poniedziałek, 23 grudnia 2013

Rozdział 57



Justin's POV:

-Kurwa- powiedziałem do siebie jak byłem już w łazience. Umyłem rękę, która była od krwi i ponownie poszedłem do Seleny. Siedziała na szpitalnym łóżku i przyglądała się mi. Jej małe stópki spoczywały na podłodze. Uśmiechnęła się do mnie, przesunęła trochę i wskazała na miejsce obok niej, sugerując abym usiadł.https://24.media.tumblr.com/1a52f5078c7e55a2ee2cad136260dbb6/tumblr_mxxg6oOudJ1qm3541o1_500.gif
Zaśmiałem się- Jesteś taka słodka- usiadłem obok niej i położyłem rękę na jej kolanie.

Tydzień później:

Selena's POV:

W końcu mogłam wyjść z tej dziury. Puścili mnie szybciej, bo już nie musiałam brać antybiotyku. Chciałam zrobić niespodziankę Justinowi. Szybko się spakowałam, przebrałam w dresowe spodnie i zwykły biały top. Zawiązałam sznurówki u białych conversów i zamówiłam taksówkę. Pożegnałam się z moim lekarzem i wyszłam przed szpital. Usiadłam na ławkę i obserwowałam życie zabieganych ludzi. Było po 15 i ludzie wracali z pracy. Mało ludzi miało uśmiech na twarzy. Na większości z nich widziałam złość, zdenerwowanie, zmęczenie. Ciekawe, dlaczego?
Wsiadłam do taksówki, która w maksymalnym tempie podjechała pod drzwi szpitala.
Justin codziennie przyjeżdżał do mnie i sprawdzał jak się czuję i czy wszystko jest w porządku. Był strasznie nadopiekuńczy. Dzisiaj nie mógł przyjechać, nie wiem dlaczego. Bardzo go kocham- pomyślałam i uśmiechnęłam się do siebie. Nie wiem jak to się stało, ale byłam już na miejscu. Przed domem Justina. Wyszłam z taksówki, pan taksówkarz pomógł mi wyjąć walizki z bagażnika.
-Dziękuję bardzo, do widzenia- pożegnałam się
Podeszłam pod drzwi i chciałam już wchodzić, ale usłyszałam krzyki. Zmarszczyłam czoło i przyłożyłam ucho do drzwi, żeby coś usłyszeć. Słyszałam głos Justina i obcego chłopaka. Po cichu weszłam do środka- drzwi były otwarte. Odłożyłam walizki najdelikatniej jak umiałam.
- Kurwa mać tylko spróbuj, znajde cie wszędzie i zabije rozumiesz?!- usłyszałam Justina. Przestraszyłam się i cofnęłam o krok.
- Przecież już ci mówiłem, że nic jej nie powiem!
W tym momencie domyśliłam się, że chodzi o mnie. Czego miał mi nie mówić?
Weszłam szybko do salonu, gdzie stał Justin i jakiś facet.
- Justin o co tu chodzi?- powiedziałam cicho
- Co ty tu robisz?- zapytał szybko. Byl  najwyraźniej zdziwiony
- Myślałam, że mieszkam...wypuścili mnie szybciej. o co tu chodzi?- powtórzyłam pytanie. Spojrzałam się na obcego chłopaka. Był najwyraźniej przestraszony i zdesperowany. Oboje nie wiedzieli co mają powiedzieć.
- Wkopałeś się stary- wydusił z siebie ten facet
- Zamknij ryj- powiedział Justin przez zaciśniętą szczękę


                                                                    ***

Dzisiaj chyba dodam jeszcze jeden rozdział. Chciałam was przeprosić, że przez prawie całe wakacje nie dodałam ani jednego rozdziału. Teraz regularnie będę dodawała rozdziały i starała się, żeby były jak najlepsze

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz