-To ja jadę, tam stoi twoje auto Justin- wskazał palcem na duże, białe auto, które stało niedaleko mojego domu. Weszłam po paru schodach i przejechałam palcem po poręczy, stanęłam przed drzwiami i nacisnęłam klamkę, co sprawiło, że drzwi się otworzyły. Popchnęłam je lekko i weszłam do środka. Wszystkie wspomnienia tak nagle wróciły. Przed oczami pokazywały mi się miłe sytuację przeżyte z mamą i tatą. Bardzo ich kochałam, i mocno mi ich brakowało. Zacisnęłam usta i łza poleciała mi po policzku. Justin stał za mną z rękami schowanymi w kieszeniach od swoich czarnych spodni. Weszłam po schodach, słysząc za mną kroki Rowdiego. Weszłam do swojego pokoju i wszystko wyglądało tak, jak przed moim wyjazdem. Otworzyłam szafę i pakowałam wszystko co się da do wielkiej walizki. Jak skończyłam, to wstałam z podłogi, zamknęłam walizkę i odwróciłam się twarzą do chłopaka. Siedział na łóżku przyglądając się temu co robię.
- Możemy już iść?- oblizałam usta patrząc na Justina.
Pewnie, chodźmy skarbie- podszedł do mnie, wziął ode mnie walizkę i zeszliśmy na dół. Podeszłam jeszcze do stolika, na którym było zdjęcie. Wzięłam je do ręki. Byłam na nim ja, mój tata, mama, i babcia, która też już nie żyła. Schowałam je do torebki i oboje wyszliśmy z domu udając się do auta. Justin schował walizki do bagażnika a ja usiadłam na miejscu pasażera i zapięłam pasy. Po chwili, Rowdy zrobił to samo i nacisnął gaz. Żegnając wzrokiem mój dom poleciała mi łza, a za nią kolejne. Bawiłam się palcami i schowałam głowę w dół zakrywając się włosami. Chłopak zerknął na mnie kątem oka i położył dłoń na moim kolanie i delikatnie je ścisnął.
-Będzie dobrze, razem damy radę.
Uśmiechnęłam się przez łzy i otarłam je chusteczką. Spojrzałam się w okno i zauważyłam, że mijamy dom Justina. Spojrzałam się na niego zdziwiona na co on się zaśmiał.
-Gdzie jedziemy?- powiedziałam patrząc na kierownice.
- Do mojego prawdziwego domu.- ciągle patrzał na drogę zaciskając dłonie na kierownicy.
Wzruszyłam ramionami i cierpliwie czekałam aż dojedziemy.
Nim się obejrzałam chłopak wjechał do dużego garażu. Wysiedliśmy z auta i wyszliśmy. Złapał mnie za rękę i poprowadził przed siebie.
- Musimy wejść tyłem.- otworzył duże drewniane drzwi i pozwolił abym weszła do środka. Wtedy zaparło mi dech w piersiach. Dom był taki duży i ślicznie ozdobiony. Podszedł do nas jakiś pan i podał mi rękę
-Witajcie. - przywitał się na co ja się uśmiechnęłam.
- Możesz wziąć nasze bagaże? Są w bagażniku- Justin rzucił mu kluczyki na co on wyszedł z mieszkania.
-U góry jest nasza sypialnia. Jest tam też łazienka, pokój gościnny, salonik i mała kuchnia a na dole są dwie łazienki salon i duża kuchnia.- zaśmiał się.- Przyzwyczaisz się- podszedł do mnie i pocałował mnie w czoło. Po krótkiej chwili wszedł lokaj z naszymi bagażami i zaniósł je do naszej sypialni.
- Możesz zrobić sobie dzisiaj wolne- uśmiechnął się chłopak mówiąc do lokaja.
Dzięki- powiedział, wziął kurtke i wyszedł.
Justin spojrzał się na mnie, popchnął delikatnie na ścianę i położył dłonie po bokach mojej głowy, co sprawiało, że nie mogłam się wydostać. Patrzył mi w oczy a po chwili zaczął całować w usta. Zmierzwiłam jego włosy a on złapał mnie jedną ręką za biodro.
- Kocham cię- szepnął mi w usta i ponownie je pocałował.
***
Dzięki za przeczytanie, proszę o komentarze :*
Dalej, dalej, prosze dalej bo się posikam •.• /Julia
OdpowiedzUsuń