niedziela, 9 czerwca 2013

Rozdział czterdziesty pierwszy.


Selena's POV:


- Nie dokładnie taką rozmowę miałam na myśli. - zmarszczyłam brwi cały czas obserwując jego ruchy.
Wiedziałam co zaraz się stanie, kiedy jego duże dłonie powędrowały na moją talię. Nie udało mu się, od razu odstawił mnie na ziemię, kiedy zaczęłam wykręcać się z jego uścisku. Zrobiłam krok do tyłu, żeby złapać równowagę, zanim całkiem zmniejszyłam dystans między nami, chwytając go za ramiona i odpychając do tyłu.
- Przestań! - ledwo powstrzymywałam płacz - Przestań się tak zachowywać! Nie traktuj mnie jak małe dziecko, które za każdym razem możesz po prostu podnieść i odsunąć na bok, kiedy nie masz ochoty ze mną rozmawiać.
Moja klatka unosiła się i opadała w szybkim tempie. Justin nie zwrócił na to uwagi. Mocno zacisnęłam oczy, kiedy przeszedł obok mnie, lekko trącając moje ramię. Czułam jego rosnące poirytowanie, kiedy ruszyłam za nim do salonu. Siedział na kanapie.
W niedowierzaniu obserwowałam jak sięga po pilota i włącza telewizor. Zmieniał kanały kilkakrotnie, aż w końcu zaczął oglądać jakiś mecz. No chyba sobie żartował...
- Justin.
Zmarszczka na jego czole znacznie się pogłębiła, kiedy wlepiał nieobecny wzrok w ekran telewizora. Stanęłam przed nim.
- Nie jesteś przezroczysta. - odparł.
- Mam to gdzieś. - rzuciłam surowym tonem.
Głos dobiegający z telewizora zdawał się irytująco dudnieć, kiedy czekałam na jakąkolwiek reakcję. Jego chłodny wzrok spoczywał na moim ciele, dopóki nie odwróciłam się wyłączając telewizor.
- Porozmawiaj ze mną.
- Dlaczego mi nie powiedziałaś?! - krzyknął nagle.
Serce mocniej zaczęło mi bić, kiedy podniósł głos, fatalnie przygotowałam się do odpowiedzi na to pytanie.
- Bo chciałam cię chronić! Jeden jedyny raz to ja chciałam cię obronić. Zagroził, że cię zabije jeśli komukolwiek powiem.
Moje ciało nie współpracowało ze mną tak jakby chciała, łzy zaczęły kapać z policzków i gdy tylko je poczułam momentalnie wytarłam twarz. Kiedy Justin podniósł się z miejsca zrobiłam krok w tył, przestraszyłam się. Drogę zablokowała mi półka z telewizorem. Nie pojmowałam tego, jak bardzo przerażający mógł być Justin, jeśli tylko chciał.
- Sam mogę o siebie zadbać! Czego z pewnością nie można powiedzieć o tobie.
Zapłakałam głośniej ze zdenerwowania. Jak on śmiał. Doskonale radziłam sobie sama, zanim pojawił się w moim życiu.
- Nie powiedziałam ci, bo nie mogłam znieść myśli, że cokolwiek może ci się stać! - wrzasnęłam - Na litość boską, Justin. Nie powiedziałam ci, bo cię kocham!
Jego oczy były szeroko otwarte. Nie spodziewał się moich słów. Justin stanął w drzwiach próbując ułożyć jakieś sensowne zdanie.
-I...idę do Mejsi- powiedziałam pewniej siebie.
Ruszyłam w stronę drzwi wyjściowych .
- Selena- wyjąkał Justin
Zaklęłam pod nosem na głos jego ochrypłego szeptu, słyszalnego tuż za mną. Szarpnęłam drzwi, które otworzyły się .  Łzy kapały na moją koszulkę, kiedy zatrzasnęłam drewnianą powłokę, pospiesznie siłując się z metalowym zabezpieczeniem.
Chwilę później stałam na zewnątrz. Ciemne drewno stanowiło barierę między mną a Justinem. Ledwo dotarłam do połowy schodów, kiedy wybuchnęłam niekontrolowanym płaczem. Opadłam z sił i usiadłam na schodku. Co, do diabła, się właśnie wydarzyło? Wyznałam mu miłość i uciekłam. Nie byłam w stanie pozbierać myśli. Miałam w głowie totalny bałagan. Mój rozbiegany umysł torturował mnie jednym pytaniem. Dlaczego nie odpowiedział? Czemu nie powiedział, że mnie kocha?
Dźwięk otwieranych drzwi przywołał mnie do teraźniejszości. Szybko otarłam dowód moich rozdartych emocji i odwróciłam głowę do tyłu. Justin stał na górze schodów desperacko wpatrując się w moją twarz.  Ściągnęłam ramiona, kiedy ruszył w moją stronę. Zmusiłam się żeby wstać, niechętne do współpracy nogi powiodły mnie wzdłuż chodnika. Chciałam znaleźć się jak najdalej domu, z którego właśnie wyszłam.
- Selena! - usłyszałam jego krzyk - Selena, poczekaj!
I po raz drugi w przeciągu kilku ostatnich dni, uciekłam od niego.

                                                                                   ***

Krótki, ale trudno ;/

3 komentarze :