czwartek, 22 sierpnia 2013

Rozdział czterdzisty dziewiąty.



Selena's POV:

Oboje wsiedliśmy do samochodu.
- Co do chuja się stało?- zapytał Justin wskazując na moją zakrwawioną rękę
- Justin.. nic takiego. Zahaczyłam się o coś przy.. wyskakiwaniu z okna.
- Jedziemy do szpitala- oznajmił
- Jezuu... ty i ta twoja nadopiekuńczość, przecież nic mi nie jest, zabandażuje i będzie ok.
- Kurwa, Selena, martwię się o ciebie. Możesz trochę uważać? Przecież, gdyby ci się coś stało.. ja pierdole.
- Bieber, jakoś sobie radzę.
- No właśnie widzę- Chłopak przewrócił oczami i zawrócił w stronę domu.
Przez jakieś 10 miniut siedzieliśmy cicho. Justin patrzał się na drogę, co jakiś czas zerkając na mnie kątem oka. Bałam się cokolwiek powiedzieć.
- Po raz kolejny muszę ci podziękować- postanowiłam przerwać tą krępującą cisze. Chłopak zaśmiał się pod nosem. Zaparkowaliśmy w garażu i wyszliśmy z auta.
 Po wejściu do domu od razu udałam się do łazienki. Obmyłam całkiem dużą ranę i zawinęłam bandażem.
- Przepraszam- chłopak zaskoczył mnie obejmując mnie w talii.- Wiem, że nie powinienem tak na ciebie naskakiwać, ale zrozum mnie, naprawdę się martwię.
Zawiesiłam ręce na jego szyi patrząc się w jego duże karmelowe oczy.
- Od tego wszystkiego odechciało mi się spać, a byłem naprawdę bardzo zmęczony.- zaśmiał się
- No ja się nie dziwie, wróciłeś dopiero rano, jestem ciekawa co tam się działo u tej ,,Nicki''- powiedziałam z naciskiem na ostatnie słowo. - Albo w sumie nie.. nie chce wiedzieć- uśmiechnęłam się delikatnie.
- Nie ufasz mi?- zmarszczył czoło
Zaśmiałam się- Żartuje- przybliżyłam się do niego jeszcze bardziej i otarłam się o jego usta.
- Co powiesz na to, żeby pójść gdzieś na obiad? Jestem głodny, a twoje dzisiejsze wyjście na zakupy, okazało się pechowe.
- Tak, chcę kebaba.
Justin zaśmiał się i pocałował mnie namiętnie. Zdjęłam ręce z jego szyi a on delikatnie złapał mnie za zabandażowany nadgarstek i złożył na nim kilka pocałunków.
Ta ręka jest jakaś pechowa- pomyślałam. Jest na niej pełno blizn, od wtedy kiedy.. chciałam sie zabić. A teraz jeszcze to. Też na pewno zostanie jakaś blizna- westchnęłam.
Pocałowałam chłopaka w nos na co on zaśmiał się.
- Jesteś taka słodka.- uśmiechnął się
Zmarszczyłam nos i ruszyłam w stronę garderoby.
- Skarbie, jak mam się ubrać?- krzyknęłam aby mnie usłyszał
- Obojętnie, we wszystkim wyglądasz pięknie. - wiedziałam, że właśnie się uśmiecha. Zaśmiałam się.
Przebrałam się w krótkie spodenki i w czarną skurzaną kurtkę. Odświeżyłam swój makijaż i uczesałam włosy w koka.
- Kochanie, jestem gotowa- powiedziałam idąc w jego strone.
Wyszliśmy z domu, Justin złapał mnie za rękę i udaliśmy się na miasto.
                                                                 ***

KOMENTUJCIE :C


4 komentarze :

  1. Czemu taki krótki?! Chcemy jak kiedyś ;c

    OdpowiedzUsuń
  2. oooo <3 Justin jest cudowny *.* Uwielbiam twój blog ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieje że teraz rozdzialy beda czesciej <333 :*

    OdpowiedzUsuń