułam. Od podbrzusza do samych ud. Przymrużyłam oczy i obróciłam się w stronę Justina. Zobaczyłam jak śpi. Uśmiechnęłam się ignorując ból i położyłam dłoń na jego policzku. Z trudem wstałam z łóżka i założyłam szlafrok. Udałam się do kuchni, otworzyłam lodówkę i wyjęłam z niej wodę. Wlałam wodę do szklanki i dodałam cytrynę. Usiadłam na krześle i syknęłam z bólu. Napiłam się wody i usłyszałam dźwięk dochodzący z sypialni. Uśmiechnęłam się sama do siebie, wiedząc, że to oznacza, że Justin się obudził. Słyszałam kroki aż w końcu do kuchni wszedł Justin.Oparł się o ścianę i wpatrywał się we mnie.
-Byłaś cudowna- ruszył w moją stronę i pocałował mnie w kącik ust a następnie usiadł na krześle, na przeciwko mnie.
Na moich policzkach pojawił się rumieniec, schyliłam głowę w dół.
-Kochanie?- powiedział po czym zaśmiał się i spojrzał na ścianę,która znajdowała się za mną.
Tak?- napiłam się wody
- Wiesz, że za godzinę mamy samolot?- położył łokieć na stolę i oparł na dłoni głowę.
-Co?!- wstałam szybko z krzesła i natychmiast tego pożałowałam. Chwyciłam się za podbrzusze jęcząc z bólu.
- Co Ci jest? Boli Cię?- również wstał z krzesła podchodząc do mnie.
-Nie.. to znaczy.. trochę.- powiedziałam i przegryzłam wargę. Justin delikatnie wziął mnie na ręce starając się nie zrobić mi krzywdy. Zaniósł mnie do sypialni i położył powoli na łóżku. Oparł się rękami po bokach i wisiał nade mną patrząc mi w oczy. Schylił się i zaczął całować mnie w usta. Przegryzł delikatnie moją wargę, co sprawiło, że jęknęłam cicho, i dzięki temu Rowdy mógł wsunąć język do mojej buzi i właśnie to zrobił. W tamtej chwili nasze języki toczyły walkę o dominację. Zakończyłam pocałunek i położyłam dłoń na jego policzku.
-Musimy się szykować- spojrzałam na zegar i mieliśmy jeszcze 50 min. Chłopak westchnął i odsunął się ode mnie pozwalając mi wstać.
-No racja.
Oboje zaczęliśmy się pakować po czym ubraliśmy się szybko i ogarnęliśmy wynajęte mieszkanie.
-To co, idziemy?- mówiąc to tak seksowne poprawił włosy i spojrzał się na mnie unosząc kącik ust.
Uśmiechnęłam się w odpowiedzi i wyszliśmy z pokoju. Zakluczyliśmy drzwi i zanieśliśmy klucz do recepcji. Pożegnaliśmy się z wszystkimi i wyszliśmy z hotelu. Kiedy byliśmy już na lotnisku rozejrzeliśmy się dookoła żegnając to miejsce. Westchnęłam głęboko
-Obiecuję, że jeszcze kiedyś Cię tu zabiorę kochanie. - powiedział Justin. Uśmiechnęłam się, stanęłam na palcach, położyłam dłoń na jego ramieniu i zbliżyłam się do niego. Nasze twarze dzieliło zaledwie kilka centymetrów. Potarłam delikatnie nosem jego policzek po czym pocałowałam go w usta. Uścisnęłam jego dłoń.
-Chodźmy- oblizałam usta. Weszliśmy do samolotu i zajęliśmy miejsca. Oparłam głowę na ramieniu Justina i zamknęłam oczy.


Justin's POV:

Byliśmy już na miejscu. Pogłaskałem Selene po głowię
- Wstawaj kochanie- szepnąłem jej do ucha. Podniosła głowę i rozejrzała się.
- Już?- ziewnęła i chwyciła swoją torbę. Wstaliśmy oboje i wyszliśmy z samolotu. Z daleka zobaczyłem samochód. Podeszliśmy bliżej, i weszliśmy do niego.
- Siema Scooter.- zamknąłem drzwi od auta i obróciłem się w stronę Seleny puszczając jej oczko.
Cześć- powiedziała cicho do Scootera.
No cześć, cześć. Jestem Scooter. To gdzie was zawieźć?- uniósł brew, spojrzał się na Selene a potem na mnie.
Do Seleny, wiesz gdzie mieszka. - nie odzywając się do nas ani słowem, ruszył przed siebie. Czekała nas długa droga.

                                                                 ***

Takie sobie, bo jestem zmęczona. Komentujcie, tweetujcie, wysyłajcie dalej i takie tam : *

czwartek, 18 kwietnia 2013

Rozdział czternasty.

Występują sytuacje +18!!

Selena's POV:


Justin patrzał w moje zaszklone oczy i pocierał kciukiem mój policzek. Nie wiedziałam co mam powiedzieć. Zawiał wiatr, przez co kosmyk włosów opadł mi na twarz. Chłopak widząc, że nie wiem co powiedzieć, poprawił moje włosy i pocałował mnie delikatnie w usta. Odwzajemniłam pocałunek i chwyciłam go za tył szyi przytulając go. Oparłam głowę na jego ramieniu i próbowałam powstrzymać łzy. Miałam okropne życie, a jedynym człowiekiem, który chciał mi pomóc był właśnie Rowdy. Zranił mnie. Tak. Bolało mnie. Tak. Ale oprócz niego, nie miałam nikogo. I mimo wszystko go kochałam, i teraz wiedziałam, że on mnie też. Po tym co przed chwilą powiedział, można było to stwierdzić. Wzięłam głęboki oddech i spojrzałam się w oczy chłopaka. Przegryzłam delikatnie wargę i złapałam go za rękę.
- Chodźmy gdzieś. -powiedziałam ruszając przed siebie, ciągnąc przy tym chłopaka za rękę. Dorównał mi kroku i mocniej uścisnął moją dłoń.
Usiedliśmy na pierwszej napotkanej ławce. Położyłam nogi na nogi Justina, on położył na nich rękę.
Spojrzał się na mnie, zdjął okulary i poprawił sobie włosy. Wyglądało to conajmniej seksownie. Oblizałam usta obserwując chłopaka.
- Kocham Cię.- chłopak schował usta i patrząc mi w oczy wiatr rozwiewał jego włosy.
Ja Ciebie też- westchnęłam i uśmiechnęłam się szeroko. Cieszyły mnie te słowa.
Promienie słońca rozświetlały nasze twarze. Dużo ludzi przechodziło obok nas, ale mieliśmy to głęboko w dupie, że ktoś mógłby nas rozpoznać, a zwłaszcza Justina. Na przeciwko nas siedziała kobieta. Przyglądałam się jej, bo nie miałam nic ciekawszego do roboty. Szukała czegoś w dużej torebce. Szperała w niej jakiś czas. W tym momencie Justin zaczął jeździć ręką po moich nogach. Uśmiechnęłam się i znowu skierowałam wzrok na nieznajomą. Wyjęła gazetę z torebki i zaczęła ją czytać. Próbowałam przyjrzeć się temu, co było na okładce. Po dłuższym wpatrywaniu się, zobaczyłam, że na okładce jest napisane: Rowdy i nowa dziewczyna na Hawajach. A wyżej było nasze zdjęcie. Wytrzeszczyłam oczy ze zdziwienia a serce zaczęło mi szybciej bić. Nigdy nie byłam na okładce żadnej gazety, więc była to dla mnie nowość.
- Justin..- powiedziałam patrząc na kobietę.
- Tak skarbie?- przestał jeździć ręką po moich nogach i spojrzał się na mnie.
- Widzisz tamtą kobietę?- skierował na nią wzrok.
- Tak, i co?- uniósł wzrok czekając na moją odpowiedź.
- Spójrz na gazetę, którą czyta.- poprawiłam włosy i zdjęłam nogi z ławki i położyłam na podłodze prostując kręgosłup. Chłopak próbował rozczytać co piszę na okładce kiedy w końcu się na mnie spojrzał. Przybliżył się do mnie i objął mnie ramieniem.
- Teraz, to wszyscy wiedzą kim jesteś skarbie.- pocałował mnie w policzek na co zadrżałam.
Nie wiedziałam, czy to dobrze, czy źle, ale chyba mnie to nie obchodziło. Po prostu się uśmiechnęłam i położyłam dłoń, na dłoni Rowdiego. Robiło się coraz ciemniej i zimniej.
Poczułam jak burczy mi w brzuchu. Złapałam się za niego.
-Zjadłabym kebaba.- oblizałam usta i spojrzałam się na Justina.
Chłopak zaśmiał się w odpowiedzi i spojrzał się na mnie.
-Co Cię tak śmieszy?- powiedziałam i uniosłam brwi marszcząc czoło.
- Zawsze jesteś głodna.- uniósł kącik ust i wstał z ławki , stanął na przeciwko mnie.
- Nie prawda!- wstałam i uderzyłam go w ramię.
- Prawda- puścił mi oczko chcąc mnie zdenerwować- To co? Idziemy kupić kebab.
Uśmiechnęłam się.
Podeszliśmy do budki z fast-foodami i zamówiliśmy dwa małe kebaby i cole. Usiedliśmy na krzesła czekając na zamówienie. Zaczęłam bawić się palcami. Kiedy dostaliśmy jedzenie, zaczęliśmy jeść. Gdy zjadłam, napiłam się coli i wytarłam usta serwetką.
-Idziemy do hotelu?- powiedział i poruszył zabawnie brwiami. Zaśmiałam się.
- Okej.- wstaliśmy i udaliśmy się naszego pokoju.
Usiadłam na łóżku i westchnęłam głęboko. Justin w tym momencie wyjął papierosy i zapalniczkę z kieszeni i udał się na balkon. Wrócił po chwili i usiadł obok mnie. Pocałował mnie w szyję, na co ja wygięłam się w łuk, i odchyliłam głowę w bok. Zaczął ssać i delikatnie przegryzać moją skórę. Zamknęłam oczy z przyjemności, kiedy poczułam, że chłopak popchnął mnie delikatnie na łóżko, sprawiając, że się położyłam. Złapał za końcówkę mojej koszulki i spojrzał się na mnie pytając o pozwolenie. Kiwnęłam głową, a on ściągnął mi koszulkę.Moje policzki zrobiły się czerwone z zawstydzenia.
- Nie wstydź się kochanie, jesteś piękna.
 Ufałam mu bezgranicznie, i wiedziałam, że mogę mu się oddać. Justin, szybkim ruchem pozbył się moich ubrań i oblizał usta. Ściągnęłam mu koszulkę i przejechałam palcem po jego torsie. Zdjął spodnie i spojrzał się na mnie z pożądaniem. Wstałam, a on przyciągnął mnie do siebie za biodra i jeżdżąc dłońmi po moim gorącym ciele. Przejechał językiem po moich piersiach a mój oddech przyspieszył. Zawsze tak na mnie działał. Przytulił mnie mocno, złapał moje piersi i bawił się nimi całując mnie. Mój oddech przyspieszył jeszcze bardziej, robił to specjalnie. Położył mnie z powrotem na łóżku, nie przestawał mnie pieścić. Podniecał mnie jego wzrok na moim ciele. Kochałam jego wzrok, to pożądanie, które było widoczne w jego karmelowych oczach. Delikatnie wsunął we mnie swój palec, ja cicho sapałam mu do ucha , podobało mu się to. Wiedział, że jestem jego.
Kocham Cię- powiedział mi cicho do ucha.
Nie mogłam odpowiedzieć. Było mi z nim tak dobrze, pragnęłam więcej. Jego palec poruszał się coraz szybciej, jęczałam cicho, doprowadzał mnie do szaleństwa, do takie stanu, do jakiego nie doprowadziłoby mnie nic innego. Byłam w takiej rozkoszy, dobrze wiedział, że pragnęłam jego dotyku. W pewniej chwili stanął przede mną i spojrzał mi się w oczy.
Na pewno tego chcesz skarbie?- nie musiałam się nawet zastanawiać.
Tak.- powiedziałam cicho.
Pokochasz to- powiedział mi do ucha.
Justin wsunął się we mnie powoli na co ja jęknęłam głośno. Ból powoli przemijał się w rozkosz. Przegryzłam wargę a on spojrzał mi się w oczy. Jego wzrok.. nie potrafię tego opisać, pragnęłam go i wiedziałam, że on czuje to samo.
- Kurwa Selena- powiedział odchylając głowę w tył.
Poruszał się powolnym rytmem, przyciągnęłam go do siebie, objęłam go i przegryzłam delikatnie jego wargę. Każdy dotyk naszych ciał powodował u mnie dreszczyk, wiedziałam, że się zbliża. Głośno jęczałam, to jedyne co mogłam zrobić, Rowdy był taki delikatny, chciałam więcej. W pewnym momencie, oboje doszliśmy. Wygięłam się w łuk z przyjemności i przymrużyłam oczy.
- Byłaś cudowna- powiedział sapiąc mi do ucha
. Leżeliśmy wtuleni w siebie, Justin dotykał mnie swoimi chłodnymi rękami. Moja skóra już dobrze znała jego dotyk. Popatrzałam  mu głęboko w oczy a on zaczął mnie całować.  Smakował papierosami i miętą. Położyłam głowę na jego klatce piersiowej i zasnęłam z nadzieją, że tak będzie już wiecznie.

