wtorek, 4 czerwca 2013

Rozdział trzydziesty siódmy.



Selena's POV:

Uśmiechnęłam się słysząc jego słowa. Jego ciepły wzrok przeszywał mnie tak intensywnie, że ciarki przeszły przez całe moje ciało. Potarłam kciukiem jego policzek na co on uśmiechnął się ukazując przy tym szereg swoich białych zębów. Nie mogłam uwierzyć w to, jak człowiek może być taki idealny jak on, jak to jest w ogóle możliwe?
- Teraz na prawdę idę wziąć prysznic- oznajmiłam
Zaśmiałam się a Justin puścił mnie z objęć

Zamknęłam za sobą drzwi łazienki i odkręciłam ciepłą wodę pod prysznicem. Palce ostrożnie zaczęły zsuwać moje majtki w dół. Serce przestało mi bić kiedy zobaczyłam na nich krew. Głośno przełknęłam ślinę i szybko zsunęłam je ze swoich kostek. I włożyłam do kosza na pranie. Nie mogłam pozwolić na to, żeby Justin je zobaczył, miałby strasznie poczucie winy, a ja nie chce żeby tak było.  Para wydostawała się zza zasłony prysznicowej, kiedy gorąca woda obmywała moje bolące mięśnie i moczyła włosy.
Po jakimś czasie zakręciłam wodę, i wyszłam zza zasłony. Mokrymi stopami podążałam po łazience szukając czegoś do ubrania. Nałożyłam na siebie czyste majtki i koszule w kratkę Justina. Podeszłam do lustra i zmierzwiłam swoje jeszcze mokre włosy. Po chwili chwyciłam moją szczoteczkę do zębów i nałożyłam na nią odrobinę pasty. Zaczęłam dokładnie szorować zęby.
Po umyciu podeszłam do drzwi łazienki i odkluczyłam drzwi. Naparłam na klamkę co sprawiło, że się otworzyły. Miałam nadzieję, że zobaczę przed sobą Justina wpatrującego się we mnie tak jak to było przeważnie zawsze, gdy się kąpałam i kiedy on był w domu. Wyszłam na korytarz i usłyszałam śmiech dochodzący z dołu. Mogłam się domyśleć, że mamy gości. Szybko weszłam do pokoju, podeszłam do dużej drewnianej szafy i otworzyłam ją. Wyjęłam z niej jasne rurki i czarny top. Ubrałam się w to po czym ponownie założyłam koszule Rowdiego.  Uczesałam sobie włosy i zeszłam po schodach na dół. Rozglądając się szukałam wzrokiem średniego wzrostu bruneta z karmelowymi oczami. Weszłam do salonu i zobaczyłam go. Siedział w luźnych dresach. Jego klatka piersiowa była opalona co strasznie przyciągąło uwagę.
Odwróciłam wzrok w drugą stronę i zobaczyłam Miley, która siedziała na przeciwko niego i uśmiechała się do mnie.
- Cz..cześć- wydusiłam z siebie i oparłam się o framugę.
- Hej- odpowiedziała Miley słabo się uśmiechając.
Justin pokazał ręką abym usiadła . Tak też zrobiłam, usiadłam bardzo blisko niego, jakbym bała się, ze ktoś mi go zabierze sprzed nosa. Justin chyba zobaczył moje obawy, bo objął mnie ręką i ścisnął delikatnie moje ramie dodając mi otuchy.
Zrobiło się jakoś niezręcznie cicho. Widać było, że piękna blondynka o dużych oczach i pełnych czerwonych ustach czuję się dziwnie w moim towarzystwie. Wstałam z miejsca i spojrzałam się na Justina, chłopak zmarszczył czoło a jego brwi ułoży się w jedną linię.
- Pójdę już do..- zrobiłam pauze zastanawiając się, do kogo mogę się wybrać- do Mejsi- rzuciłam pospiesznie.
Uśmiechnęłam się do Miley i poszłam na górę, do sypialni aby wziąć moją torebkę.
- Poczekaj chwilę- słyszałam głos chłopaka po czym usłyszałam jak wchodzi po schodach do sypialni i siada na łóżku
- Skarbie, co jest?- powiedział i spojrzał się na mnie pytającym wzrokiem.
Odgarnęłam kosmyk włosów za ucho aby móc spojrzeć na Justina.
- Po prostu czuję się jakoś.. niezręcznie i nie chce wam przeszkadzać- uśmiechnęłam się słabo i wstałam z podłogi chwytając torebkę.
- Ale nie przeszkadzasz..
- Justin.. tak będzie lepiej, będę niedługo- podeszłam bliżej i zniżyłam się trochę by móc pocałować chłopaka w policzek. Chciałam już ruszyć w stronę drzwi, kiedy poczułam mocny uścisk na moim nadgarstku.
- Ufasz mi?- szczerość w jego głosie sprawiła, że moje serce na moment się zatrzymało.
- Tak.. ufam Ci, ale Miley nie za bardzo- odwróciłam głowę na bok a jego uścisk trochę się poluźnił.
- Nic się nie wydarzy, przysięgam, nie bądź długo - na jego twarzy pojawił się grymas
Jego dłonie puściły moje nadgarstki na co ja nieśmiało się uśmiechnęłam. Jeszcze raz pocałowałam go w policzek i pomachałam. Zeszłam na dół i zobaczyłam Miley patrzącą się na mnie z zaciekawieniem.
- Do zobaczenia.- rzuciłam szybko i pomachałam jej na pożegnanie na co ona się uśmiechnęła.



Usiadłam na ławce w parku czekając na Mejsi. Wyjęłam słuchawki z uszu, kiedy zobaczyłam jej sylwetkę zbliżającą się do mnie. Powolnymi ruchami podniosłam się z pozycji siedzącej i pocałowałam naturalnie różowy policzek blondynki o włosach średniej długości. Ładnie dzisiaj wyglądała. Miała na sobie okulary i czapkę podkreślające jej rysy twarzy.
- Są już wyniki?- zapytałam pospiesznie, mój głos był drżący ze strachu. Przecież mogłam nie zdać tej matury, zwłaszcza jeśli chodzi o matematykę.
-Tak- słysząc jej odpowiedź głośno przełknęłam ślinę i ścisnęłam jej dłoń.
Nic nie mówiąc ruszyłyśmy w stronę szkoły, gdzie miały ukazać się wyniki.
W mgnieniu oka znalazłyśmy się naprzeciwko ogromnego budynku. Na zewnątrz było dużo osób, niektórzy szczęśliwi, a nieliczni płakali bądź byli bardzo smutni. To oznaczało, że wyniki już są. Oboje spojrzałyśmy się na siebie niepewnie i otworzyłyśmy, duże, szerokie drzwi. Już z daleka wiedziałam dużą tabliczkę a na niej nazwiska osób, które zdały. Podeszłyśmy bliżej i wzrokiem śledziłam tablicę, aż w końcu zauważyłam swoje nazwisko. Kamień spadł mi z serca, podskoczyłam z radości i mocno przytuliłam Mejsi, która też zdała.
Moja klatka piersiowa unosiła się w szybki tempie więc postanowiłam usiąść i odetchnąć. Przez ten cały wcześniejszy stres, było mi nie dobrze i dziwnie się czułam, teraz mogłam być spokojna. Spoczęłyśmy na ławkach, które znajdowały się z boku dużej sali gimnastycznej. Chwile rozmawiałyśmy na temat studiów, kiedy usłyszałam znajomy głos. Momentalnie odwróciłam głowę i ujrzałam chłopaka o dużych zielonych oczach, delikatnie różowych ustach, i brązowych lokach.
- Cześć Harry- uśmiechnęłam się i wstałam aby go przywitać.
- Cześć piękna- puścił do mnie oczko a ja uśmiechnęłam się nieśmiało.
- Słuchajcie, ja już chyba muszę wracać- wydęłam dolną wargę na co moje towarzystwo zaśmiało się jednogłośnie.
- Podwiozę Cię- Harry wziął mnie pod rękę i spojrzał na Mejsi.
- Poczekaj tu na mnie skarbie- puścił do niej oczko a ona uderzyła go delikatnie w ramie na co oboje się zaśmialiśmy.
Wyszliśmy z budynku i zatrzymałam się na chwilę szukając wzrokiem samochodu Harrego. Pokazał palcem na duży czarne auto na co ja uśmiechnęłam się i oboje ruszyliśmy w jego kierunku.
- Ciepło dzisiaj- powiedziałam i zmarszczyłam brwi, promienie słońca przeszkadzały moim oczom a ja nie wzięłam okularów.
- Możesz zdjąć tą koszulke- chwycił za koniec mojej koszulki i dosłowne o milimetr podniósł ją do góry. Uderzyłam go w rękę a on zaśmiał się
- Znowu?- fuknął próbując udawać, że go to bolało.
Zaśmiałam się głośno a on chwycił mnie za rękę i otworzył auto, sugerując żebym weszła. Kiedy to zrobiłam, zapięłam jeszcze pasy a Harry ruszył.
Harry był moim dobrym przyjacielem, kiedy Justin zniknął mogłam na niego liczyć. Kochałam go jako najlepszego przyjaciela.
- Idziesz dzisiaj na tą imprezę u Davida?- chłopak zerknął na mnie trzymając dłonie na kierownicy.
- Jaką imprezę?- zmarszczyłam brwi nie bardzo wiedząc o co chodzi.
- No z okazji zakończenia szkoły, przecież Ci mówiłem Sel.- westchnął udając złego. Z natury byłam niezdarą i ciągle o czymś zapominałam, więc raczej wszyscy byli do tego przyzwyczajeni.
- A no tak- położyłam rękę na czole, i po chwili ją zdjęłam.- Tak, pewnie pójdę.
Chłopak uniósł kąciki ust przy czym na jego policzkach pojawiły się dołeczki.
Po krótkiej chwili byliśmy już na miejscu, wysiadłam z auta grzecznie dziękując za podwiezienie. Pomachałam Harremu i weszłam do domu.

                                                                 

***

Mam już pomysł na następny rozdział asdfghjk 

1 komentarz :

  1. Jak masz pomysl to czekam awwwww!!:*
    Bo ten byl super<33

    OdpowiedzUsuń