środa, 5 czerwca 2013

Rozdział trzydziesty dziewiąty.



Selena's POV

Podskoczyłam siedząc w aucie, słysząc nagły dźwięk dzwoniącego telefonu. Odszukałam go w swojej torebce i podniosłam prosto pod twarz, żeby zobaczyć kto dzwoni. Spojrzałam na Mejsi a ona pomachała ręką, namawiając mnie żebym odebrała. Nacisnęłam zielony guzik i podniosłam telefon do ucha.
- Cześć, piękna.
Bezwarunkowy oddech, który zaczerpnęłam odbił się bólem w mojej piersi. Ostatnia osoba, która tak się ze mną witała, dała upust swojej złości na mojej twarzy.
- Selena? Skarbie, wszystko w porządku? - zabrzmiał jego niski, zaniepokojony głos
Powstrzymałam cichy płacz próbując zachować spokój.
- W...wszystko dobrze.- odpowiedziałam raczej mało przekonująco.
Przez chwile panowała cisza.
- Nie mogę się doczekać, aż cię zobaczę.- wyczułam, że się uśmiecha- Czujesz się już lepiej?- ton jego głosu w magiczny sposób koił moje nerwy
- Troszkę.
- Przyjadę po ciebie jutro rano- moje oczy rozpostarły się szerzej. Zaczęłam panikować. Justin nie mógł zobaczyć mnie w takim stanie. Słowa obcego mężczyzny odbijały się echem w mojej głowie. Nie mogłam pozwolić, żeby ktokolwiek skrzywdził mojego chłopaka, więc musiałam zataić przed Justinem niektóre informacje.
- N..nie. Zostanę trochę u M...Mejsi, jej rodzice wyjeżdżają, a ona nie chce być sama.
- Aha, no dobra- rozczarowanie w jego głosie łamało mi serce. - Jesteś pewna, że wszystko jest w porządku? Brzmisz jakbyś była zdenerwowana. - odgłosy w tle zaczęły słabnąć, i zdałam sobie sprawę, że chłopak przeniósł się do cichszego miejsca, żeby móc ze mną spokojnie porozmawiać.
- Nie.... nie. Po prostu źle się czuję i jestem zmęczona.- skłamałam kompletnie pomijając wcześniejsze wydarzenia. Nie musiał wiedzieć.
- No dobrze, jakby coś się działo, to dzwoń.
- Justin...- nagle zmieniłam temat, przypominając sobie o Miley- Ufam ci.- dokończyłam a mój oddech przyspieszył.
- Chodzi o Miley?- moja cisza była odpowiedzią- Nie masz się o co martwić.
Uśmiechnęłam się słabo. Zakończyliśmy rozmowe, przez ten czas zdążyliśmy przyjechać do domu Mejsi. Pożegnałyśmy się z Harrym.




Nie wychodziłam z łóżka przez dwa ostatnie dni, jedyne czego chciałam to zostać tam. Mejsi starała się mną opiekować, ale ja nie potrzebowałam współczucia. Kiedy wreszcie odważyłam się podejść do lustra i oszacować obrażenia na mojej twarzy, widok niemal wbił mnie w ziemie. Dolna warga wciąż była mocno opuchnięta a linia szczęki oznaczona była dużym siniakiem. To, że moje policzki znowu stały się mokre, nawet mnie nie zdziwiło. Łzy nie wysychały z nich przez ostatnie dni. Poczułam przeszywający ból, kiedy lekko wyprostowałam ręce. Były pokryte różnych rozmiarów plamami, które miały siny kolor.
Podskoczyłam lekko, gdy usłyszałam wibrację telefonu, na drewnianej półce stojącej koło łóżka. Chwyciłam urządzenie w drżące palce, i zamarłam kiedy nazwa dzwoniącego wyświetliła się na ekranie. Wzięłam głęboki oddech, musiałam się uspokoić.
- Selena?
- Cześć Justin- odezwałam się cicho
- Jak się czujesz?
- Już w porządku
- Później po ciebie przyjadę- powiedział zdecydowanie
Jego słowa spowodowały panike w moim umyśle. Ostatnią rzeczą jakiej chciałam to to, żeby do mnie przyjechał. Nie mógł mnie zobaczyć w takim stanie.
- Nie, nie. Dzisiaj czuję się o wiele lepiej, nie musisz mnie odwiedzać- rzuciłam szybko na jednym wdechu.
- Nie obchodzi mnie to. I tak przyjadę- powaga i siła jego głosu wywołały ciarki na moich plecach.
- Ja...ja przyjadę do ciebie.- odparłam cicho.


