sobota, 13 kwietnia 2013

Rozdział dziesiąty.

Justin's POV:

Obudził mnie szloch dochodzący z pokoju. Otworzyłem delikatnie oczy, przymrużając je. Potarłem je rękoma i zobaczyłem, że Seleny nie ma obok mnie. Zerwałem się z łóżka i zobaczyłem jak siedzi na podłodze, płacze i pakuje swoje rzeczy do torby podróżnej.
- Selena, co się stało?- nie wiedziałem o co jej chodzi.
- Nie odzywaj się do mnie!- natychmiast wstała -To wszystko Twoja wina, to przez Ciebie, mój tata nie żyje, nienawidzę Cię rozumiesz? Teraz już nie mam nikogo- widząc jej łzy zrobiło mi się bardzo przykro.
-Ale o co Ci chodzi? Jak to nie żyje?- zrobiłem krok w jej stronę, na co ona się odsunęła.
-Nie wiem, zadzwoniła do mnie policja, nie wiem.- język jej się plątał. Łzy spływały jej jedna po drugiej. Policja?- pomyślałem
Kurwa mać, Selena, uspokój się i powiedz co się stało do cholery.- podszedłem do niej szybko i przytuliłem bardzo mocno, nie pozwalając jej się wyrwać z uścisku, chciałem żeby się uspokoiła.
-Będzie dobrze skarbie. Poradzimy sobie- ująłem jej twarz w dłonie i pogładziłem kciukiem po policzku.
Justin, nienawidzę Cię.- nadal płakała, ale nie aż tak bardzo jak wtedy.
Nie kłam Sel, wiem, że mnie kochasz.- złapałem ją za głowę i przyciągnąłem do siebie.
Złapałem ją za rękę i pociągnąłem, sprawiając, że usiadła na łóżku. Kucnąłem przed nią chwytając jej dłonie. Spojrzałem się w jej czerwone od płaczu oczy.
- Opowiedz co się stało.- wzięła głęboki oddech i przerywając co jakiś czas powiedziała :
- Zadzwonił do mnie telefon, była to policja, powiedzieli, że mój tata został zamordowany. Nic więcej mi nie powiedziano.- zamknęła oczy i odchyliła głowę do tyłu powstrzymując łzy.
-Lucas..- powiedziałem zaciskając szczękę ze złości. Wstałem i złapałem się za włosy ciągnąc za ich końce.
Zajebie skurwiela, przysięgam- chodziłem dookoła pokoju próbując uporządkować wszystkie myśli.
Justin..- powiedziała cicho, prawie niesłyszalnie- Ja nie mam już nikogo. Wtedy w parku, ja-ja tam płakałam, bo moja mama.. umarła. Jestem sama.- bawiła się palcami mówiąc to.
Skarbie- podszedłem do niej szybko- Masz mnie- usiadłem obok niej.- Zawsze będę przy Tobie- pocałowałem ją w policzek.- Razem damy radę.- przytuliłem ją do siebie, czułem jak szybko bije jej serce.
Bardzo ich kochałam- spuściła głowę w dół, abym nie widział jak płacze. Wiem, skarbie, wiem.- pogładziłem ją po ramieniu.
Prześpij się skarbie, to Ci dobrze zrobi.- wskazałem na miejsce za nami na łóżku, na którym siedzieliśmy.- Selena położyła się na łóżku, otarła łzy, i zamknęła oczy. Położyłem się obok niej i objąłem ją.
- Justin, obiecaj, że zawsze obok mnie będziesz. Obiecaj to.- otworzyłem oczy aby spojrzeć na jej piękną twarz.
- Obiecuję.- pocałowałem ją delikatnie w usta.- Śpij skarbie, rano wszystko omówimy.
Dziewczyna nie odpowiedziała już na to, tylko zamknęła oczy i położyła głowę na moim torsie. Ostatni raz pogładziłem ją po włosach i oboje zasnęliśmy.

                                                             ***
Podoba się? Mam nadzieję, że tak. Komentujcie, proszę was. Przepraszam, ze dopiero teraz, pomimo wielu  próśb, ale nie miałam jak napisać. Dziękuję za przeczytanie.

5 komentarzy :