piątek, 20 września 2013
Rozdział pięćdziesiąty piąty.
Justin's POV:
W drodze do domu zadzwonił do mnie telefon.
- Justin, mamy problem - powiedział mój kolega
- Ja pierdole, co znowu?- nerwowo zatrzymałem samochód.
- Ten mały chuj Jake groził mi, że wyda policji to, że zabiłem tego kolesia, który porwał tą twoją laske.
- Selena się nazywa- syknąłem przez zaciśnięte zęby.
- Kurwa, wiesz o co mi chodzi- rzucił szybko.
- Gdzie ten skurwiel jest?- zapytałem
- W szkole na młyńskiej- odparł
- Załatwie to- oznajmiłem i rozłączyłem się. Odpaliłem samochód i wróciłem się.
Odstawiłem auto na parkingu i wyszedłem z auta. Poprosiłem kolegę, aby zabił tego skurwysyna, który tak załatwił moją dziewczynę, i nie mogłem pozwolić na to, żeby ktokolwiek się o tym dowiedział a zwłaszcza Selena albo policja.
Wzdychając głęboko mocnym kopnięciem otwieram drzwi szkoły. Uśmiecham się w myślach, poprawiając pistolet znajdującej się w mojej kieszeni.
Idąc korytarzem ignoruję irytujące, plotkarskie spojrzenia drugoklasistek i ich napakowanych chłopaków.
Wyjąłem swój telefon, napisałem sms i odłożyłem go z powrotem do kieszeni.
Zauważyłem tego chuja. Stał z kolegami i śmiał się z czegoś. Schowałem się za szafkami, żeby nie mógł mnie zauważyć. Zadzwonił dzwonek. Ludzie zaczęli zbierać się do klas. On również. Pożegnał się z kolegami i skręcił w lewo. Wybiegłem za nim . Porozglądałem się tylko, czy przypadkiem nikt nas nie zauważy. Popchnąłem go na ściane i uderzyłem go pięścią w twarz.
- Ała!- krzyknął- Pojebało cie Justin?- zapytał trzymając się za nos z którego kapała krew.
- Zamknij morde!- wrzasnąłem na co on się wzdrygnął.- Trzeba było nie wkurwiać mojego kumpla. - szarpnąłem go za kurtke pokazując aby szedł w moją stronę.
Selena's POV:
Po powrocie do szpitala położyłam się na łóżku. Odwiedziła mnie pielęgniarka i podała mi antybiotyk. W końcu udało mi się zasnąć. Po jakiejś godzinie obudził mnie dźwięk sms. Od Justina.
Przepraszam skarbie, będę trochę później, muszę coś załatwić.
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz