Selena's POV
Wyszłam. Musiałam ochłonąć. To co przed chwilą usłyszałam sprawiło, że nie wiedziałam co się dzieję. Usiadłam na schodach przy wyjściu z domu i zaczęłam płakać. Uświadomiłam sobie co przed chwilą się stało. Nie mogłam znieść wiadomości, że nigdy więcej jej nie zobaczę. Dlaczego akurat to spotkało moją rodzinę? Dlaczego? - Powtarzałam sobie w myślach, a z moich oczu nie przestawały lecieć łzy. To takie niesprawiedliwe. Wytarłam łzy rękawem od wiosennej kurtki i wstałam. Ruszyłam przed siebie, nie wiedziałam gdzie idę. Starałam się nie płakać, ale się nie dało. Było ciemno, godzina 23:30. A dzień wydawał się taki wspaniały, do momentu, gdy wróciłam do domu i usłyszałam tą okropną wiadomość. Spojrzałam w bok, ujrzałam ciemność, nie wiedziałam gdzie jestem, ale w tej chwili miałam to w dupie. Usiadłam na ławce, którą zauważyłam. Wyciągnęłam telefon, ponieważ usłyszałam, że ktoś dzwoni. Tata. Odrzuciłam połączenie, nie mogłam teraz z nim rozmawiać. Przyszedł sms, tak, od taty: ''Selenko, wracaj, będzie dobrze, poradzimy sobie, nie jesteś sama. Kocham Cię. '' Bardzo kochałam tate, ale nie miałam siły na nic w tamtym momencie. Pomyślałam o mamie i znowu zaczęłam płakać, i to coraz bardziej. Nie chciałam żyć. Bez mamy? Zaśmiałam się w duchu. Ona była najważniejszą osobą w moim życiu. Łzy spływały mi po policzkach, nadal myślałam, że mama zaraz do mnie przyjdzie, przytuli, powie, że będzie dobrze. Ale nie mogła. Bo nie żyła. Umarła.
Pieprzony wypadek -powiedziałam do siebie. Chciałam już wstać, i iść przed siebie, znowu, ale usłyszałam kroki. Trochę się przestraszyłam, bo było ciemno, i dużo ,,typów'' mogło się tu kręcić o tej godzinie. Oblizałam usta i szybko otarłam łzy, żeby nie było widać, że płakałam, nie chciałam żeby ktokolwiek zobaczył w jakim jestem stanie. Zza rogu zobaczyłam chłopaka, w czarnych spodniach, białej koszulce i skórzanej czarnej kurtce. Idąc przed siebie, gdy był kilka metrów ode mnie, spojrzał się na mnie, przynajmniej tak mi się wydawało. Gdy był już blisko mnie, zwolnił i ku mojemu zdziwieniu usiadł obok mnie. Odwróciłam wzrok, nie chciałam, żeby wyszło ,że się na niego gapie. Czułam się conajmniej niezręcznie. Chciałam już wstać i odejść gdy usłyszałam
Cześć - chłopak się odezwał, przeszły mnie ciarki.
Cześć - odpowiedziałam cicho.
Co robisz o tej porze w parku? - chyba się na mnie spojrzał, poczułam jak przeszywał mnie wzrokiem od góry na dół. Czemu akurat teraz jak byłam taka nieogarnięta? Taka smutna przez odejście najbliższej mi osoby?
Sama nie wiem, myślę. - przegryzłam wargę i spojrzałam się na niego kątem oka, zastanawiając się czego chce. A Ty?
Jestem w drodze na imprezę, właściwie, to już nie. Czemu jesteś taka smutna, płakałaś?
W głębi duszy byłam zaskoczona, ale nie chciałam tego okazać. Nie, nie..- odpowiedziałam, prawie niesłyszalnie.
Dobra, nie musisz mi mówić, jestem Justin.
Ja Selena- wymusiłam uśmiech, ponieważ wcale nie byłam zadowolona. Przed chwilą dowiedziałam się, że noja mama nie żyje, i nie było mi do śmiechu. Postanowiłam się na niego spojrzeć, ujrzeć jego twarz z bliska, pomimo tego, że wstydziłam się spojrzeć mu w oczy. Pewnie byłam cała rozmazana i czerwona. Mimo wszystko, spojrzałam się na niego. Miał piękne, karmelowe oczy i śliczny uśmiech, brązowe włosy zaczesane do góry. Był przystojny, bardzo mi się spodobał. Chyba to zauważył, bo momentalnie się zaczerwieniłam.
Nie powinnaś siedzieć tutaj sama, kręci się tu wiele podejrzanych typów. - przegryzłam wargę kiedy to usłyszałam, gdy chciałam mu odpowiedzieć przerwały mi krzyki dochodzące z niedaleka. Przestraszyłam się, spojrzałam na Justina a on wstał, i wyjąć coś z kieszeni, minęła chwila, gdy zorientowałam się, że to broń.
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz