środa, 18 września 2013

Rozdział pięćdziesiąty czwarty.



Selena's POV:

Pomimo tego, że byłam bardzo zmęczona, nie mogłam zasnąć. Leżałam obok Justina rysując palcem serduszka na jego klatce piersiowej. Minęły chyba 2 godziny. Za oknem robiło się już jasno. Usłyszałam pukanie do drzwi. Uniosłam się trochę i zawołałam: Proszę.
Wszedł lekarz, widząc, że jestem już przytomna uśmiechnął się.
- Dzień dobry proszę pani, jak pani się czuje?
- Jest już trochę lepiej, ale nie mogę zasnąć.
- To normalne po wstrząsach. - zapisał coś na mojej karcie - A jak ręka?
Spojrzałam się na zabandażowaną rękę. - Jest okej. - odwzajemniłam uśmiech.
- Dobrze, musi pani jeszcze przejść podstawowe badania, musimy sprawdzić, czy wszystko jest dobrze.
Przytaknęłam głową i wstałam z łóżka. Lekarz wziął mnie pod rękę, abym nie upadła, byłam bardzo słaba.
- Justin- zawołałam
Chłopak jęknął i niechętnie otworzył oczy. Jak zobaczył, że wstałam z łóżka i stoję naprzeciwko niego usiadł.
- Gdzie idziesz?- zapytał
- Na badania zaraz będę- rzuciłam szybko
- Okej, czekam- chłopak puścił mi oczko na co ja się zaśmiałam i powoli wyszłam z sali wraz z lekarzem.


Weszliśmy do innego pomieszczenia. Usiadłam na białym krześle i wyciągnęłam rękę. Pielęgniarka pobrała mi krew i zmierzyła temperaturę. Zrobili mi jeszcze kilka innych badań
- A więc temperatura 36*C, faktycznie jest pani słaba. A oprócz tego ma pani zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych.
- To coś poważnego?- zapytałam
- To choroba wywołana przez bakterie, najczęściej występuje po zakażeniu, także w pani przypadku.
- Ugh- przewróćiłam oczami
- Zapiszę pani antybiotyk, ale musi pani zostać jeszczę trochę w szpitalu.
Wstałam z krzesła i powolnym krokiem ruszyłam do wyjścia.
- Mogę już iść do mojego chłopaka?
- Tak, proszę bardzo.
Podziękowałam i wyszłam. Spacerowanie po szpitalnych korytarzach było okropne. Większość ludzi płakało, niektórzy krzyczeli z bólu. Szybko weszłam do sali, zastałam tam Justina czekającego na mnie.
- Muszę zostać w szpitalu jeszcze kilka dni.
Chłopak przejechał ręką po swoich włosach i wstał.
- Przywieźć ci coś? Potrzebujesz czegoś?
Po chwili zastanowienia powiedziałam- Mógłbyś wziąć mi jakieś ubrania, szczoteczkę do zębów, szczotkę itp, wiesz czego używam w domu- uśmiechnęłam się i podeszłam do niego.
Widziałam zaniepokojenie w oczach Justina.
- Kochanie, dam sobie radę, przecież nie będzie cię tylko chwile- zawiesiłam ręce na jego szyi. Chłopak objął mnie w talii i mocno przycisnął do siebie.
- Kocham Cię- szepnął i pocałował mnie w szyję
- Ja Ciebie też- musnęłam delikatnie jego usta i uśmiechnęłam się.- Dobra, to pójdę cię odprowadzić.
- Nie musisz, zostań tu i prześpij się- chłopak schował mi kosmyk włosów za ucho.
Udawałam, że się zastanawiam- Hmm- potarłam ręką brodę- Jednak pójdę
Justin zaśmiał się i złapał mnie za rękę.

                                                             


                                                                           ***
Jak wam się podoba nowy wygląd bloga?

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz