niedziela, 30 czerwca 2013

Rozdział czterdziesty czwarty.



Selena's POV:

Ubrałam się normalnie. Spodnie, trampki, bluzka. Nie miałam czasu wymyślać jakiś bardziej eleganckich stroi, chciałam po prostu szybko znaleźć się koło Justina i usłyszeć co ma mi do powiedzenia. Jak tylko myślałam o sytuacji, która miała się wydarzyć, mój żołądek przewracał się pare razy. Szybko wyprostowałam włosy i poprawiłam swój delikatny makijaż. Chwyciłam torbę. Pożegnałam się z Mejsi. Kochana powiedziała mi jeszcze, że wszystko będzie dobrze, i że zawsze jest i będzie ze mną. Uśmiechnęłam się tylko i wyszłam. Było już lato, więc było jeszcze ciemno. Słońce nawet nie pokazywało, że ma zamiar zajść. Godzina 20:57, Justina jeszcze nie ma. Usiadłam na ławce niedaleko i rozglądałam się na wszystkie strony. Serce biło mi coraz mocniej, miałam wrażenie, że zaraz wyskoczy mi z piersi.
Podjechało do mnie duże białe auto. Wstałam niepewnie, i powolnym krokiem szłam w stronę auta. Przed wejściem do niego wzięłam głęboki oddech.
- Cz....cześć- cała się trzęsłam
- Coś nie tak?- chłopak uniósł brew
- Nie- wymusiłam uśmiech.
Justin westchnął, co sprawiło, że ciarki przeszły po całym moim ciele.
- To pojedziemy do mnie.
- A nie mieliśmy jechać do restauracji?- zapytałam
- Mieliśmy- zaśmiał się- Ale zmieniłem zdanie- puścił do mnie oczko a ja zarumieniłam sie.
Czułam się jak kiedyś, jak dopiero zaczynaliśmy rozwijać naszą znajomość. Czyli tak.. niepewnie, wstydziłam się go.
Oboje wysiedliśmy z auta obok jego domu. Kiedy zamykałam auto i obróciłam się twarzą w stronę domu, przestraszyłam się. Justin stał zaledwie kilka centymetrów ode mnie.
- Boże Justin, przestraszyłeś mnie.
- Kocham Cię- rzucił szybko, a ja niekontrolowanie się uśmiechnęłam.
Złapał mnie za biodra i przybliżył jeszcze bardziej, łącząc nasze usta w pocałunku.
Byłam zaskoczona. To on nie chciał ze mną zerwać?
- C..c...co?- zapytałam niepewnie.
- Słyszałaś..- chyba bał się to powtórzyć
Zaśmiałam się i złapałam go za rękę.
- Wejdziemy do środka?- pokazałam palcem na Jego dom, który znajdował się przed nami. Chłopak przytaknął i oboje weszliśmy do środka. Usiadłam na dużej czarnej sofie i patrzałam na ruchy Justina. Poruszał się po kuchni szukając czegoś.
\- Chcesz coś do picia?- zapytał
- Yhym- uśmiechnęłam się delikatnie- Może być woda- puściłam do niego oczko.
Justin podał mi wodę, a ja napiłam się.
- Słuchaj..- zaczął- Przepraszam za wtedy.. ja.. nie panowałem nad sobą. Ale przysięgam, że to już nigdy się nie powtórzy- złapał mnie za rękę i delikatnie ją ścisnął.
- Justin...- chciałam coś powiedzieć, ale Justin mi przerwał
-Nie.. wiem, że jesteś zła, masz do tego prawo. Ale wiedz, że ja też cię kocham. I już tak zostanie, bez względu jaką decyzje podejmiesz.- w jego oczach było widać, że się przejmuje.
- Ale daj mi dokończyć- zaśmiałam się co najwyraźniej go zdziwiło.- Mówiłam ci już co do ciebie czuje- spojrzałam się w dół a na moich policzkach zaczęły pojawiać się czerwone wypieki.- I to się nie zmieniło. -czułam przeszywający wzrok Justina na całym moim ciele.


                                                                                ***
KRÓTKI ALE TRUDNO, LAPTOP ROZWALONY I CIĘŻKO MI SIĘ PISZE, TERAZ BĘDĘ RZADKO DODAWAŁA ROZDZIAŁY ZE WZGLĘDU NA TO, ŻE PRAWIE W OGÓLE NIE MA MNIE W DOMU.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz