czwartek, 11 kwietnia 2013

Rozdział siódmy.

Spakowałam to co najpotrzebniejsze i cichutko zeszłam po schodach, modliłam się, żebym tylko nie została przyłapana na ucieczce z domu. Tata, już spał, na szczęście. Najciszej jak mogłam wyszłam z domu i udałam się do samochodu Justina.- Co się stało?- zapytałam, miałam mieszane uczucia, byłam przestraszona, zmartwiona i ogólnie, jakoś dziwnie się czułam. Lucas tu jest- powiedział zaciskając szczękę ze złości.- Jak to Lucas?- miałam wrażenie, jakby mój żołądek przewrócił się do góry nogami.- Co z moim tatą?Gdzie jedziemy?- miałam setki pytań, które kumulowały się w mojej głowie. Od momentu kiedy weszłam do auta, Justin ani razu się na mnie nie spojrzał, musiał być bardzo wściekły. Spokojnie, znam Lucasa, nie zrobi nic nikomu z twojej rodziny, chce żebym cierpiał, chce mi Cię odebrać, wie, że zależy mi na tobie i chce się na mnie zemścić.- Spojrzał na mnie, złość powoli schodziła z jego twarzy. Zależy mu na mnie- pomyślałam sobie, i uśmiechnęłam się sama do siebie.-Jedziemy..- przerwał na chwile- Traktuj to jako wakacje- uśmiechnął się ukazując przy tym swoje białe zęby.- Mój tata mnie zabije jak zobaczy, że mnie nie ma- powiedziałam, moja klatka piersiowa unosiła się szybko w górę i w dół ze strachu.
Napiszesz do niego rano, że musiałaś wyjechać, żeby się nie martwił i że jesteś bezpieczna.-Puścił do mnie oczko, na chwile spuszczając wzrok z drogi- Oblizałam usta i pomyślałam, że to będzie najlepsze wyjście. Oparłam się głową o tył siedzenia wpatrując się w drogę.

Justin's POV:

Minęło kilka godzin, po drodze jeszcze wstąpiliśmy po moje rzeczy. Była godzina dokładnie 4:36. Robiłem się zmęczony, ale to nie było ważne, Selena sobie tak słodko spała pogłaskałem ją jedną ręką po głowie, drugą trzymałem kierownice. Napisałem sms do Scootera, umieściłem w nim wszystko co powinien wiedzieć. Poprosiłem go, aby później ktoś odebrał mój samochód z lotniska. Zatrzymałem się niedaleko lotniska, szkoda mi było budzić Selene, no ale cóż. Pocałowałem ją delikatnie w usta, obudziła się z uśmiechem na twarzy.
Cześć ślicznotko- powiedziałem łobuzersko się uśmiechając- Niedługo mamy samolot, jesteś głodna?- Uniosłem brew.
Nie, to powiesz mi gdzie się wybieramy?- powiedziała przegryzając dolną wargę.
Jesteś strasznie denerwująca- chciałem się trochę z nią podrażnić. Uniosłem kącik ust, patrząc się w jej piękne, duże oczy.
Nie prawda!- krzyknęła i uderzyła mnie delikatnie w ramie.
Prawda- drażniłem się z nią przybliżając się do niej powoli. -Nie-Tak-Nie-Tak- chciała zaprzeczyć ale przerwałem jej pocałunkiem. Złapała mnie za tył głowy, ciągnąc za końcówki moich włosów przyciągnęła mnie przy tym do siebie. Przerwałem jej i musnąłem ją w szyję, delikatnie przegryzając skórę.- Dobra,musimy już iść, bo nam samolot odleci.- otworzyłem drzwi od samochodu, wziąłem jej torbę,i moją i wyszedłem z samochodu, a zaraz za mną Selena. Schowałem kluczyki do kieszeni spodni. Objąłem ją ramieniem i udaliśmy się przed siebie. Zapowiadał się ciekawy dzień. Dałem bagaże jakiemuś facetowi i po załatwieniu wszystkiego weszliśmy do samolotu, zapieliśmy pasy i czekaliśmy aż ruszymy.-Boje się lecieć samolotami- wymamrotała to tak cicho, jakby się tego wstydziła. Przytuliłem ją do siebie, pocałowałem ją w policzek i szepnąłem do ucha- Jestem z Tobą shawty. Oparła głowę o moje ramie.- Justin...- powiedziała już pewniej.- Powiesz mi kto to jest ten Lucas?- uniosła głowę aby spojrzeć w moje oczy. Zmarszczyłem czoło, postanowiłem powiedzieć jej prawdę

                                                                   ***

Jakiś taki krótki.  Dziękuję Werci za wszystko, kckc.
Komentujcie <3


1 komentarz :