sobota, 1 czerwca 2013

Rozdział trzydziesty piąty.

Dobrze wiecie co oznacza czerwona czcionka 


Selena's POV:

Po jego wyrazie twarzy można było zauważyć, że był zaniepokojony. Zmarszczyłam brwi obserwując i pomachałam ręką prosząc aby kontynuował.
-J..ja..- widziałam, że miesza się w tym co chce powiedzieć, z pełnym skupieniem patrzał na drogę, jakby bał się spojrzeć mi w oczy.- Bo jak nie było mnie z Tobą- na moment zamknął oczy, widać było, że ma poczucie winy.- To byłem w Atlancie.. I przysięgam, że nic się nie wydarzyło, ale.. Miley ze mną była.- spojrzał mi w oczy, przysięgam, że na moment serce mi stanęło. Dlaczego wziął ją, a mnie okłamywał?
- Zatrzymaj się- do moich oczu zaczęły napływać łzy, ale nie pozwalałam im wyjść na zewnątrz.
- Co?- powiedział i spojrzał się na mnie.
- Zatrzymaj samochód.- szybko odpowiedziałam, a gdy Justin zrobił to co mu kazałam szybko otworzyłam drzwi i wyszłam z auta.
- Co ty robisz?- chłopak wyszedł za mną a ja zdjęłam szpilki, które miałam na nogach i chwyciłam je w rękę po czym zaczęłam biec. Słyszałam za mną krzyki Justina, abym się zatrzymała, ale ja biegłam coraz szybciej. Teraz już moja twarz była przepełniona łzami, a mnie nie obchodziły auta trąbiące na mnie. Chciałam tylko być jak najdalej Justina.
Zwolniłam trochę tempo, zmęczyłam się, ale za mną nadal słyszałam bieg Justina. Spanikowałam, wiedziałam, że jest coraz bliżej mnie. Nie dało się ukryć, że był bardziej wysportowany i szybszy ode mnie.  Poczułam jak jego duża dłoń łapie mnie za nadgarstek i ciągnie w swoją stronę. Gwałtowne zatrzymanie się i cofnięcie w drugą stronę sprawiło, że poleciałam na jego ciało. Z całej siły starałam się odepchnąć od niego ale on popchnął mnie delikatnie do tyłu, co sprawiło, że oparłam się o pień drzewa. Jego dłoń ciągle zaciskała się na moim nadgarstku. Przywarł do mnie całym swoim ciałem, sprawiając, że nie mogłam się uwolnić, nie chciał żebym uciekła. Uniósł mój nadgarstek na wysokość swoich usta i pocałował moje blizny.
- Oszalałaś? Nie uciekaj mi więcej..- powiedział, nasze ciężkie oddechy mieszały się ze sobą.
- Puść mnie- starałam się nie patrzeć mu w oczy.
- Spójrz na mnie- rozkazał mi Justin, ale ja nie zamierzałam mu ulec.- No spójrz- chwycił moją brodę i delikatnie przesunął do góry. Mimowolnie spojrzałam mu w oczy. Jego karmelowe tęczówki, były przepełnione współczuciem.
- Przepraszam- nasze oddechy wracały do normy.- Nic się nie wydarzyło, na prawdę.
- Ty myślisz, że o to mi chodzi?- nie wytrzymałam.- Dlaczego wziąłeś ją a nie mnie? Dlaczego postanowiłeś sprawić mi największy ból jaki mogłam kiedykolwiek poczuć?
- Skarbie- przerwał mi.- Miley lubi bawić się w takie niebezpieczne rzeczy, a gdyby Ci coś się stało, nie wybaczył bym sobie. Tylko Cię kocham- obserwując moją reakcje trochę się ode mnie odsunął. Moja złość stanowczo się zmniejszyła. Jedną dłoń położyłam na jego przedramieniu ściskając delikatnie. Zbliżyłam swoją twarz do jego i potarłam nasze nosy na co on zaśmiał się cicho. Chwycił moją dłoń i potarł moje kostki.
- Dziewczyno, wiesz, że Cię kocham prawda? Wiesz? Jak tak to dobrze, bo jesteś śliczna. Jesteś, uwierz w to, pokaż, że jesteś silna. Nie płacz.. nie tnij się- potarł mój nadgarstek.- Nie warto, nie rób tego przeze mnie. Wiem co czujesz. j..ja wiem. Jesteś wrażliwa. Czasem trzeba się wypłakać, ale tylko to, nic więcej nie rób.. Proszę, dla mnie. Kocham Cię.-  te słowa mocno mną wstrząsnęły. Widać było, że są szczere, i prosto z serca. Objęłam chłopaka w talii i przytuliłam się do niego na co on się uśmiechnął.
Stanął do mnie bokiem i chwycił za uda co sprawiło, że straciłam grunt pod nogami. Justin był silny i bez trudu potrafił podnieść mnie z ziemi. Jedną ręką objęłam jego szyję a w drugiej ręce trzymałam swoje buty. Zaniósł mnie z powrotem do auta. Usiadłam na miejscu pasażera a zaraz po mnie do samochodu wszedł Rowdy. Puścił do mnie oczko i ruszył w stronę domu.

