środa, 5 czerwca 2013

Rozdział trzydziesty ósmy.



Justin's POV:

Usłyszałem dźwięk odkluczanych drzwi. Odłożyłem laptopa na stół i wstałem. Zobaczyłem uśmiechniętą twarz Seleny, od razu można było zauważyć, że ma dobry humor. Stała w drzwiach i patrzyła się na mnie. Zaśmiałem się i zacząłem iść w jej stronę. Objąłem ją w talii mocno przyciskając do siebie. Automatycznie położyła dłoń na moim ramieniu.
- Zdałam- jej uśmiech robił się coraz większy
Przez jakiś czas analizowałem to co do mnie powiedziała. Przytuliłem ją mocno do siebie kładąc głowę w zagłębieniu pomiędzy jej ramieniem a szyją. Zaciągnąłem się jej zapachem a ona pogłaskała mnie po głowie i pocałowała w czoło.
- Dobra dziewczynka- szepnąłem jej do ucha na co ona zaśmiała się cicho
- Idziemy dzisiaj na imprezę- powiedziała po jakimś czasie
Podniosłem brew i położyłem dłonie na dole jej pleców.
- Jaką?
- Do Davida, kolegi ze szkoły. Z okazji zakończenia szkoły- puściła do mnie oczko

Selena's POV:

Oboje poszliśmy do sypialni, gdzie znajdowała się duża szafa z ubraniami. Justin usiadł na łóżku przyglądając się moim ruchom z zadziwiającą dokładnością.
Przebrałam się w czarne spodnie i czarny gorset.http://24.media.tumblr.com/659262a9fea1607be82fe0a2c8d030c4/tumblr_mnx619So6I1s2p081o1_250.gif Podeszłam do lustra, zastanowiłam się chwilę i postanowiłam, że w takim stroju pójdę na dzisiejszą imprezę. Obróciłam się przodem do Justina a on oblizał usta.
- Uu- mruknął gardłowo na co ja się zaśmiałam.-Pięknie wyglądasz skarbie
Podeszłam do niego i usiadłam mu na kolanach a on puścił do mnie oczko. http://media.tumblr.com/b8478fc7671f03ee2ea260ef86e90818/tumblr_inline_mnu1mpapnj1s1qsql.gif
- Nie mogę się doczekać.- potarłam nos o jego policzek a następnie złożyłam na nim krótki pocałunek.
- Dobra skarbie, idę się malować, a ty przebież się w coś ładnego- mrugnęłam do niego a on zaśmiał się głośno. Weszłam do łazienki i podeszłam do lustra. Nałożyłam na twarz podkład, wymalowałam oczy eyelinerem i cieniami po czym pomalowałam rzęsy. Uczesałam sobie włosy i przed wyjściem z łazienki pomalowałam sobie usta błyszczykiem i popryskałam się perfumem, który dostałam od Mejsi na urodziny.
Wyszłam z łazienki i zobaczyłam Rowdiego w czarnych spodniach, białej bluzke i białej marynarce. Jego włosy jak zawsze były ułożone do góry.
- Gotowa?- powiedział i złapał mnie za rękę. Ścisnęłam ją delikatnie potwierdzając.
Wsiedliśmy do dużego, białego auta Justina i ruszyliśmy przed siebie. Wytłumaczyłam mu, jak dojechać do miejsca imprezy

Kiedy byliśmy już na miejscu, oboje wysiedliśmy z auta, większość ludzi przywitało nas zdziwieniem. Bo przecież mój Justin ,,umarł''. Widząc to zaśmieliśmy się oboje i weszliśmy do budynku. Podszedł do nas David i podał nam drinki. Napiliśmy się i stanęliśmy pod ścianą.
- Poczekaj tu na mnie-  chłopak odwrócił się ode mnie i poszedł przed siebie. Zaciekawiona patrzałam gdzie idzie kiedy zatrzymał się przy dziewczynie i pocałował ją w policzek. Po sekundzie zorientowałam się, że jest to Miley. Westchnęłam i przewróciłam oczami. Nie byłam zadowolona, że Justin poszedł sobie do niej. Lokal był bardzo duży, pewnie troche kosztowało Davida wynajęcie go. Muzyka grała bardzo głośno. Szłam przed siebie w poszukiwaniu toalety. Kiedy już ją znalazłam weszłam do niej. Nie było w niej idealnie czysto. Stanęłam przed lustrem i odkręciłam kran aby umyć ręce. Kiedy dźwięk zamykanych ciężkich drzwi zabrzmiał w łazience, nawet nie zwróciłam na to większej uwagi. Nie przestałam myć rąk. Podniosłam mokrą dłoń do twarzy i ostrożnie odgarnęłam nią kilka pasemek włosów, które opadały mi na twarz. Usłyszałam chrząknięcie i dźwięk ciężkich kroków, więc mogłam się domyśleć, że jest to mężczyzna.
- Przykro mi, to jest damska toaleta.- zawołałam przez ramie.
Poczułam coś dziwnego. Nieprzyjemne przeczucie jasno mówiące, że ktokolwiek by to był, nie ma zamiaru wyjść.
- Cześć piękna- zamarłam słysząc powitanie, które zazwyczaj budziło stado motylków w moim brzuchu, wypowiadane przez Justina. Dolna warga zadrżała mi niebezpiecznie, a żołądek prawie wywrócił się na drugą stronę. Nagły dźwięk drzwi zamykanych z największą siłą wywarł mnie z otępienia. Podniosłam dłoń do ust starając się powstrzymać łkanie. Czułam gorąco bijące od osoby, która stała za mną. To nie był Justin.
Nadal nie ruszyłam się z miejsca, aż poczułam mocny uścisk na nadgarstku. Zostałam gwałtownie odwrócona. Moje obawy i lęki całkowicie się potwierdziły, kiedy stanęłam twarzą twarz z obcym mi mężczyzną.
Nie miałam najmniejszych szans. Wiedziałam o tym bardzo dobrze, gdy stał nade mną czerpiąc wszelkie korzyści ze swojego wzrostu. Stał niebezpiecznie blisko. Ostatnim czego bym sobie życzyła, to być sam na sam z tym facetem. Potrzebowałam Justina.
- Nie cieszysz się, że mnie widzisz, Sel?- zapytał mężczyzna.
Uśmieszek, który uformował się na jego ustach wywołał na moim ciele gęsią skórkę.
- Odpierdol się- syknęłam i wyszarpnęłam swoją rękę z jego uścisku.

Mężczyzna zaśmiał się głęboko w odpowiedzi na moją raczej marną groźbę.
Brązowe oczy spoczęły na mojej klatce piersiowej. Poczułam obrzydzenie, byłam pewna, że gapił się na odkryty dekolt.
Zrobiłam krok do tyłu i plecami naparłam na kran. Moje serce waliło jak oszalałe, kiedy z całych sił starałam się znaleźć jakieś wyjście z tej sytuacji. Momentalnie zdałam sobie sprawę, z tego, że był to jakiś wróg Justina, i że ma zamiar mnie zabić. Doskonale wiedział, że to by całkiem zniszczyło Justina. Fakt, że Justin znajdował się tak blisko, zaledwie kilka metrów dalej przygnębiał mnie, wiedziałam, że nie dam rady uciec obcemu mężczyźnie.
Jego uśmiech był chory.Czerpał niesłychaną przyjemność z tego, że wywołuje u mnie strach. Ręka mężczyzny szybko powędrowała między moje ciemne fale, mocno zaciskając ucisk, kiedy tylko spróbowałam uciec. Głośno jęknęłam z bólu.
- Krzycz skarbie, chcę żeby Justin wiedział, że go wołałaś, chciałaś, żeby cię uratował- rzucił nieprzyjemnym tonem.
Łzy strużkami ściekały mi po policzkach. Mocno przyciskał moje plecy do swojego torsu, a ja nieudolnie próbowałam wyplątać się z jego uścisku. Łatwo sterował moim ciałem ciągnąc mnie za włosy. Przekręcił moją głowę na bok pochylając się do mojego ucha.
- Bądź grzeczną dziewczynką, chcę żebyś go wołała- szepnął
Nie miałam zamiaru przystać na jego żądania. Mężczyzna wyraźnie był wściekły. Podniósł ręke na wysokość mojej twarzy i mocno uderzył mnie w twarz. Po jego ruchu, szybko wyciągnęłam dłoń do przodu i jej wewnętrzną stroną z całej siły naparłam na jego twarz, tym samym wyginając jego nos w przeciwną stronę. Szeroko otworzyłam oczy, kiedy cofnęłam rękę i zobaczyłam jak z obu dziurek jego nosa sączą się szkarłatne strużki krwi. Rzuciłam wzrokiem na mój nadgarstek, na którym ta sama krew odznaczała się na bladej skórze.
- Ty mała suko- rzucił z nienawiścią przez zaciśnięte zęby.
Przeszywający ból pulsował w mojej wardze od uderzenia.
Zanim mogłam chociaż spróbować mojej ucieczki, poczułam mocne szarpnięcie za nadgarstek, a moje biodra zakleszczone zostały pomiędzy ścianą a ciałem mężczyzny. Wyglądał jak jedno wielkie nieszczęście. Przekrzywił głowę na bok i wypluł krew, która zebrała się w jego ustach cieknąc z nosa. Moja warga bolała jak cholera, ręce zresztą też były już nieźle posiniaczone.
- Selena!
Odwróciłam głowę i zobaczyłam Harrego stojącego w drzwiach od łazienki. Ciemne loki opadały mu na czoło.
Otworzył szerzej oczy i szybkim krokiem zaczął zbliżać się w naszą stronę. Jego oczy wędrowały z mojej przerażonej twarzy na uścisk dużej dłoni, która boleśnie trzymała moje przedramię. Sekundy później nie czułam już bólu, Harry przeciągnął mnie za swoją wysoką sylwetkę i zaczął krzyczeć:
- Wypierdalaj stąd!
Mężczyzna otarł krew spod nosa wierzchem dłoni. Jego wzrok przepełniony był wściekłością. Oddech uwiązł mi w gardle, kiedy spotkaliśmy się wzrokiem.
- Lepiej trzymaj gębę na kłódkę- rzucił przez zaciśnięte zęby- Albo twojego chłopaka, Justina też zabiję.



- Kto to kurwa był?- powiedział Harry proponując abym usiadła na blacie. Minęło jakieś 5 minut odkąd obcy mężczyzna opuścił toalete, ale wciąż nie mogłam się uspokoić.
Szybko zmyłam krew mężczyzny z moich dłoni szorując je mocno i ignorując ból. Harry chwycił papier i otarł nim moje dłonie, starając się nie zrobić mi krzywdy. Ostrożnie złapał mój podbródek i kciukiem przejechał po zaczerwienionym policzku. Byłam pewna, że będzie z tego niemały siniak.
- Proszę cię, nie- szepnęłam między pojedyńczymi łkaniami.
Spuchnięta warga coraz bardziej piekła. Z pewnością zajmie to troche czasu zanim rana całkiem się zagoi.
- To ma coś wspólnego z Justinem, prawda?- ucichł na chwilę- Ten facet.. zrobił ci to przez Justina.
Doskonale wiedziałam, że Harry był wściekły.
- Musisz mu powiedzieć- rzucił nagle
- Nie- gwałtownie przekręciłam głowę- ten facet powiedział..- mój głos zadrżał, nie miałam odwagi dokończyć zaczętego zdania.
Jego rysy pociemniały, opuścił nieco głowę żeby znalazła się na tym samym poziomie co moja. Ciepły oddech omiótł moją twarz, nie miałam wyjścia, musiałam zmierzyć się z jego wzrokiem.
- On nie jest dla ciebie Selena. Justin jest niebezpieczny. Skrzywdzi cię przez to kim jest.
- Nie- powiedziałam przepełnionym bólem głosem
Cofnęłam rękę z jego uścisku nie chcąc zaakceptować słów, które wydostały się z jego ust. Oczekiwał, że zostawie Justina? Widziałam frustracje w jego oczach kiedy ponownie sięgnął w moja stronę, chwytając moją dłoń, zanim zdążyłam się odsunąć.
- Na litość boską, Selena! Spójrz na siebie
Harry ostrożnie chwycił moją brodę przekręcił moją twarz w stronę lustra. Byłam zszokowana widokiem dziewczyny, którą zobaczyłam. Do moich oczu zaczęły napływać łzy, ale ze wszystkich sił starałam się je powstrzymać. Rozcięcie na wardze było dość pokaźne, a wokół niego gromadziła się zaschnięta już krew. Policzek czerwieniał, a na nim gdzieniegdzie zaczął już prześwitywać siny kolor.
- Zabierz mnie stąd- rzuciłam szybko kierując wzrok na Harrego.
- Zabiorę Cię do Justina
- Nie!- krzyknęłam i wstałam z blatu, kiedy usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi. Do łazienki weszła Mejsi. Na mój widok dziewczyna zasłoniła usta dłonią i stanęła w miejscu
- Co..co ci się stało?- głośno przełknęła ślinę i zbliżyła się do mnie.
Harry opowiedział jej wszystko co widział a ona wsłuchiwała się w to.
- Dzisiaj zostaniesz u mnie, ale moim zdaniem powinnaś powiedzieć to Justinowi.
- Nie! Przestańcie! On nie może się o niczym dowiedzieć, rozumiecie? Wyjdźmy stąd jakoś.... dyskretnie.- ucichłam na chwilę- Harry, proszę, powiedz mu, że źle się poczułam i pojechałam do Mejsi dobrze? I żeby się nie martwił.
Harry skinął głową i złapał mnie za rękę pocierając kostki.
Pożyczyłam chustkę od Mejsi i zakryłam sobie nią twarz. Wyszliśmy z łazienki i przeszliśmy przez duże pomieszczenie. Zobaczyłam Justina siedzącego obok Miley. W rękach trzymali kieliszki i oboje się śmiali. Na szczęście mnie nie zauważyli. Znowu zachciało mi się płakać. Zatrzymałam się na chwilę i wpatrywałam się w piękny obraz mojego chłopaka, ale na szczęście Mejsi popchnęła mnie delikatnie. Podziękowałam jej słabym uśmiechem i wyszliśmy z lokalu. Wsiedliśmy do auta Harrego, który dał nam kluczyki i kazał czekać na niego w środku.
- Będzie dobrze- Mejsi potarła moje kolano i patrzyła się w moje oczy z bólem. Zapewne współczuła mi tego jak wyglądam.
Po kilku minutach do samochodu wszedł Harry.
- Dopytywał się o Ciebie- powiedział ciężkim oddechem.
- Co mówił?
- Pytał się czy wszystko dobrze, i powiedział, że zadzwoni i będzie po Ciebie rano.
Moje oczy otworzyły się szeroko. Głośno przełknęłam ślinę, w tej chwili nie mogłam się ruszyć. Rany na pewno nie zagoją się tak szybko, a nie mogę pozwolić na to, żeby Justin je zauważył.

                                                                        ***
Mam nadzieję, że wam się podobał. Na następny rozdział też mam już pomysł, można się go spodziewać jeszcze dzisiaj.

1 komentarz :