                                                          ***

Mam nadzieję, że wam się podobało. Ten rozdział pomagała mi pisać pewna osoba, dziękuję. Komentujcie, proszę, kocham was <3

środa, 17 kwietnia 2013

Rozdział trzynasty.

Justin's POV:

Selena ciągle płakała. Patrząc na jej smutną twarz, położyłem rękę na jej policzku, ale ona natychmiast się wyrwała. Złapałem ją za rękę i mocno uścisnąłem
-Cholera skarbie, przecież nic takiego się nie stało- przewróciłem oczami i westchnąłem głęboko.
- Nie stało?!- krzyknęła- Mówisz mi, że nigdy mnie nie zostawisz, że jesteś ze mną, wychodzę, nie ma mnie zaledwie parę minut, a ty już flirtujesz sobie z jakąś pierwszą lepszą dziewczyną!- wytarła ręką łze, która spływała jej po policzku. - Czemu akurat teraz, jak wszystko mi się wali i nie mam się do kogo zwrócić?Czemu mi to robisz do cholery? - kolejne łzy spływały jej jedna po drugiej.-Myślisz sobie, że jak jesteś Rowdy, to możesz ranić kogo popadnie?- nie wiedziałem co mam powiedzieć. Otworzyłem buzię chcąc się obronić, ale po chwili ją zamknąłem. Nie wiedziałem co powiedzieć, wiedziałem, że ma rację
.- Przepraszam.- wydusiłem z siebie i wstałem z piasku, zaraz po mnie zrobiła do Selena.
-Nie Justin, nie. Przez Ciebie umarł mój tata. Tak, przez Ciebie. To Ty kazałeś mi wyjechać, i obiecałeś, że nic mu nie będzie.
-Dzięki mnie jeszcze żyjesz- uśmiechnąłem się złośliwie, na co ona parsknęła śmiechem. Złapałem się za włosy, ciągnąc za ich końce. Odchyliłem głowę do tyłu. 
- Wiesz co, w tej chwili wolałabym nie żyć.- odwróciła się tyłem do mnie i kierowała się przed siebie szybkim krokiem. Podbiegłem do niej, chwyciłem za ramię, co sprawiło, że się zatrzymała i spojrzała na mnie.
- Posłuchaj mnie- powiedziałem szybko, nie pozwalając jej dojść do słowa.
- Pozwolę Ci odejść- kontynuowałem. Pozwolę, ale najpierw patrząc mi prosto w oczy, wykrzycz, że nic dla Ciebie nie znaczę. Wykrzycz, że nawet to, kiedy wtulałaś się we mnie było nieporozumieniem. Pozwolę Ci odejść. Pozwolę jeśli mi udowodnisz, że postępujesz zgodnie z sercem, że nie stawiasz się mu na przeciw ze względu na swoją chorą dumę, tym samym odbierając mi szansę na szczęście... Kocham Cię. Nie rozumiesz tego? Przepraszam. Już nigdy nie chcę spędzać dni bez Ciebie. Jeżeli to wszystko się kiedyś skończy, to nigdy już nie będę tym samym człowiekiem co teraz, bez Ciebie nie dam rady. Jesteś osobą, która mnie uszczęśliwia. Dzięki Tobie zapomniałem, że jestem ,,Rowdy''. Dzięki Tobie mogę być naprawdę szczęśliwy. Proszę, nie odbieraj mi tego- potarłem kciukiem jej policzek patrząc się jej w oczy.

                                        ***

Jednak nie jest gorąco, w następnym może będzie :D Komentujcie <3

wtorek, 16 kwietnia 2013

Rozdział dwunasty.

Zatrzymaliśmy się, woda sięgała mi do bioder. Justin trzymając mnie za pośladki intensywnie patrzał mi się w oczy. Położyłam dłoń na jego policzku i musnęłam jego usta. Chłopak oblizał je i odłożył mnie na ziemię. Teraz woda sięgała mi za brzuch, więc jęknęłam cicho, woda już nie była taka ciepła. Złapałam go za rękę, nie chciałam się od niego oddalać.
-Byłeś już tu kiedyś?- powiedziałam i natychmiastowo się na niego spojrzałam. Zobaczyłam zakłopotanie w jego oczach.
- Byłem, ale wiesz, nie chce o tym rozmawiać- było widać, że się zasmucił. Westchnęłam cicho i zaczęłam iść w stronę brzegu ciągnąc go lekko za rękę. Zastanawiałam się, dlaczego nie chce o tym gadać. Moje rozmyślanie przerwał głos Justina.
-Idziemy do baru?- powiedział idąc coraz wolniej.
Możemy iść.- uśmiechnęłam się i poszliśmy w stronę dużego baru.
Usiedliśmy na krzesłach i wzięliśmy w ręce menu.
- Ja chcę to- położył menu na stoliku wskazując palcem na drinka.
-To ja też- oblizałam usta i pomyślałam sobie, że wypadałoby za to zapłacić, do tej pory Justin za wszystko płacił. Wyjęłam z torby portfel i już chciałam wyjmować pieniądze, kiedy chłopak mi przerwał kładąc rękę na moim kolanie.
- Kochanie, nigdy nie pozwolę Ci za nic płacić, zapamiętaj to sobie.- patrzył się w moje oczy jakby widział w nich wszystko co chce.
Ale Justin..- próbowałam protestować -Nie Selena.- uśmiechnął się delikatnie, wstał i poszedł zamówić drinki. Położyłam nogę na nogę i wpatrywałam się przed siebie. Po chwili chłopak przyszedł, położył drinka przede mną i usiadł obok mnie.-Dzięki- przegryzłam wargę i napiłam się.
- Jutro o 11:00 mamy samolot.- patrzył się przed siebie. Przypomniało mi się, że mój tata i moja mama nie żyją, i że jutro muszę wrócić do szarej rzeczywistości, do mojego domu, pustego domu. Zachciało mi się płakać, i zrobiła mi się gula w gardle, przez którą nie mogłam nic powiedzieć. Schyliłam głowę w dół, usiłując powstrzymać łzy. Przełknęłam ślinę i poleciała pierwsza łza. Szybko ją otarłam. Patrząc na ziemie poczułam dotyk na swoim ciele. Justin objął mnie i pocałował w głowę, zaczął bawić się moimi włosami.
- Będzie dobrze, zawsze będę przy Tobie, przysięgam.- słysząc to kompletnie się rozkleiłam.
-Przepraszam- wydusiłam z siebie i pobiegłam do łazienki. Podeszłam do lustra i chusteczką otarłam łzy. Obmyłam twarz wodą. Potrząsnęłam głową i postanowiłam wracać. Zatrzymałam się przed wyjściem z toalety a przebiegło mi przez myśl, że chyba go kocham. Był niesamowity. Umiał mnie rozweselić i utrzymać na duchu. Uśmiechnęłam się i wyszłam z toalety. Zamknęłam za sobą drzwi, i podniosłam wzrok aby zobaczyć co robi Justin, kiedy zobaczyłam na swoim miejscu jakąś dziewczynę. Zatrzymałam się, nie zauważyli mnie. Wpatrywałam się w nich chwilę, zobaczyłam, że Justin patrzał się na nią takim samym wzrokiem jak na mnie. Może tak na prawdę nic dla niego nie znaczyłam? Chłopak położył jej rękę na kolanie i wpatrywał się jej w oczy. W tamtym momencie coś we mnie pękło. Nie potrafiłam powstrzymać łez. Wybiegłam z baru.
-Selena!- usłyszałam jak Rowdy mnie woła. Biegłam dalej. Usiadłam na piasku i zaczęłam płakać. Łzy spływały mi jedna po drugiej. Wtedy to już naprawdę nie miałam NIKOGO. Obiecał, że będzie na zawsze- pomyślałam. Nie wiedziałam, gdzie iść, co ze sobą zrobić.
Podszedł do mnie Justin. Miałam zamazany obraz od łez. Próbując złapać oddech powiedział:
-Kurwa, szybko biegasz skarbie- powiedział, jakby nic się nie stało. Zaśmiał się i kucnął przede mną.

                                                ***

Trochę dziwne, ale w następnym odcinku będzie gorąco, haha. Dobra nieważne. Komentujcie skarby.

niedziela, 14 kwietnia 2013

Rozdział jedenasty.

Otworzyłem oczy, przesunąłem głowę w bok i zobaczyłem Selene leżącą obok mnie. Uśmiechnąłem się sam do siebie i skierowałem wzrok na zegar wiszący na ścianie. 10:17. Wstałem cicho i udałem się do łazienki. Przemyłem twarz, umyłem zęby i ubrałem się. Wyszedłem z pokoju po cichu zamykając drzwi.

Selena's POV:

Obudziłam się i rozglądałam się po pokoju.
Justin- powiedziałam głośno. Nie słysząc odpowiedzi wstałam z łóżka i weszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i ubrałam się w krótkie spodenki i koszulkę. Umyłam zęby i podeszłam do lustra. Patrzałam się na swoje odbicie i do oczu napływały mi łzy. To wszystko było takie skomplikowane. Nie mam mamy, nie mam taty- pomyślałam. Nie mam nikogo. Usłyszałam, że ktoś wszedł do pokoju. Szybko otarłam łzy, wzięłam głęboki oddech i wyszłam z łazienki.
Hej piękna, przyniosłem śniadanie- Justin uśmiechnął się i położył tace na stole w jadalni. Poszłam za nim i usiadłam na krześle. Nalałam sobie soku i napiłam się. Chłopak usiadł obok mnie, pocałował w policzek i położył dłoń na moim kolanie. Zjedliśmy śniadanie.
- Co teraz zrobimy?- powiedziałam cicho i niepewnie. Bałam się odpowiedzi, myślałam, że nie ma już wyjścia z mojej sytuacji.
Wrócimy jutro do domu, zabierzemy Twoje rzeczy i wprowadzasz się do mnie- chwycił za szklankę i dopił sok. Przegryzłam wargę i po jego słowach natychmiast się na niego spojrzałam.
-Naprawdę?- patrzałam się na niego jak na zbawiciela.
Tak- w odpowiedzi uśmiechnął się do mnie.
Dziękuję- wstałam i mocno go przytuliłam. Odwzajemnił mój uścisk i wziął głęboki oddech.
Zapomnij o tym co się stało- odgarnął moje włosy za ucho patrząc mi w oczy.- Spróbuj żyć na nowo.
-Spróbuję, przysięgam. - ścisnęłam jego dłoń.
-Co chcesz dzisiaj robić?- uniósł brew, zrobił to tak seksownie. Oblizałam usta i spojrzałam na zegar. 12:30
- Co powiesz na to, żeby pójść na plażę? Wczorajszy wypad trochę nam nie wyszedł- zaśmiałam się.
- To idź się przebierz, czekam tu na Ciebie.- wstałam i kiedy przechodziłam obok Rowdiego, on klepnął mnie delikatnie w tyłek. Justin!- powiedział i uderzyłam go w ramię. Zaśmiał się.
- Idź już się przebieraj.- powiedział uśmiechnięty, na co ja ruszyłam do łazienki. Przebrałam się w kostium kąpielowy i wyszłam. -Jestem gotowa, idziemy?- Justin podszedł do mnie i założył mi na twarz okulary, podobne do tych, które on miał na sobie- będziemy mniej rozpoznawalni- zaśmiał się i podszedł do drzwi czekając aż ruszę za nim. Podeszłam do lustra i poprawiłam włosy.
-Wyglądasz ślicznie, a teraz już chodźmy- powiedział łobuzersko się do mnie uśmiechając. Podeszłam do niego i złapałam go za rękę. Wyszliśmy z hotelu, rozglądając się czy przypadkiem nie ma nikogo, kto mógłby do nas podbiec i zrobić nam zdjęcie. Szliśmy około 30 minut i dotarliśmy na plażę, na której było bardzo mało ludzi. Weszliśmy do wody, była cieplutka.
-Fajnie tu- powiedziałam i ochlapałam go wodą.
No, a zwłaszcza jak jestem tu z Tobą- podszedł do mnie bliżej i złapał mnie za biodra. Położyłam mu rękę na klatce piersiowej i przejechałam nią około 2 cm w dół, po czym zawiesiłam mu ręce wokół szyi. Rowdy podniósł mnie do góry, owinęłam nogi wokół jego bioder i pocałowałam go namiętnie w usta. Justin odwzajemnił pocałunek i zaczął iść do przodu, gdzie było coraz głębiej.

                                                                      ***

Jeżeli się podoba, to komentujcie, wasze komentarze dodają mi chęci do pisania następnych rozdziałów, kocham was.

sobota, 13 kwietnia 2013

Rozdział dziesiąty.

Justin's POV:

Obudził mnie szloch dochodzący z pokoju. Otworzyłem delikatnie oczy, przymrużając je. Potarłem je rękoma i zobaczyłem, że Seleny nie ma obok mnie. Zerwałem się z łóżka i zobaczyłem jak siedzi na podłodze, płacze i pakuje swoje rzeczy do torby podróżnej.
- Selena, co się stało?- nie wiedziałem o co jej chodzi.
- Nie odzywaj się do mnie!- natychmiast wstała -To wszystko Twoja wina, to przez Ciebie, mój tata nie żyje, nienawidzę Cię rozumiesz? Teraz już nie mam nikogo- widząc jej łzy zrobiło mi się bardzo przykro.
-Ale o co Ci chodzi? Jak to nie żyje?- zrobiłem krok w jej stronę, na co ona się odsunęła.
-Nie wiem, zadzwoniła do mnie policja, nie wiem.- język jej się plątał. Łzy spływały jej jedna po drugiej. Policja?- pomyślałem
Kurwa mać, Selena, uspokój się i powiedz co się stało do cholery.- podszedłem do niej szybko i przytuliłem bardzo mocno, nie pozwalając jej się wyrwać z uścisku, chciałem żeby się uspokoiła.
-Będzie dobrze skarbie. Poradzimy sobie- ująłem jej twarz w dłonie i pogładziłem kciukiem po policzku.
Justin, nienawidzę Cię.- nadal płakała, ale nie aż tak bardzo jak wtedy.
Nie kłam Sel, wiem, że mnie kochasz.- złapałem ją za głowę i przyciągnąłem do siebie.
Złapałem ją za rękę i pociągnąłem, sprawiając, że usiadła na łóżku. Kucnąłem przed nią chwytając jej dłonie. Spojrzałem się w jej czerwone od płaczu oczy.
- Opowiedz co się stało.- wzięła głęboki oddech i przerywając co jakiś czas powiedziała :
- Zadzwonił do mnie telefon, była to policja, powiedzieli, że mój tata został zamordowany. Nic więcej mi nie powiedziano.- zamknęła oczy i odchyliła głowę do tyłu powstrzymując łzy.
-Lucas..- powiedziałem zaciskając szczękę ze złości. Wstałem i złapałem się za włosy ciągnąc za ich końce.
Zajebie skurwiela, przysięgam- chodziłem dookoła pokoju próbując uporządkować wszystkie myśli.
Justin..- powiedziała cicho, prawie niesłyszalnie- Ja nie mam już nikogo. Wtedy w parku, ja-ja tam płakałam, bo moja mama.. umarła. Jestem sama.- bawiła się palcami mówiąc to.
Skarbie- podszedłem do niej szybko- Masz mnie- usiadłem obok niej.- Zawsze będę przy Tobie- pocałowałem ją w policzek.- Razem damy radę.- przytuliłem ją do siebie, czułem jak szybko bije jej serce.
Bardzo ich kochałam- spuściła głowę w dół, abym nie widział jak płacze. Wiem, skarbie, wiem.- pogładziłem ją po ramieniu.
Prześpij się skarbie, to Ci dobrze zrobi.- wskazałem na miejsce za nami na łóżku, na którym siedzieliśmy.- Selena położyła się na łóżku, otarła łzy, i zamknęła oczy. Położyłem się obok niej i objąłem ją.
- Justin, obiecaj, że zawsze obok mnie będziesz. Obiecaj to.- otworzyłem oczy aby spojrzeć na jej piękną twarz.
- Obiecuję.- pocałowałem ją delikatnie w usta.- Śpij skarbie, rano wszystko omówimy.
Dziewczyna nie odpowiedziała już na to, tylko zamknęła oczy i położyła głowę na moim torsie. Ostatni raz pogładziłem ją po włosach i oboje zasnęliśmy.

