poniedziałek, 12 sierpnia 2013
Rozdział czterdziesty ósmy.
Justin's POV:
Obudziłem się w jakimś dużym, ładnie udekorowanym pokoju. Spojrzałem na duży zegar wiszący na ścianie. Spałem tylko 3 godziny. Bardzo bolała mnie głowa i chciało mi się pić, tamtej nocy jeden drink zamienił się w 10 innych. Wstałem, ubrałem czapke i zszedłem po schodach na dół. Była tam Nicki i pare innych osób. Pożegnałem się z nią i wyszedłem udając się prosto do domu. Miałem nie być długo, a wróciłem rano, po drodze zastanawiałem się jak mogę to wszystko wytłumaczyć Selenie. Postanowiłem powiedzieć po prostu prawdę, zresztą chciałem żeby szła ze mną, ale ona nie miała ochoty. Moim jedynym marzeniem w tamtej chwili było położyć się do łóżka i porządnie wyspać.
Otworzyłem drzwi od domu. Wszedłem do środka wołając imie mojej dziewczyny. Odpowiedziała mi jedynie cisza. Wolnym krokiem udałem się do kuchni, w której znalazłem karteczke na której było napisane: Jestem w sklepie, niedługo będę. Uśmiechnąłem się i podszedłem do lodówki. Napiłem się wody. Po jakimś czasie udałem się do łazienki, wykąpałem się. Minęło jakieś 30 minut, a Seleny nadal nie było. Chwyciłem za telefon i wykręciłem jej numer. Tak jak myślałem, zostawiła telefon w domu, zawsze zapominała go brać ze sobą, ,,Moja niezdara''- pomyślałem.
Po kolejnych 30 minutach czekania na nią, zacząłem się martwić. Przebrałem się i poszedłem do pobliskiego sklepu.
- Dzień dobry- powitał mnie uśmiechem pracownik marketu
- Dzień dobry, była tu może Selena?- zapytałem
- Owszem.. była.- odpowiedział jakoś niepewnie.
- Coś się stało?
- W sumie to nie... to znaczy tak- gubił się w swojej odpowiedzi- Jakoś 3 godziny temu robiła zakupy, gdy nagle wszedł jakiś chłopak i chciał obrabować sklep, ona go powstrzymała, a następnie wyszła.
Przestraszyłem się. 3 godziny? Mogło jej się coś stać, ten chłopak mógł ją porwać, albo coś. Wybiegłem ze sklepu, chciałem coś zrobić, ale nie wiedziałem jak. Wsiadłem w auto i jechałem przed siebie, w poszukiwaniu mojej pięknej i niewinnej dziewczyny.
Selena's POV:
Trafiłam do małego, szarego pokoiku. Czułam się jak w więzieniu, nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Podeszłam do małego okienka i z trudem je otworzyłam. Wyjrzałam przez nie, odległość od ziemi nie była taka duża. Rozejrzałam się po okolicy, nie było tam żadnego człowieka, była to straszna dzielnica, mieszkały tam same ćpuny i alkoholicy. Chwyciłam torbę i usiadłam na parapecie. Chciałam już skoczyć, kiedy drzwi od pokoju się otworzyły, stał w nich Zayn.
- A gdzie panienka się wybiera?- zapytał idąc w moją stronę.
Szybko wyskoczyłam przez okno i zaczęłam biec przed siebie. Chłopak wybiegł przez drzwi i ciągle biegł za mną. Wybiegłam na ulicę i jakimś cudem, auto pędzące w moją stronę nagle się zatrzymało. Wyglądało znajomo. Przyglądałam się mu i zapomniałam o biegnącym za mną chłopaku. Złapał mnie za nadgarstek i poczułam ogromny ból. Spojrzałam się na niego, był cały zakrwawiony. Musiałam się zahaczyć o coś skacząc z okna.
Chłopak pociągnął mnie w swoją stronę, kiedy nagle drzwi od auta się otworzyły i wybiegł z niego Justin.
- Zostaw ją szmato.- w oczach Justina zauważyłam znany mi błysk. Zaczęły się robić coraz ciemniejsze pod wpływem złości. Zayn puścił mnie a ja chwyciłam Justina za rękę. Gdy na mnie spojrzał, jego oczy odzyskały karmelową barwę.
- Chodźmy- wydusiłam i przyciągnęłam go delikatnie do siebie.
***
Przepraszam za tą długą przerwę :*
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)
Jakie to cudowne *.* Warto było czekać ;d
OdpowiedzUsuń