czwartek, 6 czerwca 2013
Rozdział czterdziesty.
Justin's POV:
Obudził mnie powiew zimna z otwartego okna. Ciepło drugiej osoby, które czułem przez całą noc gdzieś znikło.Wciąż jeszcze lekko zaspany, rękami starałem się odnaleźć Selene. Nie było jej, wtedy przypomniałem sobie wszystkie wydarzenia z poprzedniego wieczoru. Alkohol, krzyki, strach i siniaki na twarzy mojej dziewczyny. Nie mogłem dłużej się jej opierać, kiedy podczas snu, wtuliła się w moje ciało, delikatnie splotłem nasze palce.
Usiadłem na łóżku, światło dzienne raziło mnie w oczy. Serce zaczęło mi bić mocniej, kiedy rozejrzałem się po pokoju, żeby ją znaleźć. Odsunąłem pościel i wstałem z łóżka, ruszając prosto do drzwi łazienki.
Żałowałem tego, że na nią krzyczałem, że ją przestraszyłem.
Nie było jej w łazience. Gdzie ona mogła sobie pójść?
Byłem wściekły, pijany. Jej decyzja o tym, żeby nie poinformować mnie kto zrobił jej krzywdę, była dla mnie czymś kompletnie niezrozumiałym. Jak niby miałem ją chronić, skoro o niczym mi nie mówiła? Kiedy zobaczyłem jej twarz poprzedniego wieczoru, zdałem sobie sprawę, że Harry mówił prawdę.
Ruszyłem do kuchni mając nadzieję, że znajdę tam Selene. Pusto. Drzwi do salony były otwarte. Chwyciłem się framugi i wetknąłem głowę do środka pokoju, żeby się rozejrzeć. Już miałem się cofnąć, gdy kątem oka zauważyłem jej ciemne włosy. Siedziała na parapecie, kolana mocno przyciskając do klatki piersiowej. Patrzyła tępo przez okno obserwując zabiegany świat na zewnątrz. Małymi dłońmi oplatała swój kubek podnosząc go właśnie do ust sącząc parujący płyn. Musiała wyczuć moją obecność, bo zaraz odwróciła głowę w moją stronę. Głębia jej niebieskich oczu zawisła na mojej twarzy. Jej twarz ciągle wyglądała na obolałą. Spuchnięta warga, siny policzek. Moja piękna, załamana dziewczyna.
- Zrobiłam ci herbatę...- powiedziała niepewnie
Przyglądałem jej się, miała na sobie moją ciemną koszulę w kratę.
- Już pewnie wystygła- kontynuowała- ale nie chciałam cię budzić
Nie odezwałem się, a ona przeniosła swój wzrok na końce swoich długich włosów i zaczęła się nimi nerwowo bawić. Zeszłej nocy słyszałem niezliczoną ilość razy jak płakała, jej łzy moczyły mój tors, kiedy cicho szlochała, ale nie mogłem nic zrobić. Selena wiele razy starała mi się zamydlić oczy, ale teraz całkiem się tego nie spodziewałem. Dlaczego mi nie powiedziała?
- Dzięki- odparłem cicho.
Selena's POV:
To już powoli robiło się śmieszne. Minęły dwa dni od naszej ostatniej rozmowy. Myślałam, ze Justin potrzebuje chwili przerwy, żeby ochłonąć bo komunikował się ze mną na poziomie minimalnym. Byłam zmęczona jego niedojrzałym zachowaniem. Tak, zataiłam przed nim pewne informacje, ale to co wyprawiał było po prostu głupie. Zamykał mnie w swoim bezpiecznym mieszkanku i mimo to nie mógł przemóc się żeby ze mną normalnie porozmawiać, więc postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Nie miałam zamiaru dać nadal się ignorować. Nawet jeśli to oznaczało karczemną awanturę, trudno, niech nie oczekuje że kolejny dzień będę kluczyć koło tematu jak po polu minowym. Kiedy chłopak wynurzył się z pomieszczenia natychmiast zastąpiłam mu drogę, odważnie stając przed jego wysoką sylwetką. Zrobiłam krok w bok, kiedy Justin próbował mnie wyminąć, nie pozwalając mu ruszyć się z miejsca. Zacisnął szczękę i zmarszczył brwi, a jego oczy lekko pociemniały. Był zły. Bez trudu wywoływał przytłaczające uczucie swoim wzrostem, dodatkowo przeszywając mnie palącym wzrokiem. Starał się mnie onieśmielić, ale przemogłam swój strach. - Porozmawiaj ze mną. - powiedziałam.
Jego spojrzenie złagodniało na ułamek sekundy, nie spodziewał się mojej stanowczości. Wrócił do swojej poprzedniej postawy i znowu poruszył się żeby mnie ominąć.
- Odsuń się, albo ci pomogę. - rzucił niskim, przepełnionym groźbą głosem.
Dlaczego był taki oziębły?
***
Przepraszam, że dzisiaj taki krótki. Następny będzie dopiero w niedziele, bo wyjeżdżam :C chyba, że jutro uda mi się jakoś, przed wyjazdem..
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)
Krótki ale <3333333333333333
OdpowiedzUsuń