                                                             ***
Podoba się? Mam nadzieję, że tak. Komentujcie, proszę was. Przepraszam, ze dopiero teraz, pomimo wielu  próśb, ale nie miałam jak napisać. Dziękuję za przeczytanie.

Rozdział dziewiąty.

Biegnij!
Co?
Biegnij!- krzyknął Justin i oby dwoje zaczęliśmy biec przed siebie, schowaliśmy się. Przeczekaliśmy chwilę dysząc ze zmęczenia.
Co teraz zrobimy?- powiedziałam próbując złapać oddech.
Mam plan. Idziemy do hotelu się przebrać, coś zjeść do restauracji, a następnym razem jak będziemy chcieli iść na plaże, to pójdziemy na mniej zatłoczoną- zaśmiał się pod nosem.
No okej. - ruszyliśmy rozglądając się w każdą stronę. Dotarliśmy bezpiecznie do hotelu. Przebraliśmy się i zeszliśmy na pierwsze piętro, na którym znajdowała się restauracja. Usiedliśmy na przy stoliku i podszedł do nas kelner podając menu:- Życzą sobie państwo czegoś do picia?- powiedział cały czas się do nas uśmiechając.
Dwie szklanki wody poproszę- powiedział Justin.
Dobrze, zaraz przyniosę wodę, i zbiorę zamówienia.- odszedł.
Na co masz ochotę kochanie?- spojrzał się na menu, które trzymał w rękach.
Na frytki. I cheesburgera.- powiedziałam, a mój żołądek wywrócił się parę razy z głodu.
Zaśmiał się. Kelner podszedł do nas ponownie i zebrał zamówienia, chłopak obok mnie wziął to samo.
Zdajesz sobie sprawę, ze jutro będziemy na pierwszych stronach gazet?- spojrzał się na mnie niepewnie i napił się wody.
Przeczesałam ręką włosy i westchnęłam.- Jak mój tata się dowie, że jestem na Hawajach z chłopakiem , jeszcze na dodatek sławnym to mnie zabije. Justin zaśmiał się cicho i położył dłoń na mojej, która była położona na stole.
Jak chcesz, to po powrocie razem będziemy mogli mu to wszystko wytłumaczyć, no może omijając parę szczegółów.- uniósł kącik ust.
Uśmiechnęłam się godząc na jego propozycję.
Mój ojciec, na pewno Cię polubi- powiedziałam mając cały czas uśmiech na twarzy.
Kelner przyniósł jedzenie, zjedliśmy i poszliśmy na górę. Była godzina 21:07 i robiło się coraz ciemniej. Byliśmy strasznie zmęczeni tą całą podróżą i wszystkim. Opadłam na łóżko wpatrując się w sufit. Justin położył się obok mnie. Podniosłam się i położyłam swoją głowę na jego klatce piersiowej rysując na niej serduszka palcami. Justin w tym czasie bawił się moimi włosami.
My jesteśmy razem?- ugryzłam się w język i zacisnęłam powieki, wcale nie chciałam nic mówić, po prostu głośno myślałam.
A chciałabyś? Wiem, że tak.- zaśmiał się.
Nie prawda.- okłamywałam sama siebie.
Prawda, skarbie, nie oszukuj się- podniósł głowę, żeby spojrzeć mi w oczy. Przewrócił mnie delikatnie na łóżko, Justin leżał nade mną opierając się jedynie rękami o łóżko. Patrzał w moje oczy takim cudownym wzrokiem.
Jesteś strasznie denerwujący- powtórzyłam to, co powiedział do mnie rano.
To we mnie kochasz- nie zdążyłam odpowiedzieć, ponieważ chłopak złączył nasze usta. Przegryzł delikatnie moją wargę, co sprawiło, że jęknęłam, umożliwiając mu wejście do mojej buzi. Nasze języki toczyły walkę o dominację. Przerwał pocałunek i zaczął mnie całować po szyi, od czasu do czasu przegryzając delikatnie moją skórę, co sprawiało, że miałam ciarki.Wślizgnął swoje ręce pod moje plecy i zaczął przejeżdżać po nich dłońmi, zjechał nieco niżej i ścisnął delikatnie moje pośladki. Przegryzłam delikatnie dolną wargę. Otarł się delikatnie swoim ciałem o moje, na co zareagowałam cichym jęknięciem. Chwyciłam go za włosy ciągnąc za ich końce. Pocałował mnie delikatnie w usta i wstał.
Idę się kąpać- puścił mi oczko i wszedł do łazienki.

Justin's POV:

Nie mogłem dopuścić, żeby działo się coś więcej, chociaż bardzo tego chciałem. Widziałem strach w jej oczach. Nie wiedziałem czy tego chce, wolałem nie ryzykować. Wszedłem pod prysznic, wykąpałem się, owinąłem ręcznikiem i wyszedłem z łazienki. Zastałem Selenę leżącą na łóżku. Zasnęła. Uśmiechnąłem się sam do siebie, pocałowałem ją delikatnie w czoło i przykryłem kołdrą. Przebrałem się w luźne dresy i koszulkę i położyłem się obok niej.

piątek, 12 kwietnia 2013

Rozdział ósmy.

Lucas to mój brat- ledwo mi to przeszła przez gardło. Widząc reakcje Seleny postanowiłem kontynuować. Oskarża mnie o to, czego nie zrobiłem.- O co?- momentalnie zapytała.
- Jezu, Sel, nieważne i tak już wiesz za dużo- przewróciłem oczami i oparłem się o siedzenie. Samolot ruszył. Złapałem dziewczynę za rękę delikatnie ją ściskając, wiedziałem, że się boi. Po wyruszeniu było już spokojnie. Zjedliśmy coś, pogadaliśmy. Przy końcu były małe turbulencje, ale nie było aż tak strasznie. Samolot wylądował, wzięliśmy bagaże i wyszliśmy z samolotu.

Selena's POV:

Boże, jak tu pięknie- rozglądałam się we wszystkie strony. Było bardzo ciepło, świeciło słońce, i połowa ludzi chodziła w strojach kąpielowych. Justin złapał mnie za rękę i prowadził przed siebie. Weszliśmy do dużego 5 gwiazdkowego hotelu. Chłopak odebrał klucz do pokoju i zaprowadził mnie do niego. Był ogromny. Była tam duża kuchnia, piękna łazienka, salon i w końcu weszłam do sypialni. Było tam jedno łóżko. Przegryzłam wargę i zaczerwieniłam się na myśl, że będziemy razem spali. Justin zauważył to i powiedział
- Jak chcesz mogę spać w salonie-podszedł do mnie i objął mnie w talii stojąc do mnie tyłem.- Ale wolałbym raczej z Tobą- szepnął mi do ucha, po czym odwróciłam się w jego stronę i zawiesiłam ręce na Jego szyi patrząc mu w oczy. Przybliżyłam się do niego, nasze twarze dzieliły zaledwie kilka centymetrów.
- Będziemy spali razem, nie widzę w tym żadnego problemu. Natychmiast go pocałowałam w kącik ust. Justin uśmiechnął się łobuzersko w moją stronę.
To idziemy na plażę?-powiedział, po czym oblizał usta.
Pewnie, że tak.- Puściłam do niego oczko, wyjęłam z torby bikini, krótkie spodenki i poszłam do łazienki zamykając za sobą drzwi. Przebrałam się szybko, rozpuściłam włosy i uczesałam je stojąc przy lustrze. Wyszłam z łazienki, Justin był już przebrany. Zmierzył mnie wzrokiem z dołu do góry zatrzymując się na moich oczach i głęboko się w nie wpatrując.- Jesteś piękna.- zagryzł wargę i złapał mnie za rękę, przyciągnął mnie do siebie i złączył nasze czoła. Złapałam go za tył głowy, przyciągnęłam do siebie i złączyłam nasze usta w krótkim pocałunku, krótkim, bo przerwał nam dźwięk dzwoniącego telefonu. Chwyciłam go i zobaczyłam, ze dzwoni tata.- Teraz to mam przejebane- odebrałam. Tato, wszystko Ci wytłumaczę- nie pozwoliłam mu dojść do słowa.
Jestem bezpieczna, wszystko jest okej, wrócę niedługo, kocham Cię, jak coś to będziemy w kontakcie, jak wrócę to wszystko Ci wytłumaczę.- próbowałam go uspokoić.
Seleno Gomez! Gdzie Ty się podziewasz moja droga? Jak wrócisz to pogadamy- rozłączył się. Odłożyłam telefon na stolik i  usłyszałam głos Jusa
- Co mu powiesz jak wrócisz?- usiadł na kanapie.
- Coś wymyślę. To co? Idziemy?- wyciągnęłam do niego rękę, z nadzieję, że ją złapie.
Ruszyliśmy na plażę. Było tam pełno ludzi. Od razu udaliśmy się do wody, była ciepła i taka błękitna. Spacerowaliśmy brzegiem plaży trzymając się za ręce. Było wspaniale. Nie wiedziałam czy jesteśmy parą. Zachowywaliśmy się tak, ale w sumie to nie było to jakoś potwierdzone. Tak rozmyślałam, kiedy przerwał mi głośny krzyk
To jest Justin Bieber?!- oboje się odwróciliśmy i zobaczyliśmy tłum ludzi trzymających w rękach aparaty fotograficzne, robiących nam zdjęcia. Grupa dziewczyn zaczęła biec w naszą stronę, piszcząc przy tym jak oparzone. Mamy przejebane- powiedział Justin.

                                                                     ***

Dziękuję wszystkim za komentarze, kocham was wszystkich bardzo, następny będzie lepszy, bo mam już zaplanowane co i jak. Komentujcie <3

czwartek, 11 kwietnia 2013

Rozdział siódmy.

Spakowałam to co najpotrzebniejsze i cichutko zeszłam po schodach, modliłam się, żebym tylko nie została przyłapana na ucieczce z domu. Tata, już spał, na szczęście. Najciszej jak mogłam wyszłam z domu i udałam się do samochodu Justina.- Co się stało?- zapytałam, miałam mieszane uczucia, byłam przestraszona, zmartwiona i ogólnie, jakoś dziwnie się czułam. Lucas tu jest- powiedział zaciskając szczękę ze złości.- Jak to Lucas?- miałam wrażenie, jakby mój żołądek przewrócił się do góry nogami.- Co z moim tatą?Gdzie jedziemy?- miałam setki pytań, które kumulowały się w mojej głowie. Od momentu kiedy weszłam do auta, Justin ani razu się na mnie nie spojrzał, musiał być bardzo wściekły. Spokojnie, znam Lucasa, nie zrobi nic nikomu z twojej rodziny, chce żebym cierpiał, chce mi Cię odebrać, wie, że zależy mi na tobie i chce się na mnie zemścić.- Spojrzał na mnie, złość powoli schodziła z jego twarzy. Zależy mu na mnie- pomyślałam sobie, i uśmiechnęłam się sama do siebie.-Jedziemy..- przerwał na chwile- Traktuj to jako wakacje- uśmiechnął się ukazując przy tym swoje białe zęby.- Mój tata mnie zabije jak zobaczy, że mnie nie ma- powiedziałam, moja klatka piersiowa unosiła się szybko w górę i w dół ze strachu.
Napiszesz do niego rano, że musiałaś wyjechać, żeby się nie martwił i że jesteś bezpieczna.-Puścił do mnie oczko, na chwile spuszczając wzrok z drogi- Oblizałam usta i pomyślałam, że to będzie najlepsze wyjście. Oparłam się głową o tył siedzenia wpatrując się w drogę.

Justin's POV:

Minęło kilka godzin, po drodze jeszcze wstąpiliśmy po moje rzeczy. Była godzina dokładnie 4:36. Robiłem się zmęczony, ale to nie było ważne, Selena sobie tak słodko spała pogłaskałem ją jedną ręką po głowie, drugą trzymałem kierownice. Napisałem sms do Scootera, umieściłem w nim wszystko co powinien wiedzieć. Poprosiłem go, aby później ktoś odebrał mój samochód z lotniska. Zatrzymałem się niedaleko lotniska, szkoda mi było budzić Selene, no ale cóż. Pocałowałem ją delikatnie w usta, obudziła się z uśmiechem na twarzy.
Cześć ślicznotko- powiedziałem łobuzersko się uśmiechając- Niedługo mamy samolot, jesteś głodna?- Uniosłem brew.
Nie, to powiesz mi gdzie się wybieramy?- powiedziała przegryzając dolną wargę.
Jesteś strasznie denerwująca- chciałem się trochę z nią podrażnić. Uniosłem kącik ust, patrząc się w jej piękne, duże oczy.
Nie prawda!- krzyknęła i uderzyła mnie delikatnie w ramie.
Prawda- drażniłem się z nią przybliżając się do niej powoli. -Nie-Tak-Nie-Tak- chciała zaprzeczyć ale przerwałem jej pocałunkiem. Złapała mnie za tył głowy, ciągnąc za końcówki moich włosów przyciągnęła mnie przy tym do siebie. Przerwałem jej i musnąłem ją w szyję, delikatnie przegryzając skórę.- Dobra,musimy już iść, bo nam samolot odleci.- otworzyłem drzwi od samochodu, wziąłem jej torbę,i moją i wyszedłem z samochodu, a zaraz za mną Selena. Schowałem kluczyki do kieszeni spodni. Objąłem ją ramieniem i udaliśmy się przed siebie. Zapowiadał się ciekawy dzień. Dałem bagaże jakiemuś facetowi i po załatwieniu wszystkiego weszliśmy do samolotu, zapieliśmy pasy i czekaliśmy aż ruszymy.-Boje się lecieć samolotami- wymamrotała to tak cicho, jakby się tego wstydziła. Przytuliłem ją do siebie, pocałowałem ją w policzek i szepnąłem do ucha- Jestem z Tobą shawty. Oparła głowę o moje ramie.- Justin...- powiedziała już pewniej.- Powiesz mi kto to jest ten Lucas?- uniosła głowę aby spojrzeć w moje oczy. Zmarszczyłem czoło, postanowiłem powiedzieć jej prawdę

                                                                   ***

Jakiś taki krótki.  Dziękuję Werci za wszystko, kckc.
Komentujcie <3


środa, 10 kwietnia 2013

Rozdział szósty.

10 nieodebranych połączeń od Mejsi, szybko do niej oddzwoniłam.
Gdzie Ty do cholery zniknęłaś Selena? Wiesz jak się martwiłam?- powiedziała, po głosie wywnioskowałam, że jest zła.
-Sory Mejs, opowiem Ci jutro, muszę kończyć.- odgarnęłam włosy i pożegnałam się z przyjaciółką. Była dopiero 13:59 a ja nie miałam co robić przez resztę dnia. Położyłam się na łóżku i rozmyślałam. Przypomniała mi się sytuacja z poprzedniego wieczoru, tak bardzo ciekawiło mnie kto to jest ten Lucas, i co takiego zrobił mu Justin. Nie wiem jak to się stało, spojrzałam na zegarek i było już parę minut po 15. Chciałam znowu spotkać się z Justinem, ale głupio było mi zadzwonić, przecież godzinę temu się z nim widziałam. Poszłam do łazienki, umyłam włosy i z ręcznikiem na głowie usiadłam na krześle, wpatrując się w okno przede mną. Przegryzłam wargę i chwyciłam za telefon. Raz się żyje-powiedziałam pod nosem i napisałam do brązowookiego chłopaka Hej, co powiesz na następne spotkanie? Masz czas? Nacisnęłam ,,wyślij'' i odłożyłam telefon na biurko ciągle się w niego wpatrując.

Justin's POV:

Siedziałem i patrzałem się na ekran telewizora, kiedy usłyszałem dźwięk wiadomości. Chwyciłem za iphona i przeczytałem sms od Sel. Uśmiechnąłem się pod nosem i odpisałem. Wyłączyłem telewizor, chwyciłem za kurtkę i wyszedłem z domu.

Selena's POV:

Będę za 20 minut-odpisał. Wstałam szybko, uczesałam i wysuszyłam włosy. Ubrałam czarne rurki, białe trampki, i koszulę. Wypryskałam się parę razy swoim ulubionym perfumem, który dostałam od mamy i zeszłam na dół.
Tatusiu, wychodzę, będę za niedługo, dobrze?- powiedziałam patrząc się na niego, modląc, żeby się zgodził.
Okej, tylko nie bądź długo i uważaj na siebie.- pocałował mnie w czoło, momentalnie się uśmiechnęłam. Założyłam na siebie kurtkę i wyszłam. Justin już tam na mnie czekał, siedział w swoim samochodzie. Weszłam do niego i powitał mnie czułym buziakiem. -Gdzie chcesz jechać?- spytał. Obojętnie- wzruszyłam ramionami i uśmiechnęłam się ukazując przy tym swoje zęby. Ruszyliśmy przed siebie. Całą drogę przesiedzieliśmy cicho, wyszliśmy w pobliżu plaży, zaczynało już się robić ciemno, na niebie było pełno jasnych gwiazd, i było bardzo romantycznie. -Ładnie tu- powiedziałam patrząc się na niebo. Weszliśmy na plażę, było ciepło, początek lata, usiadłam na piasku, a zaraz pod mnie Justin zrobił to samo. Przegryzłam wargę, patrząc na niego co jakiś czas kątem oka i trochę się do niego przybliżyłam. Chłopak najwidoczniej to zauważył, bo objął mnie jedną ręką, po chwili, obrócił twarz w moją stronę i pocałował mnie w usta, polizał delikatnie moją wargę prosząc o dostęp do środka, otworzyłam buzię i nasze języki złączyły się w jednym, niesamowitym pocałunku. Oplatając ręce na jego szyi, przyciągnęłam go bliżej do siebie. Chłopak złapał mnie za biodra, wbijając palce w moją skórę, Delikatny wiatr rozwiewał moje włosy, był to chyba najpiękniejszy dzień w moim życiu. Było cudownie, chciałam, żeby ta chwila trwała wiecznie. Złapałam go za tył głowy, ciągnąc go za końce włosów. Wszystko było niesamowite, do momentu kiedy zadzwonił mój telefon, oderwaliśmy się od siebie i odebrałam. 
Tak tato?- miałam niezadowolenie wymalowane na twarzy.
Nie sądzisz, że powinnaś już wracać? Jest już ciemno moja droga, czekam na Ciebie w domu.- rozłączyłam się i patrząc na Justina wydęłam usta.- Muszę już wracać.- westchnęłam. Oboje udaliśmy się do auta. W czasie jazdy, chłopak parę razy przejechał mnie wzrokiem z góry na dół i odwrotnie.- Czemu się na mnie tak patrzysz?- ugryzłam się w język, wcale nie chciałam zadać mu tego pytania.- Bo jesteś piękna.- powiedział to tak luźno patrząc się na drogę.Zrobiłam się czerwona na twarzy i przegryzłam wnętrze policzka.- Dziękuję- wymamrotałam zawstydzona. Byliśmy na miejscu. Oboje wyszliśmy z auta, Justin przyciągnął mnie do siebie ciągnąc za biodra i kładąc na nich ręce, tak łobuzersko się przy tym uśmiechnął. Zawiesiłam mu ręcę na szyi i wpatrywałam się mu w oczy. Złączyliśmy nasze usta w krótkim długim pocałunku, podczas niego Justin położył ręce na moich pośladkach lekko je ściskając, przeszły mnie ciarki, na koniec jeszcze pocałowałam go parę razy w szyje, zagryzając delikatnie jego skórę, i po czym Jus przytulił mnie, wtuliłam się w niego, szepnął mi do ucha- jesteś niesamowita. Uśmiechnęłam się do niego, pomachałam mu na pożegnanie i weszłam do domu, podyskutowałam chwilę z tatą, który miał pretensje, że wróciłam do domu tak późno i poszłam do swojego pokoju.

Justin's POV:

Ta dziewczyna jest cudowna- powiedziałem do siebie i niechętnie wszedłem do samochodu. Chwilę w nim posiedziałem grzebiąc w telefonie. Rozmyślałem o Selenie- Co ta dziewczyna ze mną robi. Wyjąłem z kieszeni kurtki paczkę papierosów, z której wyjąłem jednego szluga i zapaliłem. Nie paliłem regularnie, tylko czasami, jak mi się zachciało. Robiłem to dyskretnie, bo gdyby jakiś dziennikarz zobaczył, albo nie daj boże paparazzi to miałbym przejebane. Najlepsze było to, że oprócz najbliższych mi osób nikt nie wiedział gdzie jestem, miałem całkowity luz. Zorientowałem się, że siedzę w aucie już 40 minut. Ruszyłem, przejechałem obok domu Seleny i coś przyciągnęło moją uwagę. Zobaczyłem auto, znane mi auto, znana mi rejestracja. Nie mogłem w to uwierzyć. Zrobiłem kółko i zatrzymałem się z tyłu domu. Miałem rację. Jak ten skurwysyn może ją śledzić?- pomyślałem. Szybko wyjąłem telefon i zadzwoniłem do Seleny. 

Selena's POV:

Minęło tak mało czasu, a ja już za nim tęskniłam. Nie mogłam się skupić na niczym, NICZYM. Po raz pierwszy od ostatnich miesięcy byłam szczęśliwa, i to dzięki niemu. Akurat jadłam kolację, jak zadzwonił do mnie telefon. Uśmiechnięta odebrałam, bo wiedziałam kto dzwoni.- Tak?- Kurwa Selena, pakuj najpotrzebniejsze rzeczy i wychodź  domu ale tyłem- zrobił nacisk na ostatnie słowo. Co? Dlaczego?- byłam zaskoczona, wstałam i jedną ręką trzymałam telefon a drugą próbowałam się spakować.-Zaufaj mi kochanie, tylko szybko.

                                                ***
Dziękuję Wercia

wtorek, 9 kwietnia 2013

Rozdział piąty.

Justin's POV:

Zobaczysz- odwróciłem delikatnie głowę i uniosłem kącik ust widząc jak przewraca oczami. Resztę jazdy przesiedzieliśmy cicho. Kiedy w końcu byliśmy na miejscu, odpiąłem pasy, wyszedłem z samochodu, Selena zrobiła to samo. Spojrzałem się w górę i zobaczyłem blok średniej wysokości. Nikt już tam nie mieszkał, był troche zniszczony. Złapałem Selene za rękę i poprowadziłem na dach budynku. Byłem już tu dzisiaj i wszystko przygotowałem. 
Jeju, Justin- powiedziała Selena- pięknie tu. 
No nie?- powiedziałem podziwiając widoki. Jesteś głodna?
Nawet nie wiesz jak, nie mogłam zjeść lunchu w szkole, nie zdążyłam, bo moja przyjaciółka opowiadała mi o..- nie dokończyła, zamiast tego delikatnie się zaczerwieniła i spuściła wzrok. Widziałem jak bawiła się palcami. 
O?- spojrzałem się na nią, widząc, że nie chce powiedzieć, usiadłem na koc.- No dobra. Wyjąłem telefon i zadzwoniłem do restauracji, zamówiłem spaghetti.
Selena's POV:

Nikt nigdy nie zrobił mi takiej niespodzianki. Nie spodziewałam się tego, zwłaszcza od chłopaka, którego prawie w ogóle nie znałam. Usiadłam na kocu, i wpatrywałam się w chłopaka, który właśnie chował telefon do kieszeni. Podniósł wzrok i zauważył jak się na niego patrzę, szybko spojrzałam się na coś innego. Chłopak się zaśmiał. Justin, przerwał niezręczną ciszę pytaniem: -Czemu wczoraj płakałaś?- przeczesał włosy dłonią patrząc się na mnie. -Nie płakałam..- odwróciłam wzrok okłamując sama siebie. Płakałaś, przecież widziałem..- pokiwał głową i westchnął. Przybliżył się do mnie bardzo blisko, jego usta były na wysokości mojego ucha. -Powiedz- wyszeptał. Przeszły mnie ciarki. Natychmiast się poddałam. Moja mama.. umarła.- kiedy usłyszał moje słowa, momentalnie się odsunął.- Przepraszam, ja..- przerwałam mu
Nic się nie stało- uśmiechnęłam się delikatnie. Justin oblizał usta- Poczekaj tu chwilę- wstał i zszedł na starych schodach na dół. Po chwili wrócił i położył na stoliku dwa talerze ze spaghetti. Uśmiechnęłam się w ramach przygotowania i zaczęłam jeść. Po zjedzeniu, jeszcze chwilę siedzieliśmy na kocu w ciszy.
Justin..- powiedziałam mimowolnie-Hm?- To Ty jesteś ten Rowdy?- Justin zamknął oczy i westchnął głęboko. 
Tak-uprzedzając moje kolejne pytanie, kontynuował- Przyjechałem tu, żeby wyluzować, oderwać się od prawdziwego życia, od paparazzi, fanek biegających za mną. To strasznie męczące.
Rozumiem- powiedziałam i przybliżyłam się do niego. Chłopak znowu się zaśmiał i objął mnie ramieniem. 
To co, idziemy?- spojrzał się na mnie. 
Tak, wstałam, i chciałam już wziąć w rękę talerze- Zostaw to, potem posprzątam. - złapał mnie za ramie i oboje weszliśmy do auta. Mógłbyś się tu zatrzymać? Mieszkam za rogiem- powiedziałam przegryzając policzek. Chłopak się zatrzymał, i wyszedł razem ze mną z auta. 
To cześć- powiedziałam patrząc mu w oczy. Dziękuję, za dzisiejszy dzień- uśmiechnęłam się
Justin chwycił mnie jedną ręką za brodę, i podniósł ją delikatnie do góry, tak abym patrzyła mu w oczy.
Spotkamy się jeszcze?- spytał
Jasne- Bieber uniósł delikatnie moją brodę, sugerując abym stanęła na palcach, kiedy to zrobiłam pocałował mnie czule w usta, czułam się jak w niebie, nie umiem opisać tego słowami. Po zakończonym pocałunku, uśmiechnięta odwróciłam się i wróciłam do domu. Przywitałam się z tatą, wytłumaczyłam mu, ze nie jestem głodna, bo zjadłam na stołówce. Tak odruchowo wyjęłam telefon i zobaczyłam 10 nieodebranych połączeń Kurwa-powiedziałam do siebie.

                                                         ***
Zostałam zmuszona do napisania kolejnego rodziału, pomimo, że nie miałam weny. Kc Wercia i Jowitka <3

Rozdział czwarty.

Meejs- powiedziałam machając jej ręką przed oczami. Co się stało?
Nie wierze Ci  Sel, nie kłam- spojrzałam na nią a na twarzy miałam namalowane,,serio''?
Przecież nigdy Cię nie okłamałam, o co Ci chodzi? Czemu jesteś taka zdziwiona?- oblizałam usta patrząc jej głęboko w oczy.
Kurwa Sel, naprawdę?- wyjęła telefon  zaczęła coś wpisywać, wpatrywałam się w nią z uwagą.
Patrz- pokazała mi telefon, odtworzyłam filmik i usłyszałam ten jego cudowny głos, śpiewał piosenkę, piękną, na teledysku pojawił się on, te jego niesamowite karmelowe oczy, brązowe włosy, to był ten sam chłopak, z którym rozmawiałam w nocy, ten który mnie uratował. Automatycznie położyłam dłoń na ustach, teraz wiedziałam, kogo mi przypominał ten chłopak.
I co? To on?- zapytała się mnie wpatrując się w swój telefon
Tak, ale jak to możliwe, że nie chodziło za nim paparazzi, fanki, i że ja go nie znałam?- próbowałam sobie to wszystkie ułożyć w głowie. Mejsi zaśmiała się.
Ależ znasz go kochana, pamiętasz jak opowiadałam ci o Rowdym? To właśnie on, Justin Bieber to Rowdy.- poprawiła sobie włosy
O boże, faktycznie. Kogoś mi przypominał, ale wtedy miałam inne zmartwienia..- zagryzłam delikatnie wargę. 
No, a czemu nie chodziło za nim paparazzi i fanki, to nie mam pojęcia- mówiąc do Mejsi powoli podniosła się z krzesła i podała mi rękę. Chodź już, bo się spóźnimy.
Wstałam mówiąc: i tak pewnie do mnie nie zadzwoni. Udałyśmy się do klasy.

Justin's POV:

Obudziłem się i od razu podszedłem do okna, sprawdzić, czy przypadkiem nie stoi tam tłum szalonych fanek albo paparazzi. Odetchnąłem z ulgą, widząc, że jest tam pusto. Zszedłem na dół, widząc Scootera, przywitałem się z nim. Pił właśnie kawę.
Justin, ja zaraz wyjeżdżam. - powiedział dopijając kawę
Dobra, postaraj się, żeby nikt Cię nie zauważył, chcę trochę odpocząć od tego wszystkiego. - westchnąłem i  podszedłem do lodówki.
Postaram się, to ja lece, cześć- wyszedł zamykając za sobą drzwi.
Zjadłem coś, zaczesałem włosy do góry, jak zawsze i ubrałem się w białą koszulkę, spodnie, i fioletowe supry. Wsiadłem do mojego czarnego auta i ruszyłem.

Selena's POV:

Pragnęłam, żeby ta lekcja się już skończyła. Zerknęłam na zegar wiszący na ścianie, jeszcze 30 minut do dzwonka, stanowczo za długo. Położyłam łokieć na ławce i oparłam się głową o rękę. Minęło chyba jakieś 5 minut, gdy poczułam wibrację w telefonie. Wyjęłam go dyskretnie, dostałam sms, gdy zobaczyłam nadawce: Justin szybciej zabiło mi serce. Otworzyłam wiadomość i przeczytałam ,, Spójrz przez okno''. Obróciłam delikatnie głowę i wyjrzałam przez okno. Zobaczyłam Justina, który opierał się o czarne auto. Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem, marszcząc przy tym czoło. Wyjął telefon i zaczął pisać. Dostałam sms ,, Chodź tu do mnie''. Czytając do oblizałam usta i podniosłam rękę
Proszę pana, mogę iść do toalety?- powiedziałam i uśmiechnęłam się szeroko. 
Proszę- pokazał ręką na drzwi, wzięłam torbę, i wyszłam z klasy kierując się ku wyjściu. Wstąpiłam do toalety, przejrzałam się w lustrze, poprawiłam włosy, nałożyłam błyszczyk na usta i wyszłam ze szkoły podchodząc do Justina.
Co do cholery?Jak mnie tu znalazłeś? Ja..- nie zdążyłam nic powiedzieć, Justin chwycił mnie jedną ręką za biodro i delikatnie przyciągnął do siebie. 
Kochanie, jest w tym mieście tylko jedna szkoła..- zaśmiał się, patrzył na mnie takim uwodzicielskim wzrokiem nadal trzymając mnie za biodro.
A faktycznie..- zrobiłam się czerwona na twarzy i przegryzłam wnętrze policzka.
To co, jedziemy gdzieś? Muszę Ci jakoś wynagrodzić to co się wczoraj stało..
Muszę wracać na lekcje- powiedziałam, i już chciałam się od niego odsunąć, kiedy on znowu mnie przyciągnął. Położył dłoń na moim policzku.
No chodź, nic się nie stanie jak nie będzie Cię na jednej lekcji. - po krótkim zastanowieniu podeszłam do auta i otworzyłam drzwi wsiadając do niego. Pachniało tam jego perfumem. Zaraz po mnie wszedł Justin, położył ręce na kierownicy i ruszyliśmy.
Gdzie mnie zabierasz?- powiedziałam kładąc ręce na kolanach.

                                                                 ***
Boże, nie mam pomysłów. Obiecuję, że następny będzie lepszy. 

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Rozdział trzeci.

Selena's POV:

Przywitałam się z tatą. 
Cześć córeczko, gdzie się podziewałaś?- spojrzał na mnie surowym wzrokiem.
Pocałowałam go w policzek na powitanie i usiadłam obok niego. Zaczęłam się bawić palcami patrząc na nie.
Nie wiem, zresztą nieważne. Jestem zmęczona, idę spać. Chciałam już wstać, gdy tata złapał mnie za rękę i to sprawiło, że usiadłam z powrotem. 
Kochanie, wiesz, że sobie poradzimy, prawda? Kocham Cię.- patrzył na mnie tak troskliwie. 
Tak tato, wiem. - wstałam i weszłam po schodach do swojego pokoju. Usiadłam na łóżku i westchnęłam. Spojrzałam na zegarek 00:57 a ja miałam na 8 do szkoły. Zajebiście- powiedziałam pod nosem. Wstałam z łóżka, podeszłam do niewielkiej szafy i wyjęłam z niej pidżamę, udałam się do łazienki. Odkręciłam korek i zaczęła z niego lecieć woda prosto do wanny. Spięłam włosy w byle jaki kok, zdjęłam z siebie ubrania i sprawdziłam temperaturę wody- była idealna. Weszłam do niej i usiadłam. Skuliłam się obejmując rękami kolana i kładąc na nich głowę. Zamknęłam oczy i pomyślałam o dzisiejszym dnie. Znowu. Z moich oczu zaczął spływać słony płyn. Wyobrażałam sobie wspólne chwile przeżyte z mamą. Nie zdążyłam się nawet z nią pożegnać. Tak bardzo chciałam wtedy nie żyć, tak po prostu umrzeć i być z mamą w niebie. Uspokój się- powiedziałam do siebie. Na pewno mama nie chciałaby żebym teraz płakała. Otarłam łzy, wzięłam w rękę gąbkę, nasączyłam ją wodą i mydłem, zaczęłam pocierać ciało. Robiłam to tak mocno, mając nadzieję na zmycie wspomnień z całego dzisiejszego dnia. Moja skóra była cała czerwona. Wstałam, wytarłam ciało ręcznikiem i ubrałam pidżamę. Umyłam dokładnie twarz i zmyłam resztki makijażu. Wyszłam z łazienki i położyłam się w łóżku. Owinęłam się kocem i zamknęłam oczy. 


Justin's POV:

Wracając przeklinałem swoje życie. Po chuj ja w ogóle do niej podszedłem? Jak to jest możliwe, że Lucas mnie znalazł? Powtarzałem w myślach. Wszedłem do domu, zakluczyłem za sobą drzwi i nalałem sobie szklankę wody, poszedłem do swojego pokoju. Tylko w swoim domu miałem spokój.i. Dopijając wodę położyłem szklankę na stoliku. Usiadłem na dużej czarno białej kanapie, i włożyłem ręce do kieszeni. Wyjąłem z nich telefon i napisałem wiadomość. Wysłałem ją, poszedłem się myć i położyłem się spać. 

Selena's POV:

Obudził mnie dźwięk telefonu. Ułożyłam brwi w jedną linię i sięgnęłam ręką po telefon. Dostałam wiadomość od nieznanego mi numeru. Otworzyłam ją i zobaczyłam: Dobranoc, jeszcze raz przepraszam- Justin. Na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Odłożyłam telefon i poszłam dalej spać. 
W pokoju było już jasno, słońce rozświetlało między innymi moje łóżka. Mimowolnie otworzyłam oczy i spojrzałam na duży zegar wiszący na ścianie. Wpatrywałam się w niego chwile, bo nie mogłam uwierzyć co widzę. 7:52 Kurwa!- Powiedziałam i zerwałam się z łóżka. Pobiegłam do toalety umyłam zęby i twarz, wyjęłam z szafy czarne legginsy, czarny top, bordową bluzę i czystą bielizne. Szybko się w to przebrałam, i nałożyłam na twarz delikatny makijaż. Na szczęście szkoła nie była daleko mojego domu, jakieś 5 minut drogi. Ubrałam biało bordowe air maxy, założyłam torbę na ramię uczesałam wlosy i poszłam zobaczyć do pokoju taty, nie było go już, pewnie poszedł do pracy. Wyszłam z domu, i ruszyłam w stronę szkoły. Na telefonie zobaczyłam, że jest już 8:15. Przyspieszyłam. Weszłam do klasy.
P-przepraszam za spóźnienie.- powiedziałam niewinnie, patrząc się w podłogę.
Nic się nie stało Sel- pani profesor zazwyczaj nie była dla mnie taka miła, pewnie już dowiedziała się o śmierci mojej matki. Usiadłam do swojej ławki i wyjęłam potrzebne mi rzeczy. Obróciłam głowę w bok i zauważyłam, że moja przyjaciółka Mejsi patrzy się na mnie uśmiechnięta. Pomachałam jej i próbowałam skupić się na lekcji. 
Dzwonek- najmilszy dźwięk dla uszu. Spakowałam rzeczy, założyłam torbę na ramię i wstałam szybko, zobaczyłam przed sobą koleżanke. 
Jezu Mejs, nie strasz mnie. - obie wyszłyśmy z klasy udając się na stołówkę
Sel..- wiedziałam o czym chce rozmawiać więc jej przerwałam
Mejsi, nie wspominaj o tym, proszę.- oblizałam usta i odgarnęłam kosmyk włosów za ucho. A ona przegryzła wargę i kontynuowała
Dobrze, więc.. co tam u Ciebie?
A jak może być Mejs? Wczoraj poznałam całkiem miłego chłopaka, i mnie uratował, ale nieważne. - usiadłyśmy przy stole. 
Jakiego chlopaka?- Mejsi wpatrywała się we mnie z ciekawością.
Ma na imię- sekunda ciszy- Justin Bieber. Przyjaciółka wytrzeszczyła oczy i nie mogła wydobyć z siebie słowa.
J-justin B-b-bieber?- powiedziała zaskoczona.
                                                             ***
Dziękuję za przeczytanie :)

niedziela, 7 kwietnia 2013

Rozdział drugi.