Kiedy byliśmy na miejscu oboje weszliśmy do pokoju. Patrzyłam jak Justin wyjmuje klucze, telefon i portfel z tylnej kieszeni spodni i kładzie na półce. Głębia jego oszałamiających oczu spoczywała na mnie kiedy nerwowo o krok ruszyłam przed siebie.
- Chodź tu- wyciągnął swoje ręce w moją stronę, a ja po chwili je chwyciłam. Jego lewa ręka powoli zsunęła się po moich plecach przysuwając mnie bliżej jego ciała.
- Kocham Cię, bardzo. - szepnął mi do ucha po czym pocałował miejsce nad nim.
- Ja Ciebie też- odpowiedziałam szybko, byłam pewna swoich słów
- Jesteś bezpieczna, przy mnie jesteś bezpieczna- cicho powiedział do mnie.
Wierzyłam mu. Wiedziałam, że nic nie powstrzymałoby go żeby mnie ochronić. Mogłam zaufać mu praktycznie we wszystkim. Czy to właśnie jest miłość? Być tak bardzo kimś pochłoniętym, że chce mu się dać wszystko.
Pocałował mnie delikatnie. Odchylił się dosłownie na milimetry, ale wciąż byłam w stanie czuć jego usta tuż przy moich. Stykaliśmy się czołami, kiedy mój niepewny dotyk powędrował w dół jego brzucha. Drżącymi palcami dotknęłam koniec jego koszulki, którą miał na sobie. Chłopak szybko chwycił moje nadgarstki a ja spojrzałam się na niego. Jego wzrok był niepewny.
- Justin.. ja chce.- powiedziałam ciągle na niego patrząc.
- Jesteś pewna? Minęło trochę czasu od kiedy..- Tak- przerwałam mu.
Rowdy puścił moje nadgarstki a ja ściągnęłam z niego T-shirt. Moim oczom ukazał się opalony tors Justina. Wyglądał przepięknie. Jego skóra była taka miękka, dokładnie czułam jej fakturę pod palcami, kiedy kreśliłam kółka na jego brzuchu.
Jego rysy twarzy były oświetlone przez światło dzienne wpadające przez uchylone okno. Włosy, piękny uśmiech, nadzwyczajne karmelowe oczy i pełne wargi. Justin delikatnie cmoknął mnie w czubek nosa na co ja uśmiechnęłam się szeroko.
Chłopak przybliżył usta do mojego ucha i po chwili szepnął- Jesteś moja. Na jego słowa ponownie na mojej twarzy pojawił się uśmiech.
Zrobiłam mały krok do tyłu opuszczając jego silne ramiona. Jego błyszczące, karmelowe oczy nie opuszczały mnie ani na moment. Zdjęłam z siebie luźną sukienkę, którą miałam wcześniej na sobie. Teraz stałam przed nim w samej bieliźnie. Chłopak oblizał usta mierząc mnie wzrokiem od dołu do góry. Zatrzymał się na moich oczach i przybliżył się do mnie z powrotem. Jego miękkie, pełne usta złączyły się z moimi, język delikatnie torował sobie drogę między moimi rozgrzanymi wargami. Nie sprzeciwiałam się, moje ciało swobodnie mu ulegało. Justin mógł mieć wszystko co tylko byłam w stanie mu dać, a nawet więcej. Byłam jego. Dłonią chwyciłam tył jego karku i spojrzałam mu w jego pelne pożądania oczy.
Chłopak w szybkim tempie zdjął z siebie spodnie i chwycił moją dłoń. Pokazał ręką abym położyła się na łóżku, tak też zrobiłam. Duże dłonie Justina błądziły po calym moim ciele, gdy delikatnie pieścił moją skórę. Uśmiechnął się nie odrywając ode mnie swoich ust, kiedy powędrowałam dotykiem w górę jego pleców. Owinęłam palce wokół jego idealnie ułożonych włosów i delikatnie pociągnęłam za ich końce
- Jesteś taka piękna.
Zdjął z mojego nadgarstka wszystkie bransoletki, jedna po drugiej. Uważnie obserwowałam jak jego palce pozbywają się mojej biżuterii. Jego wzrok spoczywał na mojej twarzy.
Wciąż leżałam na plecach, kiedy Justin kontynuował swój delikatny dotyk. Moje serce zabiło mocniej, gdy przesunął się w górę i zawisł nade mną. Uśmiechnął się do mnie łobuzersko i wślizgnął ręce pod moje plecy chcąc rozpiąć stanik. Przed wykonaniem tej czynności spojrzał się na mnie pytając o pozwolenie. Kiwnęłam głową a on rozpiął go i delikatnie zsunął ramiączka. Rzucił go na podłogę a ja leżałam pod nim w samych majtkach. Ciągle patrzał mi głęboko w oczy a jego ręce wędrowały po całym moim ciele.
