poniedziałek, 27 maja 2013

Rozdział trzydziesty drugi.

2 lata później. 



Właśnie skończyłam malować usta przeźroczystym błyszczykiem. Założyłam luźny dres i czarny top. Usiadłam na kanapie i chwyciłam w rękę zeszyt. Jutro miałam zdawać ustną maturę z angielskiego, więc musiałam się trochę pouczyć. Po 2- godzinnej nauce wstałam, i odłożyłam zeszyt na stolik przede mną. Moją uwagę przykuło zdjęcie, które również na nim leżało. Wzięłam je do ręki i przejechałam palcem po twarzy Justina. Na fotografii był on i ja całująca go w policzek. Nie dawałam sobie rady z jego śmiercią. Co tydzień chodziłam do psychologa, a moim oparciem była głównie przyjaciółka Mejsi. Łza spłynęła mi po policzku, ale natychmiast ją wytarłam i odłożyłam zdjęcie na miejsce. Zadzwonił do mnie telefon, odebrałam i usłyszałam delikatny głos przyjaciółki.
- Sel, co powiesz na to, żeby iść dzisiaj na domówkę do Harrego?- powiedziała szybko, było słychać podekscytowanie w jej głosie.
- W sumie, to możemy iść, maturę mamy dopiero na 12:30.- wzruszyłam ramionami i omówiłam wszystko dokładnie z Mejsi. Umówiłyśmy się, że przyjedzie po mnie za półtorej godziny. Odłożyłam telefon i szybko pobiegłam do łazienki wziąć prysznic. 

Uczesałam moje długie, ciemno-brązowe włosy i ubrana w luźny szlafrok podeszłam do szafy. Zaczęłam z niej wyciągać różne ciuchy, nie mogłam się zdecydować co mogę ubrać na imprezę. W końcu wybrałam czarną sukienkę, sięgającą niedaleko przed kolana. Położyłam ją na krześle, aby się nie pogniotła i poszłam wysuszyć włosy, a następnie wyprostować. Ubrałam sukienkę, czarne buty na koturnach i pomalowałam twarz podkładem, tuszem do rzęs i zrobiłam kreski eyelinerem. Ponownie pomalowałam usta błyszczykiem i wyperfumowałam się kilka razy.

Wyszłam przed dom, Mejsi już tam na mnie czekała siedząc w aucie. Weszłam do niego i przywitałam się z nią całując delikatnie jej policzek.
- Ładnie wyglądasz- zmierzyła mnie wzrokiem a ja uśmiechnęłam się do niej szeroko. 
Od czasu śmierci Rowdiego, nie chodziłam na imprezy, może czasami zdarzały się jakieś urodziny, czy coś. Po prostu nie miałam na nic ochoty. Często próbował się do mnie zbliżyć właśnie Harry Styles, ale ja myślałam tylko o Justinie, i nie mogłam sobie uświadomić tego, że on nie żyje, i już nigdy do mnie nie wróci. Chciałabym się w końcu wyluzować. Nie wiem czy dam radę. Wysiadłam z auta, pod domem było słychać głośną muzykę, weszłyśmy na podwórko i zaczęłyśmy witać się z ludźmi. Nasz kolega podał nam drinki i powiedział, żebyśmy się dobrze bawiły. Odesłałam mu szeroki uśmiech i napiłam się. Potańczyłyśmy trochę aż w końcu postanowiłam, że pójdę do toalety się odświeżyć .Powiedziałam Mejs, że zaraz wrócę i poszłam na wyższe piętro w poszukiwaniu toalety. Otworzyłam duże drzwi i weszłam do nie wielkego pomieszczenia. Podeszłam do lustra i wzięłam głęboki oddech. Poprawiłam usta błyszczykiem umyłam ręce i wyszłam z toalety. Zatrzymałam się na chwilę niedaleko jakiegoś pokoju, bo zauważyłam podchodzącego do mnie Harrego. 
- Cześć, jak się bawisz piękna?- jego duże zielone oczy mierzyły mnie powoli wzrokiem od dołu do góry.
- Dobrze, ale zaraz muszę lecieć, muszę jutro wcześniej wstać- postanowiłam skłamać, po prostu nie miałam ochoty już tam być. I tak za dużo wypiłam. 
Chłopak zaśmiał się do mnie łobuzersko i przybliżył, jego klatka piersiowa dotykała mojej, jedną ręką złapał mocno mój nadgarstek a on przybliżył usta do mojego ucha. Jęknęłam cicho z bólu a mu najwyraźniej się to spodobało i złapał mnie jeszcze mocniej. 
- Widzimy się jutro- powiedział i odszedł ode mnie nie odwracając się po drodze.
Chwyciłam ręką swój czerwony nadgarstek a na mojej twarzy wymalował się grymas.
- Dupek- powiedziałam pod nosem i ruszyłam w stronę Mejsi.


- Mejs, ja już idę, zmęczona jestem- pocałowałam ją w policzek a ona zrobiła smutną minę.
- Odwieźć Cię?- powiedziała przymrużając oczy, widać, że wypiła już sporo
- Serio? W takim stanie? Dam sobie radę, pa- pokiwałam jej i pożegnałam się z ludźmi. Do domu miałam jakieś 15 minut, więc nawet nie zauważyłam kiedy byłam już przy bramie. Chciałam już odkluczać drzwi, gdy mój telefon zabrzęczał. Wyjęłam go z torebki i na wyświetlaczu pojawił mi się obcy numer
Bądź gotowa jutro o 21, wpadnę po ciebie. H xx- mogłam domyśleć się, że jest to Harry. Wywróciłam oczami i włożyłam klucz do zamka, odkluczyłam drzwi i weszłam do środka. Położyłam torebkę na ziemi, zdjęłam buty i weszłam do salonu. Przywitała mnie tylko ciemność. Szukałam dłonią włącznika światła. Kiedy już znalazłam, oparłam się o niego delikatnie co sprawiło, że w pokoju rozbłysło światło. Obróciłam się o 180 stopni i nie mogłam uwierzyć własnym oczom.
- Cześć..- usłyszałam znajomy głos a z moich oczu natychmiast zaczęły wylewać się łzy.
- Justin?- krzyknęłam głośno. Może alkohol szumiał mi w głowie i miałam tylko takie przywidzenia? Albo był to duch?
Chłopak wstał z kanapy i przybliżył się do mnie. Odsunęłam się o krok nie wierząc własnym oczom. Zamknęłam je na chwilę po czym z powrotem otworzyłam, upewniając się, że jest to prawda.
Powoli zaczęłam się do niego przybliżać i położyłam rękę na jego ramieniu. Wyglądał troche inaczej, ale nadal był bardzo przystojny. Włosy miał ułożone do góry, a mięśnie były większe. 
- Skarbie, to ja. - położył rękę na moim policzku i potarł go delikatnie kciukiem.
Opadłam na podłogę i zaczęłam płakać, co sprawiło, ze czarne od makijażu łzy wypełniły całą moją twarz.
- Dlaczego mi to zrobiłeś? Wiesz jak się czułam? Chodzę do psychologa, nie mogę spać po nocach. I wiesz co?- pokazałam mu mój nadgarstek od prawej ręki.- Patrz!- wskazałam palcem na zagojone cięcia na nadgarstku. - To twoja wina! Tylko twoja! Dlaczego mnie zostawiłeś z tym wszystkim samą? Gdzie uciekłeś jak cię potrzebowałam? Obiecałeś, że wrócisz, obiecałeś!- krzyczałam cała zalana łzami.
Justin chwycił mój nadgarstek i pocałował rany, które się na nim znajdowały. 
- Czemu to zrobiłaś? Nie rozumiesz, że gdybym dał ci jakikolwiek znak, że żyję, to znaleźli by cię i zabili?- jego ton się uniósł i zaczął mówić głośniej.
- Kto do cholery by mnie zabił?- już krzyczałam, teraz mogłam powiedzieć wszystko co gromadziłam w sobie przez te 2 lata
- Lucas! On żył! Wcale go nie zabiłem.. A teraz jesteśmy bezpieczni- przybliżył się o krok a ja ani drgnęłam.
- Justin, ochronił byś mnie- płakałam tak mocno, że cały obraz przede mną był zamazany. 
- Właśnie w taki sposób próbowałem Cię chronić skarbie..- złapał mnie za rękę i ścisnął ją delikatnie.- Kochasz mnie jeszcze?- pociągnął mnie delikatnie za dłoń co sprawiło, że przybliżyłam się do niego na tyle, że nasze twarze dzieliło zaledwie kilka centymetrów. 
Oparłam głowę o jego ramię. Nie miałam siły się odezwaćł. Puściłam jego dłoń i wtuliłam się w niego. Poczułam jego zapach. Ten sam zapach, który śnił mi się po nocach, który czułam dwa lata temu. 
- Cholernie wypiękniałaś- powiedział do mnie i położył obie dłonie na moich plecach. 
Pocałował mnie w policzek a ja odsunęłam się od niego.
- Gdzie mam się wyprowadzić?- powiedziałam starając się nie patrzeć mu w oczy. Otarłam ręką łzy a on po chwili ciszy odpowiedział mi
- Nie masz się nigdzie wyprowadzać, będziemy mieszkać tu razem, jak kiedyś.
- Justin, nie rozumiesz, że ja już nie mogę z Tobą być? Nie wiesz co czułam przez te cholerne dwa lata. Nie wiesz co się ze mną działo, w jakim byłam stanie. Moje serce rozerwało się na kawałki, nie mam już go. Nie umiem Cię pokochać na nowo.- patrzałam się na moje dłonie, które teraz stały się tak bardzo interesujące. 
Chłopak stał jak wryty, chciałam już odejść kiedy on złapał mnie mocno za rękę.
- Skarbie, przepraszam. Mogłem jakoś to załatwić, wiem.. ale bałem się o Ciebie, nie rozumiesz? Bałem się, cholernie się bałem, że Ci coś zrobią. Jesteś najważniejszą osobą w moim życiu, nie możęsz teraz odejść, po tym wszystkim co razem.. przeszliśmy.   - jego klatka piersiowa unosiła się w górę i w  dół w szybkim tempie..
- Muszę

http://25.media.tumblr.com/07b4a591ceaa11f7d503efd207f3cd39/tumblr_mm4x72bh8P1qm3541o1_500.gif

                                                          ***
I jak?
SORY ZA LITERÓWKI, PISAŁAM SZYBKO

3 komentarze :

  1. Płacze.....nastepny rozdział musi być szybko .jaa ceś te .. :*************8

    OdpowiedzUsuń
  2. nie mieszaj Harrego do Biebera !!!

    OdpowiedzUsuń
  3. boże ale przecież skoro go kocha to powinna się cieszyć że wrócił !!!

    OdpowiedzUsuń