Skąd on do cholery ma ten pistolet?- przeleciało mi przez myśl. 
Mówiłem, że tu jest niebezpiecznie, siedź tu i czekaj na mnie, jakby coś się działo krzycz, dobra?- powiedział pewnym głosem, trzymając broń w rękach.
T-tak- powiedziałam przestraszona. Niby było mi wszystko jedno, bo umarła moja mama i nie chciało mi się żyć, ale mimo wszystko się bałam. 

Justin's POV :
Poszedłem zobaczyć co się dzieję. Miałem nadzieję, że nic poważnego, bo nie miałem dzisiaj ochoty na zabijanie kogoś. Mogłem po prostu to wszystko zignorować, i po prostu odejść, ale nie, zachciało mi się w superbohatera bawić.(czujesz ironię w tym zdaniu?) Zza krzaków widziałem tylko ciemność, nic nie wskazywało na to, że ktoś komuś robi krzywdę. Odwróciłem się, schowałem broń z powrotem do kieszeni i ruszyłem w stronę Seleny. Chciałem podprowadzić ją do domu, była taka smutna, i tak by było najlepiej. Ale był jeden problem. Nie było jej już. 
Kurwa mać- powiedziałem do siebie. Przecież mówiłem żeby została. - kopnąłem róg ławki i ponownie wyjąłem broń z kieszeni. Usłyszałem cichutki pisk. Odwróciłem się i zobaczyłem Lucasa, który trzyma Selenę za gardło a jedną rękę ma zaciśniętą na jej ustach, aby nie mogła się odezwać. Uniosłem broń, spojrzałem się na Selene i zobaczyłem jak z jej oczy spływają łzy i robi się czerwona. 
Puść ją- powiedziałem zaciskając szczękę ze złości. Puść, bo nie ręczę za siebie.
Oh, Bieber, jesteś taki naiwny. Myślisz, że po tym wszystkim tak po prostu zostawię cię w spokoju? - zaśmial się 
Po chuj mnie śledziłeś? Nie ujdzie Ci to na sucho Lucas. - byłem taki wkurwiony, tak bardzo chciałem go w tej chwili zabić. 
Lucas otworzył już usta żeby mi odpowiedzieć, kiedy nagle przerwał mu jakiś szelest i wtedy popełnił największy błąd swojego życia i się odwrócił, natychmiast wykorzystałem sytuacje i strzeliłem mu w nogę, w tym momencie Selena wyrwała mu się, podbiegła do mnie i mnie przytuliła, objąłem ją i szybko podeszłem do leżącego Lucasa, nadepnąłem mu na klatke piersiową, przyłożyłem mu lufę do skroni i już chciałem strzelić, kiedy Selena powiedziała
Nie rób tego, chodźmy już- tak bardzo chciałem go zabić, ale nie mogłem, nie mogłem teraz, przy niej. Kopnąłem go w brzuch i razem z Seleną poszliśmy przed siebie.

Selena's POV:
Połowę drogi byłam cicho. Miałam tysiąc myśli w głowie, ale bałam się o cokolwiek zapytać. 
Skąd go znasz?- zapytałam mimowolnie.
Nieważne, nie interesuj się.- powiedział i nawet na mnie nie spojrzał, było widać, ze jest wściekły.
Do końca drogi byliśmy cicho, a ja ciągle przeklinałam swoje życie, moja mama umarła idzisiaj mogłam umrzeć. Nie przejmowałam się tym za bardzo, bo już dawno myślałam o samobójstwie, a to by mi tylko ułatwiło sprawę. Byliśmy już przed domem, stanęłam na schodku, teraz byłam w wzroście Justina. 
To cześć- już chciałam się odwrócić i wejść do domu, gdy Justin złapał mnie za rękę i spojrzał mi głęboko w oczy. Przeszły mnie ciarki. 
Czekaj.. przepraszam za dzisiaj, to moja wina. - cały czas patrzał mi w oczy
Uratowałeś mnie, dziękuję, pewnie jakby cię tam nie było to ktoś by mnie zabił, albo sama bym to zrobiła..- znowu przeklnęłam swoje życie w myślach. DLACZEGO JA TO POWIEDZIAŁAM?
Co?- powiedział Jus
Nieważne, muszę już iść- przegryzłam policzek od wewnątrz patrząc się na ziemię. 
Poczekaj, dasz mi swój numer?- chłopak oblizał wargi
Po krótkim zastanowieniu powiedziałam
Jasne- uśmiechnęłam się delikatnie, Justin podał mi do ręki swojego Iphon'a, wpisałam numer, oddałam mu telefon i podeszłam do drzwi.
Cześć- uśmiechnęłam się i weszłam do środka. Oparłam się o drzwi i analizowałam cały dzisiejszy dzień. Był naprawdę dziwny/
                                                            ***
Beznadziejny, przepraszam was, ale nie miała pomysłu. Trochę podróba Dangera, ale się nim inspiruje, także nie miejcie pretensji. Dziękuję za przeczytanie. 

sobota, 6 kwietnia 2013

Rozdział pierwszy.

Selena's POV
Wyszłam. Musiałam ochłonąć. To co przed chwilą usłyszałam sprawiło, że nie wiedziałam co się dzieję. Usiadłam na schodach przy wyjściu z domu i zaczęłam płakać. Uświadomiłam sobie co przed chwilą się stało. Nie mogłam znieść wiadomości, że nigdy więcej jej nie zobaczę. Dlaczego akurat to spotkało moją rodzinę? Dlaczego? - Powtarzałam sobie w myślach, a z moich oczu nie przestawały lecieć łzy. To takie niesprawiedliwe. Wytarłam łzy rękawem od wiosennej kurtki i wstałam. Ruszyłam przed siebie, nie wiedziałam gdzie idę. Starałam się nie płakać, ale się nie dało. Było ciemno, godzina 23:30. A dzień wydawał się taki wspaniały, do momentu, gdy wróciłam do domu i usłyszałam tą okropną wiadomość. Spojrzałam w bok, ujrzałam ciemność, nie wiedziałam gdzie jestem, ale w tej chwili miałam to w dupie. Usiadłam na ławce, którą zauważyłam. Wyciągnęłam telefon, ponieważ usłyszałam, że ktoś dzwoni. Tata. Odrzuciłam połączenie, nie mogłam teraz z nim rozmawiać. Przyszedł sms, tak, od taty: ''Selenko, wracaj, będzie dobrze, poradzimy sobie, nie jesteś sama. Kocham Cię. '' Bardzo kochałam tate, ale nie miałam siły na nic w tamtym momencie. Pomyślałam o mamie i znowu zaczęłam płakać, i to coraz bardziej. Nie chciałam żyć. Bez mamy? Zaśmiałam się w duchu. Ona była najważniejszą osobą w moim życiu. Łzy spływały mi po policzkach, nadal myślałam, że mama zaraz do mnie przyjdzie, przytuli, powie, że będzie dobrze. Ale nie mogła. Bo nie żyła. Umarła.
Pieprzony wypadek -powiedziałam do siebie. Chciałam już wstać, i iść przed siebie, znowu, ale usłyszałam kroki. Trochę się przestraszyłam, bo było ciemno, i dużo ,,typów'' mogło się tu kręcić o tej godzinie. Oblizałam usta i szybko otarłam łzy, żeby nie było widać, że płakałam, nie chciałam żeby ktokolwiek zobaczył w jakim jestem stanie. Zza rogu zobaczyłam chłopaka, w czarnych spodniach, białej koszulce i skórzanej czarnej kurtce. Idąc przed siebie, gdy był kilka metrów ode mnie, spojrzał się na mnie, przynajmniej tak mi się wydawało. Gdy był już blisko mnie, zwolnił i ku mojemu zdziwieniu usiadł obok mnie. Odwróciłam wzrok, nie chciałam, żeby wyszło ,że się na niego gapie. Czułam się conajmniej niezręcznie. Chciałam już wstać i odejść gdy usłyszałam
Cześć - chłopak się odezwał, przeszły mnie ciarki. 
Cześć - odpowiedziałam cicho.
Co robisz o tej porze w parku? - chyba się na mnie spojrzał, poczułam jak przeszywał mnie wzrokiem od góry na dół. Czemu akurat teraz jak byłam taka nieogarnięta? Taka smutna przez odejście najbliższej mi osoby? 
Sama nie wiem, myślę. - przegryzłam wargę i spojrzałam się na niego kątem oka, zastanawiając się czego chce. A Ty?
Jestem w drodze na imprezę, właściwie, to już nie. Czemu jesteś taka smutna, płakałaś? 
W głębi duszy byłam zaskoczona, ale nie chciałam tego okazać. Nie, nie..- odpowiedziałam, prawie niesłyszalnie. 
Dobra, nie musisz mi mówić, jestem Justin. 
Ja Selena- wymusiłam uśmiech, ponieważ wcale nie byłam zadowolona. Przed chwilą dowiedziałam się, że noja mama nie żyje, i nie było mi do śmiechu. Postanowiłam się na niego spojrzeć, ujrzeć jego twarz z bliska, pomimo tego, że wstydziłam się spojrzeć mu w oczy. Pewnie byłam cała rozmazana i czerwona. Mimo wszystko, spojrzałam się na niego. Miał piękne, karmelowe oczy i śliczny uśmiech, brązowe włosy zaczesane do góry. Był przystojny, bardzo mi się spodobał. Chyba to zauważył, bo momentalnie się zaczerwieniłam. 
Nie powinnaś siedzieć tutaj sama, kręci się tu wiele podejrzanych typów. - przegryzłam wargę kiedy to usłyszałam, gdy chciałam mu odpowiedzieć przerwały mi krzyki dochodzące z niedaleka. Przestraszyłam się, spojrzałam na Justina a on wstał, i wyjąć coś z kieszeni, minęła chwila, gdy zorientowałam się, że to broń.