- Tęskniłem za tym- powiedział ciężko oddychając.- Jesteś taka delikatna- ostrożnie jeździł palcami po moim brzuchu. Jego dłonie powędrowały w górę mojego ciała delikatnie chwytając moje piersi i lekko je ściskając. Przyjemne uczucie spowodowało gęsią skórkę na mojej skórze. Dobrze wiedział jaki efekt na mnie wywiera, zwłaszcza, jak nie mogłam poczuć go przez taki długi czas. Przekręciłam głowę na bok ciężko oddychając po czym ponownie na niego spojrzałam. Spotkałam jego intensywny wzrok, kiedy poczułam jak jego palce zjeżdżają w dół brzucha. Każdy jego ruch wydawał mi się wspaniały. Przesunął się wgłąb łóżka cały czas całując mnie po ciele. Poczułam jego dotyk na mojej bieliźnie. Zsunął delikatnie moje majtki a jego oczom ukazała się moja kobiecość. Moje policzki zaczęło ogarniać znane mi uczucie i stały się czerwone. Chłopak zaśmiał się. Uniosłam biodra, kiedy poczułam w sobie jego język. Nie byłam w żaden sposób przygotowana na jego szybkie akcje. Usta i język współpracowały uzyskując dźwięk jego imienia z trudem  wydostających się z moich rozchylonych warg. Justin uniósł głowę a ja zobaczyłam jego idealną twarz. Przybliżył się do mnie i pocałował moje rozgrzane usta. Zdjął z siebie swoje bokserki i pocałował delikatnie moje podbrzusze.
- Kocham Cię.- usadowił się między moimi udami i przyłożył czubek jego męskości do mojego wejścia pytając o pozwolenie.
- Kochanie, chce cię poczuć- szybko odpowiedziałam a on uśmiechnął się i naparł na mnie jak najostrożniej mógł. Mocno zacisnęłam powieki czując ból. Splótł nasze palce a ból przeminął. Chłopak schylił się aby pocałować mnie w usta po czym zaczął wolno poruszać biodrami obserwując moją reakcje. Z naszych ust wydobywały się ciche jęki. Chłopak zamknął na chwilę oczy, a gdy je otworzył, ciemność która w nich panowała przeszyła strachem wszystkie komórki mojego ciała. błyszczące karmelowe tęczówki, nagle stały się czarne. Pojedynczy szloch wyrwał się z moich ust, kiedy Justin wbił się we mnie wyjątkowo mocno i boleśnie. Wbiłam paznokcie w jego lśniące od potu plecy. Nisko jęknął w odpowiedzi i i chwycił moje biodro. Jego palce mocno zacisnęły się na mojej skórze, kiedy nadal pracował swoim ciałem, wsuwając się we mnie i wysuwając. Nie całowaliśmy się,  nie było nic intymnego w zaistniałej sytuacji.
- Justin- rzuciłam pospiesznie, marząc aby był bardziej delikatny.
Łzy pojawiły się na moich policzkach czując jego bolesne dla mnie pchnięcia. Chciałam go pocałować, zobaczyć tego zabawnego, opiekuńczego chłopaka, w którym się zakochałam. Moje palce desperacko dotykały jego twarzy starając się przyciągnąć jego uwagę.
-P...proszę cię- powiedziałam cicho.
Mój dotyk spowodował, że mocno zamknął oczy i potrząsnął głową. Natychmiast zwolnił tempo i pocałował mnie w usta. Przyciągnęłam go za szyję przyciskając jego czoło do swojego. Teraz czułam tylko i wyłącznie przyjemność.
Przemiana była szokująca, i zaczęłam zastanawiać się, czy ten piękny chłopak nade mną, zdawał sobie w ogóle sprawę z tego co się przed chwilą wydarzyło. Poczucie ulgi przelało całe moje ciało.
Z naszych ust wydobywały się coraz głośniejsze jęki, co chwile wypowiadał moje imię. Jego usta mocno przywarły do moich i w tym momencie oboje doszliśmy.
Justin zdjął rękę z mojego biodra i wysunął się ze mnie delikatnie. Położył się obok mnie i przykrył nas kocem.
- Byłaś niesamowita, tęskniłem za tobą. - potarł palcem mój policzek. Nasze oddechy powoli starały się wracać do normy. Położyłam głowę na jego torsie.
- Przy mnie jesteś bezpieczna- powiedział jeszcze a ja uśmiechnęłam sie i zamknęłam oczy.

***
Komentujcie :))))))))))))))))))))))))

4 komentarze :