Stanęłam ostatni raz przed lustrem. Mój widok przyprawiał mnie o mdłości.
Nie ważne jak wiele warstw makijażu nałożyłam na twarz, ciemne siniaki i tak prześwitywały. Nie miałam pojęcia jak zakryć rozcięcie na mojej wardze. Moje oczy były lekko opuchnięte od płaczu, który nie pozwalał mi zasnąć. Byłam w rozsypce. Ostatni raz rzuciłam okiem na moje odbicie zanim chwyciłam torebkę i wyszłam z domu Mejsi. Weszłam do jej auta, zaraz po mnie Mejs zrobiła to samo. Zawiozła mnie przed dom Justina. Wyszłam z samochodu i pomachałam dziewczynie. Mimo, że bardzo chciałam opóźnić moment spotkania z Justinem, to ciemna noc zaczynała mnie przerażać. Ruszyłam szybkim krokiem wzdłuż chodnika i weszłam po paru schódkach zatrzymując się przy drzwiach Justina. Wiedziałam, że będzie na mnie czekał. Przeczesałam ręką włosy pozwalając, żeby nieco opadły na posiniaczony policzek. Zawahałam się lekko zanim zapukałam do drzwi. Otworzył je szybko. Popatrzył na mnie w ciszy i odsunął się na bok pozwalając mi wejść do środka. Justin stanął do mnie tyłem zamykając drzwi. Nerwowo bawiłam się ramiączkami torebki, słysząc tylko jego głęboki oddech, jakby przygotowywał się żeby stanąć ze mną twarzą w twarz. Kiedy to w końcu zrobił, nie trudno było dostrzec bólu w jego oczach, które wędrowały po moich rysach. Mocniej zacisnęłam pasek torebki, kiedy powoli uniósł dłoń i odgarnął ciemne fale włosów, które zasłaniały mój policzek. Obserwowałam jak lekko przekrzywia głowę w bok, żeby mieć lepszy widok. Jego spojrzenie było przepełnione smutkiem, kiedy jego palce ostrożnie podnosiły mój podbródek. Był taki cichy, nienormalnie cichy.
- Co ci się stało?- prawie wyszeptał.- Starałaś się to ukryć- przejechał kciukiem po siniaku, gdzie nałożyłam najgrubszą warstwę makijażu. Starałam się odwrócić twarz, ale Justin powstrzymał mnie. Opuszkami palców delikatnie dotknął mojej dolnej wargi.
- Nie chciałam cię martwić... upadłam. To był wypadek
Bardzo trudno było mi mierzyć się z jego przenikającym spojrzeniem. Jego oczy zaczęły ciemnieć. Zmarszczył brwi, jego szczęka zacisnęła się w odpowiedzi na moje słowa. Złość. Moje ręce zaczęły coraz bardziej się trząść kiedy przeniósł swój dotyk z mojej twarzy i zbliżył się, całkowicie zmniejszając dystans między nami. Ledwo oddychałam gdy poczułam jego usta na skórze mojej szyi. Stykaliśmy się klatkami, kiedy przeniósł je do mojego ucha.
- Chyba nie myślisz, że jestem na tyle naiwny, żeby uwierzyć w to gówno, prawda?- powiedział ochrypłym głosem
Rozchyliłam usta a moje oczy otworzyły się szerzej. Justin wiedział.
Odsunął się ode mnie
- Nie wiem co mnie złości bardziej. Fakt, że nie powiedziałaś mi sama... czy to od kogo się dowiedziałem..- na jego twarzy pojawił się grymas.
Jego słowa zawisły w powietrzu, nie byłam w stanie się odezwać.
- Selena, zostałaś zaatakowana- zabrzmiał jego niski głos- On cię kurwa uderzył!
Nagła zmiana głośności w jego wypowiedzi sprawiła, że podskoczyłam. Z moich oczu natychmiast zaczęły lecieć łzy. Nadal staliśmy w korytarzu.
- Harry mi powiedział.
Skrzywiłam się kiedy sylwetka Justina przeszła tuż obok mnie. Momentalnie ruszyłam za nim, ale stanęłam w bezruchu, kiedy dotarłam do kuchennych drzwi. Stał przy zlewie, miał opuszczoną głowę.
- Muszę się napić- wymamrotał do siebie
Moje serce przeszedł dziwny ból, jak obserwowałam jak odwraca się i chwyta butelkę wódki i nalewa do szklanki. Kiedy z trzaskiem odstawił pustą szklankę na blat zrobiłam niepewny krok w tył. Justin odwrócił się szybko w moją stronę. Wpatrując się we mnie ciemnym wzrokiem zaczął iść w moim kierunku. Nie wiedziałam co mam robić, więc... uciekłam.
Nogi szybko zaprowadziły mnie wzdłuż korytarza do naszej sypialni. Krzyczał na mnie. Zatrzasnęłam za sobą drzwi, spanikowałam, kiedy usłyszałam za nimi ciężkie kroki. Łzy ciurkiem spływały mi po policzkach, kiedy pospiesznie ruszyłam w stronę łazienki. i zamknęłam drewnianą powłokę., odgradzając się od rozwścieczonego, pijanego anioła, który teraz bardziej przypominał mi zwierze.
Chwilę później usłyszałam jak jego pięści z całej siły uderzają o drzwi. Z sekundy na sekundę dźwięk wydawał się głośniejszy. Zakryłam dłonią usta, żeby zagłuszyć wydostające się z nich odgłosy płaczu.
- Selena, otwórz drzwi.
Nie wiedziałam jak długo jeszcze wytrzymają drzwi, dlatego odsunęłam się od nich idąc w tył i oddalając się od przerażającego głosu Justina. Weszłam do wanny i automatycznie podkuliłam nogi pod klatkę piersiową. Moje palce chwyciły cienki materiał zasłonki prysznicowej i zaciągnęły ją nad wanną, starałam się za wszelką cenę odgrodzić chłopaka kipiącego gniewem. Nie przestawał. Odnalazłam słuchawkę prysznica i odkręciłam wodę. Była zimna, odbijała się od mojej skóry przesiąkając przez ubrania. Chciałam jedynie przestać słyszeć jego głos.
- Selena?- krzyknął pytającym tonem.
Nastała chwila ciszy.
- Selena, otwórz te pierdolone drzwi!- krzyknął nagle
To było ostatnie co powiedział, zanim ciężkie drzwi ustąpiły pod naporem jego silnego ramienia. Cienka zasłonka została momentalnie odciągnięta. Modliłam się, żeby zniknąć, żeby mnie nie zauważył. Zaryzykowałam i spójarzałam w górę, na mojego chłopaka. Stał z rozchylonymi wargami, wpatrując się w przerażoną dziewczynę skuloną w wannie. Justin przeciągnął swoją koszulkę przez głowę i rzucił ją na ziemie. Z trudem złapałam powietrze, kiedy poczułam jak jego dłonie ostrożnie przesuwają mnie do przodu. Chwile później z powrotem przyciągnął mnie do siebie, umieszczając między swoimi udami. Moje plecy zostały przytulone do jego nagiego torsu. Zdziwiłam się kiedy poczułam, że opiera głowę o moje ramie.
- Nadal jestem na ciebie zły- powiedział cicho
- Wiem
Siedzieliśmy pod zimną wodą kilka godzin. W mojej głowie ciągle zadawałam sobie pytanie, kiedy w końcu powiedziałam na głos
- Co masz zamiar zrobić?
Myślał nad odpowiedzią
- Jeszcze nie wiem- przyznał
- P..proszę cie, nie..
Przerwał mi w połowie zdania, kiedy mocniej oplótł mnie rękami przyciskając do swojego ciała ze złości.
- Nie ty będziesz o tym decydować. Nie masz żadnego wpływu na to co robię.
Załkałam cicho, w jego głosie nie było ani krzty ciepła. Kiedy nie odpowiedziałam potrząsnął moimi ramionami.
- Rozumiesz?!- rzucił szybko
- T..tak- odpowiedziałam cicho.
Woda kapała z moich ubrać, gdy Justin postawił mnie na nogi. Chwycił mnie za rękę i pomógł wyjść z wanny. Stanęłam na przeciwko niego i obserwowałam jak chwyta ręcznik i wyciera swoje mokre włosy. Po chwili wręczył mi materiał, którym osuszyłam swoje włosy i przerzuciłam je za jedno ramie. Stał i przyglądał mi się chwilę, zanim jego palce odpięły guzik moich mokrych spodni. Zaciekawione karmelowe oczy wpatrywały się w moją twarz, zanim chwycił przemoczoną bluzę i zdjął ją z moich rąk. Ledwo dotknęła ziemi, kiedy chwycił końce mojej koszulki i pociągną do góry. Delikatnie złapał moje nadgarstki i wyprostował moje ręce. Przegryzł dolną wargę kiedy zauważył ciemne siniaki pokrywające moją skórę. Mocno zacisnął oczy w których widziałam tylko ból. Uklęknął i zaczął rozwiązywać moje buty. Stałam boso w całkowitym bezruchu, kiedy drugi raz sięgnął do zapięcia moich spodni, żeby je zdjąć.
Nie protestowałam już, po prostu stałam w samej bieliźnie cała mokra. Trzęsłam się z zimna, kiedy odpiął mój stanik, majtki za chwile znalazły się wokół kostek. Stałam przed nim już całkiem nago. Jego chłodny wzrok przejechał po całym moim ciele nie wyrażając żadnych emocji, kiedy odpinał swój pasek. Opuścił je wzdłuż nóg. Jego bokserki sekundy później powędrowały tą samą drogą. Oplótł ręcznik wokół swojej talii i po prostu wyszedł. Zostawił mnie samą, dygocącą z zimna. Zakryłam piersi rękami i płakałam.
Kiedy weszłam do sypialni właśnie naciągał na siebie szare dresy. Obserwowałam jak wspina się na łóżko.
Spotkaliśmy się wzrokiem, gdy mocniej przycisnęłam ręcznik, którym się owinęłam do piersi. Jego oczy nie wyrażały nic, żadnych najmniejszych uczuć. Ruszyłam do jednej szafki z ubraniami. Poczułam pustkę rozdzierającą moje wnętrze, gdy chłopak po prostu opadł na łóżko. Nic nie pozostało z tego Justina, o którym myślałam w każdej wolnej chwili dnia.
Szlochając cicho, przeciągnęłam jeden z jego t-shirtów przez głowę. Moje palce chwyciły jakąś pare bokserek i wciągnęły na moje nogi. Odwróciłam się w stronę łóżka i zobaczyłam jak Justin unosi się na łokciach i odkrywa część pościeli. Poczułam iskrę nadziei i podeszłam do łóżka. Wspięłam się na nie i przykryłam kołdrą. Wzdrygnęłam się, kiedy przysunął mnie do swojego ciała.
- Ogrzej mnie
Jego słowa wbiły się w moje serce jak nóż. Były chłodne i pozbawione wyrazu. Znowu zaczęłam płakać, kiedy przekręcił mnie zgodnie ze swoimi potrzebami. Nie byłam dla niego niczym więcej, jak tylko źródłem ciepła. Moja ręka spoczęła na jego torsie, łzy spływały po jego skórze. Nie zrobił nic, żeby mnie pocieszyć.
Nie wiem jak długo tak leżałam wykończona brakiem snu. Jego oczy były zamknięte, długie rzęsy spoczywały na górze policzków, kiedy delikatnie przejechałam dłonią po jego piersi, przenosząc ją na mocno zarysowane kości obojczyka. Ledwo dotknęłam jego policzka, kiedy chwycił mój nadgarstek i odsunął od swojego ciała.
- Proszę cię.... Justin- załkałam
Nasza skóra miała ze sobą kontakt, ale nie pozwolił mi się dotknąć. Nie tak jakbym chciała.
- Zrobiłam to dla ciebie- wyszeptałam
Dlaczego on był na mnie aż tak zły? Straciłam nadzieję w cokolwiek.
Zamknęłam oczy w poczuciu kompletnej klęski i oparłam głowę o jego tors. Zaczęłam zapadać w głęboki sen, a chęć wplecenia palców w jego dłoń, została tylko sennym marzeniem.
http://24.media.tumblr.com/b4f4864a801d6a16032069a567a32cdb/tumblr_mhzc14KtjN1ri60xlo1_500.gif
http://24.media.tumblr.com/tumblr_lzpt6kKDsN1r04uh7o4_250.gif

                                                       

1 komentarz :

  1. Ja pierdziele , płacze normalnie.....jak ja to przeżywam . :*****
    Kc i wgl co to bedzie :o <334

    OdpowiedzUsuń