poniedziałek, 16 września 2013

Rozdział pięćdziesiąty trzeci.



Justin's POV:

Stałem bezczynnie patrząc się na ciało Seleny. Nie ruszała się, nie oddychała. Nie mogłem nic zrobić, jedynie modliłem się w myślach. 
- Proszę, obudź się- powtarzałem w kółko to samo.
Łzy spływały mi po policzkach, nie mogłem nad tym zapanować, po prostu nie umiałem.
- Proszę cię Boże..- wymruczałem - Pozwól jej do mnie wrócić.- wypuszczając powietrze popatrzyłem na zamknięte oczy Seleny
- Ma wstrząs, zacząć reanimacje- powiedział lekarz
- Co się dzieje?- powtórzyłem żądając odpowiedzi, widziałem jak walczą o nią, poganiałem ich w myślach
- Naładowane do 200- trąc dwie metalowe sztabki od defibrylatora, przycisnął je do klatki piersiowej Seleny.
 - Strzelam- krzyknął
- kurwa, Selena- krzyknąłem


Selena's POV:

Pobiegłam w stronę rodziców. Czy ja właśnie umarłam i jestem w niebie?
- To naprawdę wy?- zapytałam, byłam od nich jakoś metr dalej.. bałam sie podejść
- Tak słoneczko.. posłuchaj mnie- zaczęła mama- Wiem, że masz chłopaka, który cię bardzo kocha, ty go też- uśmiech rozpromieniał jej twarz- Musisz do niego wrócić
- Ale.. jak? Tęsknie za wami, bardzo- z oczu popłynęła mi łza
- Wiem, kiedyś się jeszcze zobaczymy. Będziemy się nad wami opiekować, papa córeczko- nie zdążyłam nic powiedzieć. Nagle przed moimi oczami zrobiło się ciemno


Justin's POV:

- Prawie zaskoczyła, chcesz jeszcze raz 300?- pielęgniarka zapytała mocnym głosem.
- 360.. ładuj, teraz!- odpowiedział równie głośno
- Dalej nic- w głosie pielęgniarki można było usłyszeć zwątpienie. 
Lekarz odsunął si,ę od Seleny a drugi mężczyzna podszedł do łóżka przyłożył obie dłonie do klatki piersiowej dziewczyny i mocno uciskał trzy razy.
- No dalej skarbie- mówiłem do Seleny,
- Mamy ją! Mamy rytm zatokowy. - zawołała pielęgniarka - Jest puls
- Ja pierdole- wymruczałem
- Co z jej ciśnieniem?- zapytał lekarz notując coś na karcie Seleny
- 70 na 38- poinformowała pielęgniarka, po czym zaczęła sprzątać i sprawdzać czy wszystko zostało zrobione.
- Dziękuję- powiedziałem lekarzowi, który zaczął się do mnie zbliżać
- Trochę nas przestraszyła- powiedział- jej serce przestało kompletnie pracować na parę minut, ale teraz powinno być bardzo dobrze. Udało nam się przywrócić ją do normalnego stanu. - lekarz patrzał się na mnie z uwagą- nie wiem co to było, ale coś ciągnęło ją na ten świat. Jesteś wielkim szczęściarzem.- dodał
Przed wyjściem z sali lekarz podszedł jeszcze do Seleny sprawdzając czy wszystko jest w porządku. Uśmiechnął się do siebie i wyszedł z sali zostawiając mnie z nią.
Przegryzłem wargę i usiadłem na łóżku obok mojej dziewczyny.
- Nawet nie wiesz jak mnie przestraszyłaś- wytarłem łzy z policzków - Bardzo rzadko płaczę.
Złapałem jej rękę i potarłem delikatnie kciukiem- Nigdy więcej mnie tak nie strasz, nigdy. - pocałowałem ją w policzek



Minęło już dobre parę godzin, a ja nadal siedziałem przy dziewczynie. Usłyszałem pukanie do drzwi. Wszedł lekarz.
- Zostanie tu pan? Bo jak jest pan bardzo zmęczony, to może niech się pan prześpi w domu, jakby się obudziła, zadzwonie- uśmiechnął się
- Nie, zostane przy niej tyle ile będzie trzeba.
Lekarz wyszedł z pokoju.
Ponownie spojrzałem się na Selene.
- Proszę cię, daj mi jakiś znak, że jest dobrze. - powiedziałem cicho, ale nic to nie dało.
- Proszę- wyszeptałem
Jej oczy zaczęły się otwierać. Przy takiej sytucacji miałem wezwać pielęniarke, ale musiałem nacieszyć się tą chwilą.
 - Kochanie, wszystko dobrze? Jesteś w szpitalu.- jej klatka piersiowa unosiła się w spokojnym rytmie. Ścisnęła mocno moją dłoń, mówiąc przy tym, ze jest dobrze.
- Chcesz się może czegoś napić?- zapytałem
- Co się stało?- zapytała cichutko
- Zakażenie wdało się do serca. Uratowali cię. - Selena rozglądała się po sali po czym ponownie spojrzała się na mnie.
- Byłeś tu przy mnie cały czas?
- No pewnie, że tak, nie zostawiłbym cie, wiesz o tym- powiedziałem, jakby to była najoczywistsza sprawa na świecie.
Dziewczyna potarła ręką oczy i usiadła na łóżku tak, że jej nogi zwisały poza nim.
- Kocham cię, nie rób mi tak więcej- objąłem ją ramieniem tak mocno, jakbym bał się, że zaraz mi ucieknie.
Selena uśmiechnęła się i z powrotem położyła na łóżko.
- Widzę, że jesteś zmęczony kochanie.- przesunęła się i odkryła kołdrę- Zapraszam do mnie
Zaśmiałem się, zdjąłem buty i położyłem się obok niej.


                                                                             ***
K O M E N T U J C I E <3

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz